Motoryzacja

Elektryki są ok, ale hybrydy zostają. Japonia zbuntuje się na szczycie G7?

RP
Rafał Pawłowski
17

Zbliża się szczyt państw G7, który ma być poświęcony zmianom klimatycznym. Nie każdy jednak widzi sens likwidacji aut spalinowych, który na obszarze Unii Europejskiej ma zostać wprowadzony już w 2035 roku.

Jak poinformowała agencja Reuters, szef koncernu Toyota próbuje przekonać japoński rząd do zmiany narracji. Na szczycie G7 Japonia miałaby przedstawić nową wizję dla przemysłu motoryzacyjnego. Dokładniej chodzi o usunięcie odniesienia „wspólnego celu co najmniej 50% pojazdów o zerowej emisji do 2030 roku”. Producent twierdzi, że producenci samochodów nie powinni ograniczać się do określonych technologii i muszą rozważyć inne opcje, aby osiągnąć cel neutralności węglowej do 2050 roku.

Toyota ma problem

Toyota w zeszłym roku przeznaczyła zatrważającą kwotę 60 miliardów dolarów na elektryfikację swoich samochodów. Połowa z tej kwoty przeznaczona jest na rozwój pojazdów z napędem elektrycznym. Ale powstaje kłopot. Mimo tak gigantycznej kwoty inwestycji, w Japonii wiedzą już, że w najbliższym czasie ta inwestycja im się po prostu nie opłaci. Producent do końca dekady będzie w stanie sprzedawać jedynie 3,5 miliona pojazdów rocznie, czyli około jednej trzeciej obecnej sprzedaży. To grubo za mało, by osiągać rentowność na bardzo konkurencyjnym, światowym rynku. A problemy z autami czysto elektrycznymi właśnie się zaczynają.

Firma jest w trakcie wycofywania ponad 2000 sztuk swojego pierwszego masowo produkowanego pojazdu elektrycznego, SUV-a bZ4X. W niecałe 2 miesiące po pierwszych odbiorach inżynierowie odkryli, że z powodu nagłego hamowania lub ostrego skrętu, w samochodzie mogą się poluzować śruby od koła. Może to spowodować odpadnięcie koła od pojazdu.

Toyota walczy o swoje

Toyota, największy na świecie producent samochodów pod względem sprzedaży, twierdzi, że tak naprawdę problemem są paliwa kopalne, a nie silniki spalinowe. Dlatego mocno lobbuje, by nie traktowano aut EV jako jedynego rozwiązania. Firma chce nadal pracować nad klasycznymi silnikami spalinowymi połączonym z silnikiem elektrycznym. Różnica ma polegać na tym, że taki pojazd nie ma być napędzany przez paliwa kopalniane, ale syntetyczne. Tutaj warto dodać, że nad tego typu bezemisyjnym paliwem od wielu lat pracuje m.in. Audi a efektów prac na razie nie widać. Trudno też jednoznacznie ocenić, czy Toyota rzeczywiście ma jakiegoś asa w rękawie i wie, jak masowo produkować ekologiczne paliwo, czy po prostu chce grać na czas. Hybrydowe auta japońskiego producenta biją rekordy sprzedaży i trudno się dziwić, że producent chciałby utrzymać tę technologię w sprzedaży jak najdłużej. I na razie wszystko wskazuje, że tak właśnie to wygląda. Jak wynika z informacji przekazanych przez japońskie kręgi polityczne, walka o uznanie hybryd za auta elektryczne, trwa:

„Rozmawiałem wczoraj z przewodniczącym Toyodą i powiedział, że Toyota nie może poprzeć rządu, który odrzuca hybrydy. Jeśli nie powiemy, że hybrydy zaliczają się do kategorii pojazdów elektrycznych, to nie będzie to dobrze wyglądać” - powiedział Akira Amari, były minister przemysłu.

Toyota jako lider sprzęty aut na świecie, nie ma łatwej prasy. Producent jest oceniamy przez ekologów jako ten, który robi co może, by opóźnić zmiany na motoryzacyjnym rynku. Kolejna odsłona tej walki, już z chwilę, podczas szczytu G7 w Bawarii.

Źródło: Reuters

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu