16

Elon Musk chce stworzyć… przewóz osób na Marsa i z powrotem

mars planeta w kosmosie
Niewielu jest ludzi, których można nazwać prawdziwymi wizjonerami. Być może wielu takich to zwyczajnie ukryci wizjonerzy, którzy prócz marzeń nie mają nic innego, by swoje idee realizować. Do tej uprzywilejowanej grupy należy... Elon Musk, który oprócz tego, że marzeń i pomysłów ma sporo, to jeszcze ma wszelkie środki, by z nimi wystartować do szerszego grona odbiorców.

Maniakom technologii Elona Muska przedstawiać nie trzeba – to znany w kręgu technologicznym przedsiębiorca stojący za projektem SpaceX oraz Teslą. Ci, których nie interesuje to, za jakimi firmami stoi ten niezwykle ciekawy i pomysłowy człowiek może jednak zaintrygować majątek, jakim dysponuje. Ponad 13 miliardów dolarów, które chętnie rozdaje – jest jednym z większych filantropów branży technologicznej, choć do Gatesa mu jeszcze sporo brakuje.

Od 2018 roku Musk wraz z SpaceX chce wysłać na Marsa bezzałogowe statki kosmiczne. Loty miałyby odbywać się co dwa lata, kiedy odległość między Marsem, a Ziemią przez cały okres podróży byłaby najmniejsza. Jeżeli wszelkie próby przejdą pomyślnie, Musk rozpocznie walkę o to, by pierwszy człowiek postawił stopę na Czerwonym Globie już w roku 2025. Bardzo śmiały plan. W wywiadzie dla The Post, Musk stwierdził, że jest to misja o znaczeniu i ryzyku większym, niż wszystkie do tej pory. Głównym problemem jest odległość i nasze ograniczenia techniczne – te powodują, że wybranie się na Marsa zajmie nam miesiące – a problemem jest to, że ludzie mogą zachowywać się różnie w zamkniętej przestrzeni przez kilka miesięcy. Ryzyko misji – jak wspomniałem – jest ogromne. Dojdzie zatem stres o jej powodzenie.

Musk nie byłby jednak sobą, gdyby nie stworzył grona zapaleńców podboju kosmosu. Trzech liderów komercyjnych lotów kosmicznych – Jeff Bezos z Blue Origin, Richard Branson z Virgin Galactic i sam Musk dyskutują nad tym, jak powinien wyglądać komercyjny lot w kosmos i jakiego statku potrzebuje pionierskiego załoga. Właśnie po to potrzebne są testy, zanim wyśle się człowieka w kosmos – aby poznać ewentualne przeszkody podczas lotu i przeciwdziałać im jeszcze przed tym, jak właściwy statek oderwie się od Ziemi.

musk

Ale nie tylko to jest marzeniem Muska. Ten chce stworzyć coś na wzór… przewozu osób na Marsa. Tak, dobrze czytacie. Chce, aby powstały regularne loty na Marsa – w tę i z powrotem. Podobnie, miałyby się one odbywać co 26 miesięcy. Co ciekawe, taki lot nie byłby specjalnie drogi (oczywiście w stosunku do tego, jak długa podróż czekałaby śmiałka), jednak jestem pewien, że taki przelot w zasięgu większości Kowalskich byłby zwyczajnie nieosiągalny. Ale od czegoś trzeba zacząć. Bardzo lubię Ziemię i raczej nie chciałbym na razie się od niej odrywać, ale miło mi będzie odchodzić stąd z myślą, że być może moje pra-pra wnuki będą mogły zdecydować się na podróż życia – na Marsa za relatywnie niewielkie pieniądze.

Wycieczka SpaceX zaplanowana na rok 2018 ma wynieść statek Dragon dzięki rakiecie Falcon Heavy, wyposażonej w 27 silników pierwszej fazy lotu. Ekwiwalent siły nośnej tej rakiety wynosi około 18 samolotów Boeing 747. Czyli całkiem sporo.

W 2020 roku Musk chce, aby wystartowały przynajmniej dwa statki Dragon z misją na Marsa, te miałyby przeprowadzić kolejne eksperymenty za pomocą umieszczonych na pokładzie łazików oraz urządzeń analizujących tamtejszą atmosferę oraz skały. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, do 2022 roku ma powstać Mars Colonial Transporter – jak sama nazwa wskazuje chodzi o kapsułę, do której wprowadzeni zostaną ludzie wybrani do zasiedlenia Czerwonej Planety.

Plany Muska wydają się być mierzalne w czasie, ale… czy są osiągalne? Cóż, to tylko bardzo ogólny zarys terminowy całości misji, której celem ma być powstanie naszej kolonii na Marsie. Mars ogólnie nie jest zbyt przyjazną planetą do zasiedlenia, ale i to Muskowi wydaje się nie przeszkadzać. Z boku ma się wrażenie, że ma się do czynienia z szaleńcem, który chce wysłać człowieka na pewną śmierć. Z drugiej jednak… to przedsiębiorca, który pokazał niejednokrotnie, że „da się”, a ponadto – powoli zmienia to jak wygląda światowa motoryzacja. Czy rozpoczęlibyśmy wyścig o samochody elektryczne, gdyby nie Musk? Cóż, trudno mi sobie to wyobrazić.

Grafika: 1, 2