Felietony

Eutanazja przyszłości i jej stare (wciąż aktualne) problemy

JS
Jakub Szczęsny
1

Francję uznaje się za mocno posuniętą w swojej laickości, czy jak twierdzą niektórzy "zlewaceniu" - jednak to właśnie tutaj odbył się dramat człowieka, który chciał umrzeć na własnych warunkach z powodu nieuleczalnej i nieodwracalnej choroby. Francuz Alain Cocq stał się tamtejszym symbolem walki o legalną eutanazję jako człowiek przykuty od ponad trzech dekad do łóżka. Nie chciał dłużej znosić cierpienia związanego ze swoim tragicznym położeniem.

W 2020 roku, Alain Cocq prosił prezydenta Emmanuela Macrona o zgodę na podanie mu środka, który będzie oznaczał dla niego śmierć. Domagając się prawa do godnej w jego rozumieniu oraz spokojnej śmierci - uwalniającej go od towarzyszącego mu codziennie bólu, wielokrotnie rozmawiał z mediami, a także spotykając się z odmową ze strony głowy państwa, próbował popełnić samobójstwo poprzez odmawianie jedzenia, picia oraz leków - czym narażał się na niewspółmiernie większe cierpienie. Ścianki jego naczyń krwionośnych zlepiały się ze sobą, powodując epizody niedokrwienne narządów wewnętrznych, a także tworzenie się zakrzepów. Do dzisiaj nie są znane efektywne metody walki z jego chorobą. W roku 2021, Alain Cocq popełnił samobójstwo w Szwajcarii, gdzie jest dopuszczalne samobójstwo wspomagane. Macron, odmawiając twierdził, że jako prezydent nie może być ponad prawem, a tym bardziej nie może prosić nikogo (najpewniej lekarzy), by oni również byli.

Polakiem, który znajdował się na tej samej "wojennej ścieżce" z obowiązującym prawem (choć w nieco innych warunkach) był Janusz Świtaj. Po wypadku na motocyklu, doznał złamania kręgów szyjnych oraz przerwania rdzenia kręgowego - nie był w stanie poruszać rękami i nogami, a dodatkowo - oddychać bez respiratora. Dziennikarze bardzo mocno zainteresowali się jego walką o możliwość przerwania swojego życia na własne życzenie. Tutaj jednak mamy do czynienia z inną sytuacją: Pan Janusz jest osobą nieodwracanie niepełnosprawną, jednak nie jest to powód nieuleczalnej choroby rozumianej w ten sam sposób, jak w przypadku Pana Cocq'a. Pan Janusz, również za sprawą pomocy Pani Anny Dymnej podjął trudną walkę o życie - w 2019 roku obronił pracę magisterską z psychologii i dziś pomaga ludziom oraz realizuje się w życiu.

Mamy tutaj skrajne przypadki, w których widzimy ludzkie pragnienie śmierci w tragicznym położeniu. Nie chcę rozpatrywać który z przypadków jest lepszy / gorszy: one są po prostu inne. Zestawiłem je nie dlatego, że chcę coś udowadniać na siłę. Mniemam, że ogromna większość z nas ma po milionkroć więcej szczęścia niż wyżej wskazani Panowie i jesteśmy w stanie korzystać z życia bez żadnych barier, przed którymi stawiane są osoby chore oraz niepełnosprawne. Jestem w stanie wyobrazić sobie moment, w którym bezsprzecznie chciałbym własnej śmierci i zagłębiając się w takie tematy za każdym razem łudzę się, że "w razie czego", może będę mieć okazję, żeby to zrobić samemu. Bo jeżeli bym był zależny od wszystkich i nie mógłbym samemu podrapać się choćby w nos, to... nikt by mi nie pomógł.

Szwajcaria i samobójstwo wspomagane

W Szwajcarii możliwe jest dokonanie wspomaganego samobójstwa (eutanazji) poprzez wypicie roztworu pentobarbitalu sodu - silnego środka nasennego i uspokajającego. Śmierć następuje w ciągu kilku - kilkunastu minut, a cały proces jest zasadniczo bezbolesny. Organizacją, która pomaga w dokonaniu takiego samobójstwa jest Dignitas. Przygotowania i asysta w 2022 roku w Dignitas kosztują... nawet około 15 000 euro, jeżeli organizacja ma zająć się również sprawami po śmierci (np. pogrzeb). Mogłoby się wydawać, że coś tak elementarnego jak śmierć - tym bardziej własna, to coś co nie powinno być luksusem. A jednak - wygląda na to, że nie każdy może sobie na to pozwolić. Dignitas to organizacja non profit, ale cały czas nie chce ujawniać swoich sprawozdań finansowych, przez co jest przedmiotem ogromnej krytyki.

Dignitas wymaga wielu formalności, przede wszystkim opinii lekarza o nieuleczalnej chorobie z powodu której chcemy popełnić samobójstwo. Jeżeli aplikacja w naszej sprawie zostanie rozpatrzona pozytywnie - pozostaje znaleźć sposób na dotarcie do Szwajcarii, gdzie będziemy w stanie dokonać wspomaganego samobójstwa w sposób w pełni legalny. Tam pozostaje nam podpisać oświadczenie o tym, że nasza decyzja została podjęta zgodnie z naszą wolą i nie zostaliśmy do niej przymuszeni.

Suicide is painless

Szwajcaria ma szanse stać się miejscem testów kapsuły pozwalającej na popełnienie samobójstwa wspomaganego - dr Philip Nitschke stworzył kapsułę Sarco, która pozwoli na zakończenie swojego życia z widokiem na najbliższych lub ulubiony widok. Jeżeli zostaniemy zakwalifikowani do popełnienia wspomaganego samobójstwa - otrzymamy lokalizację kapsuły Sarco. Po wejściu do niej i potwierdzeni chęci śmierci - ta wypełnia się ciekłym azotem i po obniżeniu się temperatury ciała oraz wstrzymaniu podaży tlenu do płuc, życie ulatuje z człowieka.

Kapsuła Sarco

Jednak legalna (i ta nielegalna) eutanazja to również obiekt badań psychiatrów oraz psychologów. Postanowiliśmy zapytać o tę kwestię specjalistkę, która udzieliła nam komentarza na temat samobójstwa w sytuacji beznadziejnej.

Z wiekiem myślenie o śmierci czy samej przemijalności życia nieco się zmienia u wielu ludzi. Są spokojniejsi, mniej się boją. Wielu robi też coś w rodzaju przygotowań do odejścia, jak np. wybranie stroju do trumny, rozdawanie rzeczy, niegromadzenie czy rozmowa z bliskimi na temat pochówku i całej okołopogrzebowej otoczki. Problem z eutanazją pojawia się, gdy zaczynamy się zastanawiać: "a co jeśli dana osoba się rozmyśli lub wyzdrowieje"? I to jest temat rzeka. Bo o ile np. eutanazja w przypadku nieuleczalnej i bardzo bolesnej choroby, gdzie pacjenta traktuje (bo już nawet nie leczy) się paliatywnie, wydaje się być dobrym rozwiązaniem, by odejść na własnych warunkach, o tyle w przypadku zaburzenia psychicznego jak np. lekooporna depresja, kwestia jest bardziej sporna. Z moim obserwacji wynika jednak, że największy "problem" z eutanazją mają bliscy chorego, którzy chcieliby go jeszcze chwilę zatrzymać dla siebie, bez względu na jego cierpienie. No i w grę wchodzą na pewno kwestie religijne, gdzie samobójstwo jest grzechem śmiertelnym, a cierpienie uszlachetnia (chociaż to tylko pusty frazes, bo nie ma absolutnie NIC szlachetnego i pięknego w bólu, załatwianiu się pod siebie, niemożności jedzenia i powolnym odchodzeniu w cierpieniu. I mówią o tym wprost pacjenci onkologiczni, z którymi pracowałam). Jeszcze inna kwestia, to odchodzenie eutanatyczne w każdej, dowolnej sytuacji. To już sprawa mocno indywidualna.

Monika Kotlarek, psycholożka - autorka bloga Psycholog Pisze

Nasza specjalistka zwróciła uwagę na dwie istotne rzeczy. Przeciwnicy legalnej eutanazji podnoszą kwestię zaburzeń psychicznych oraz religii. Po pierwsze, wyraża się ogromne powątpiewanie dla możliwości podjęcia świadomej decyzji o końcu swojego istnienia w sytuacji, gdy walczymy z zaburzeniami natury mentalnej. A zatem, fakt świadomej i nieprzymuszonej zgody na samobójstwo jest tutaj trudny do zastosowania. Jednak choroby natury mentalnej to zbyt złożona rzecz, by tutaj o nich wspominać. Osobiście sądzę, że nie da się tutaj rozwiązać konfliktu między tym problemem, a zagadnieniami natury prawnej.

Jest też aspekt religijny - w kulturze europejskiej, której podstawy tkwią w katolicyzmie, samobójstwo jest czymś "złym" - bo jest związane z grzechem - choć w czasach starożytnej Grecji i Rzymu tych samych czasów można natknąć się na samobójstwo, także w szeroko pojętej sztuce. Doktryna religijna chrześcijańska mówi jasno: człowiek, który zabija sam siebie lub w tym pomaga, popełnia grzech. Oczywiście, samobójca jest z niego zwalniany ("bo aby popełnić samobójstwo, trzeba być chorym psychicznie" - to niesamowicie krzywdzące ze strony chrześcijaństwa, moim skromnym zdaniem).

Nasza ekspertka zwraca uwagę na to, że obok chorego który chce popełnić samobójstwa - jest jeszcze rodzina. I ta, jak bardzo trudne nie byłoby opiekowanie się chorym, jak bardzo nie chciałaby ona końca cierpienia swojego bliskiego - zawsze będzie chciała zatrzymać dla siebie taką osobę. Tak, to jak najbardziej prawda.

Technologia stara się znaleźć rozwiązania wszystkich naszych problemów. Ale w przypadku chęci zakończenia swojego życia - jest jej ogromnie trudno

Bo nie wszystkie problemy da się rozwiązać za pomocą nowych technologii. Nieuleczalna choroba jest czymś szczególnym, co zdarza się rzadko - wymyka się to również standardowym wzorcom rozumowania. Mało jest osób, które są w stanie przyjąć perspektywę najbardziej zainteresowanych "ofertą" legalnego samobójstwa. Mnóstwo jest uprzedzeń, ale i słusznych wątpliwości. W tym przypadku - mimo wspomnienia o Sarco - nie jestem pewien tego, czy technologie są w ogóle w stanie nam tutaj pomóc.

To znamienne, że rzeczy które są tak proste dla natury, dla ludzkości są tak dramatycznie skomplikowane.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu