Twitter

Trump ma szansę wrócić na Twittera. Musk szykuje odkupienie win dla zbanowanych

Patryk Koncewicz
3

Dostałeś permanentnego bana na Twitterze? Musk wyciągnie do Ciebie miłosierną dłoń.

Półroczna batalia z Twitterem w końcu dobiegła końca. Elon Musk ostatecznie sfinalizował zakup jednego z największych mediów społecznościowych i na wstępie rozpoczął czystkę pracowników. Redukcja etatów nie jest jednak jedyną zmianą. Zgodnie z zapowiedziami Musk chce przywrócić Twitterowi wolność, a wraz z nią odbanować użytkowników, którzy wylecieli z serwisu jeszcze za czasów „starego zarządu”.

Umarł król, niech żyje król

Elon Musk po oficjalnym przejęciu Twittera ma zamiar zastąpić Paraga Agrawala na stanowisku dyrektora generalnego. Taka posada upoważnia najbogatszego człowieka świata do wprowadzenia radykalnych zmian. To dobra wiadomość dla nieprzestrzegających regulaminu buntowników, bo miłosierny Elon ma zamiar ukrócić proceder permanentnego blokowania.

Twitter na wolności

Twitter rządzi się specyficznymi i dość elastycznymi zasadami. W przeciwieństwie do innych mediów społecznościowych zezwala na treści pornograficzne i niepoprawne politycznie komentarze. Są jednak pewne granice, których przekroczenie skutkuje dożywotnim pożegnaniem się z portalem.

Przekonał się o tym dobitnie były prezydent USA, Donald Trump, który wyleciał z Twittera w 2021 roku za namawianie do przemocy. Musk komentował wtedy, że decyzja moderacji była niewłaściwa, niejako wstawiając się za Trumpem. Ten jednak zapowiedział, że nie ma zamiaru wracać, bo Twitter pełny jest botów i dezinformacji.

Podobny los spotkał Kanyego Westa, który po tym jak w wielkim stylu wrócił na Twittera, został zbanowany za antysemityzm, choć wcześniej Musk ciepło przywitał go niczym starego przyjaciela. Dla obu panów jest jednak nadzieja. Jak donosi Bloomberg, Elon zapowiedział koniec permanentnego banowania. Dyrektor generalny Tesli i SpaceX uważa, że dożywotnie blokady nie powinny mieć miejsca. Musk wierzy w odkupienie win nawet w przypadku skrajnego nadwyrężenia cierpliwości moderatorów.

Źródło: Depostiphotos

Wiele wskazuje więc na to, że w najbliższych tygodniach przez Twitter przejdzie prawdziwa burza. Musk kilka dni temu wszedł do siedziby serwisu ze zlewem w rękach, publikując nagranie z podpisem let that sink in, co w tłumaczeniu ma dobitnie uświadomić postronnym komentatorom, że przyszły CEO ma zamiar na poważnie rozgościć się na stołku.

Zwolnienie takich osobistości jak Vijaya Gadde (szefowa działu prawnego), nazywaną cenzorem Twittera, daje Muskowi możliwość wprowadzenia długo zapowiadanego „nowego ładu” i „wolności słowa”. Wielu Internautów obawia się, że działania Muska mogą zaburzyć działanie platformy i wywrócić do góry nogami markę budowaną od 2006 roku.

Z drugiej jednak strony perspektywa większej wolności i brak obawy przed banem może znacznie podkręcić ruch na Twitterze i wyprowadzić firmę z problemów finansowych. Obawiam się jednak, że to, co obecnie dzieje się z niebieskim serwisem, może być jedynie czasową zabawką Muska, którą porzuci na pastwę losu po znalezieniu sobie nowej zajawki.

Zarząd Twittera błagał wręcz Elona o dopięcie transakcji więc musi teraz liczyć się z konsekwencjami. Czy „ptaszek” faktycznie został uwolniony? O tym przekonamy się już niebawem.

Stock image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu