mars
10

Kosmiczne ceny biletów na Marsa. Elon Musk znów wróży z fusów

A gdyby tak sprzedać mieszkanie, dom, wraz z całym dobytkiem, przenieść się na Marsa i jeszcze mieć drobne na marsjańskie wydatki?

Zamieszkanie na Marsie to wciąż pieśń przyszłości i to bardzo odległej. Człowiek nie potrafi stanąć powtórnie na powierzchni Księżyca, a już myśli się o kolejnych ekspedycjach, w tym takich, które na celu mają skolonizowanie Czerwonej Planety. A życie tam nie będzie wcale takie łatwe. Ziemniaki znane z powieści Andy’ego Weira „Marsjanin”, czy filmowej adaptacji, w reżyserii Ridleya Scotta, raczej do normalnego życia nie wystarczą. Dodajmy do tego zmienioną grawitację i promieniowanie, które z rozbudowanych, futurystycznych miast, może przenieść kolonialistów pod ziemię.

Zobacz też: Mur Trumpa ma przechodzić przez środek wyrzutni rakiet SpaceX w Boca Chica

Wstęp może trochę prześmiewczy, ale to właśnie moje pierwsze skojarzenie po przepowiedniach Elona Muska dotyczących cen podróży na Marsa. Jak zwykle tego typu rewelacje pojawiają się na jego oficjalnym profilu twitterowym. Tym razem przeczytać możemy, że bilet na Marsa ma kosztować 500 tys. dolarów (ok. 1.91 mln zł), choć niewykluczone, że spadnie do poziomu zaledwie 100 tys. dolarów (ok. 382 tys. zł). Ma być na tyle tanio, że każdy zainteresowany będzie mógł sprzedać swój dom i pozwolić sobie na emigrację kilkadziesiąt milionów kilometrów dalej. Na Czerwoną Planetę dostać się będzie można na pokładzie promu kosmicznego Starship, który jednorazowo zabierze do 100 pasażerów w wielomiesięczną podróż.

Co ciekawe, bilet powrotny ma być darmowy. Jeśli weźmiemy jednak pod uwagę wspomnianą już grawitację, powrót na Ziemię wydaje się mało prawdopodobny. Tym bardziej, że pierwsi śmiałkowie będą musieli stawić czoła jeszcze większym niebezpieczeństwom czyhającym na obcej planecie.