serial mars 2 sezon
12

Elon Musk na Twitterze to moje ulubione konto do obserwowania

Jeżeli miałbym wskazać jedno z ciekawszych, w mojej opinii dobrze prowadzonych kont "możnych" świata technologicznego, to na pewno wskazałbym Elona Muska. I to na pierwszym miejscu. Podobnie uważa Jack Dorsey, który szefuje Twitterowi.

Elon Musk to postać czasami nieco ekscentryczna, czasami również kontrowersyjna – nie można jednak odmówić temu człowiekowi czegoś w rodzaju „iskry” (albo jak kto woli „ikry”). Cokolwiek Musk by nie napisał, zgarnie zainteresowanie ogromnej szerszy obserwatorów na Twitterze i czasami przekuwa to w naprawdę ciekawe „akcje”. Bezsprzecznie dzięki temu Musk jest jedną z najbardziej wpływowych osób w tej platformie komunikacyjnej.

Przytoczę jeden z tego typu przypadków – Elon chętnie pyta o to, co jeszcze powinno być dodane do samochodów Tesla. Jak dobrze wiemy – te można aktualizować „OTA” (Over the Air): wystarczy, że auto będzie mieć dostęp do internetu, pobierze uaktualnienie i jeżeli producent był w tej rundzie hojny, być może będziemy mogli ucieszyć się z nowych funkcji samochodu. Tak samo było z pomysłem na „Dog Mode” – dedykowany zwierzakom pozostawianych w autach. O tej sprawie pisaliśmy już na Antyweb.

Zobacz koniecznie: Dog Mode w samochodach Tesla – czyli jak Elon Musk słucha swoich klientów

Ale nie tylko, bo obok „Dog Mode’a” znalazł się także „Sentry Mode”, który natomiast dba o bezpieczeństwo pojazdu. Taka funkcja również stanowiła postulat bardzo wielu użytkowników pojazdów, które wyjeżdżają z fabryk firmy Elona.

Ale Elon Musk to także kontrowersje

Czasami smutno, czasami straszno. Musk potrafi powiedzieć coś, co skłania do refleksji, ale także „uderzyć” czymś, co powoduje jedynie opad szczęki. Elon zdążył już wyjawić, że jego rodzina obawia się, że odstrzelą go Rosjanie – głównie dlatego, że jego SpaceX sprowadziło na niego zainteresowanie potencjalnych wrogów. Dlaczego niby Rosja miałaby być obrażona na Muska z powodu jego podbojów kosmicznych – nie wiadomo.

Potrafił również nazwać się „samurajem”, gdy opisywał swoje podejście do życia. Według jego słów, prędzej popełni seppuku niż poniesie porażkę (i się do tego przyzna). To wiele mówi o ambicjach tego człowieka oraz podejściu do tworzenia jakiegokolwiek biznesu. Zresztą, sam Musk przyznał się, że czasami nie wyrabia i musi brać leki nasenne, żeby w ogóle zasnąć. Jeżeli to prawda – wcale mu się nie dziwię. Tak ogromne tempo życia oraz nawał obowiązków muszą owocować pewnymi trudnościami natury psychicznej.

Washington Post natomiast ma do Muska pewien uraz po tym, jak w trakcie pytań odnośnie kondycji finansowej Tesli (zeszły maj), kiedy to biznesmen zwyczajnie odmówił odpowiedzi na pytania, bo w jego ocenie były one „nudne”. Społeczność w internecie odebrała to jako przejaw cynizmu z jego strony. Zasadniczo – przyjaciół sobie tym nie zbudował, wręcz przeciwnie.

Trudno mi jednak wskazać innego człowieka, który tak mocno angażuje się w Twittera. I robi ciekawe rzeczy

Popatrzcie na takiego Donalda Trumpa. Nie twierdzę, że ten człowiek jest zły do szpiku kości – zwyczajnie nie odpowiada moim poglądom oraz jako głowa państwa zdaje się „robić sobie jaja” z tego urzędu. Zaangażowanie spore, ale sposób prowadzenia dyskusji ogółem nie wyznacza nowych standardów. Niektóre wypowiedzi obliczone są jedynie na stworzenie ogromnego szumu – najczęściej negatywnego, bo sam Trump uwielbia kłótnie i świetnie się w nich czuje.

Musk natomiast potrafi porozmawiać o wszystkim – pamiętając przy okazji o tym, że reprezentuje kilka istotnych z jego punktu widzenia biznesów. I doskonale tym operuje – myślę, że mniej byśmy słyszeli o Tesli, SpaceX i innych przedsięwzięciach, gdyby nie to, że Musk doskonale nimi żongluje na Twitterze.


Przy okazji – pozwolę sobie nie zgodzić się ze swoim kolegą redakcyjnym – Kamilem Świtalskim, który negatywnie ocenił sposób Elona Muska na komunikowanie istotnych dla jego biznesów wydarzeń:

Elon Musk i jego projekty to niekończąca się historia, która — owszem — może i ostatecznie okaże się wartą zachodu, ale na ten moment bardziej przypomina telenowelę. Głównie ze względu na ich ekscentrycznego ojca, który ze wszystkim biegnie do mediów społecznościowych, gdzieś tam przygoda, to znowu się z kimś pokłóci. A przecież to internet: tutaj nie trzeba za długo czekać na awanturę i ostrą wymianę zdań. Tym razem Musk (na Twitterze, bo jakże inaczej) ogłosił, że projekt SpaceX który znaliśmy jako Big Falcon Rocket od teraz nosi nową nazwę.

Kamil Świtalski o Musku na Antyweb

To nie wina Elona Muska, że internet to obecnie dyskusyjny rynsztok. Uczestnicząc w mediach społecznościowych zdaje się brać to na klatę i również nie odpuszcza, jeżeli ktoś rzeczywiście prosi się o to, by mu brzydko „odpysknąć”. Niemniej, Musk decydując się na prowadzenie komunikacji w mediach społecznościowych bierze pod uwagę to, że wysłuchają go i zobaczą miliony. To zaś znacznie lepszy sposób na budowanie komunikacji ze światem niż tworzenie nudnych informacji prasowych.

W tym momencie Elona Muska obserwuje 24,7 miliona użytkowników platformy Twitter. Gdybym moje konto miało takie liczby, robiłbym dokładnie tak samo jak on.