Google

Edge zaskakuje, Chrome rozczarowuje. Użytkownicy mądrzeją

JS
Jakub Szczęsny
26

No, nie jestem jakoś fanem Chrome'a, który po okresie bycia lepszą alternatywą dla Internet Explorera i odmienną filozofią wobec wtedy dobrze umocowanej na rynku Mozilli (z pomocą Firefoksa) - po prostu oklapł i staje się jedynie miejscem do odcinania kuponów po wcześniejszych dobrych ruchach. Koniunktura w dalszym ciągu jest dla Google pomyślna, ale użytkownicy - choć powoli - zaczynają dostrzegać Edge'a oraz Firefoksa na urządzeniach desktopowych.

StatCounter robi bardzo dobre zestawienia dotyczące przeglądarek i jest on zasadniczo całkiem dobrym barometrem nastrojów. Powiem tak - wszystko idzie w dobrym kierunku. Chrome dalej żre tyle RAM-u, ile jesteś w stanie mu go tylko zapewnić. To po pierwsze. Po drugie, Edge zyskuje, bo na to istotnie pracuje. To w tej przeglądarce jest naprawdę wygodne notowanie na PDF-ach i przesyłanie tego dalej. To tutaj pojawiają się funkcje dedykowane produktywności - między innymi możliwość umieszczenia kart na boku. Ponadto, ten produkt po prostu działa lepiej, grzecznie usypia karty gdy są niepotrzebne i po prostu oszczędza Twoją maszynę (i energię w laptopie, o ile go masz). Microsoft krytykuję za Windows 11 i ostatnie surface'owe porażki (moim skromnym zdaniem). Ale Edge'a będę bronić jak lew!

Na razie zestawienie StatCountera na urządzeniach desktopowych wygląda następująco:

      Google Chrome - 66.19% (-0.74)
      Microsoft Edge - 10.84% (+0.2)
      Apple Safari - 8.94% (+0.01)
      Mozilla Firefox - 8.08% (+0.28)
      Opera - 3.06% (+0.08)

W dalszym ciągu przewaga Chrome'a jest niesamowita, bardzo trudna do odrobienia przez całą resztę stawki. Gdyby Chrome co miesiąc tracił tyle, co teraz, a reszta zyskiwała dokładnie tyle samo... to do zrównania się nie doszłoby w tym dziesięcioleciu (wiecie, że mamy już lata dwudzieste!?). I do czegoś takiego nie dojdzie - nie czuję tego. Widać jednak po tych leciutkich wahaniach, że Google przede wszystkim już tylko odcina kupony i w sumie, to nie musi nic. Szkoda. Ma w sumie od tego Microsoft, który dla wygłodniałych tworzy lepszego Chrome'a na sterydach, ale nie musi ogarniać silnika. Google jednak musi rozwijać Chromium, a od funkcji jest Redmond. No i jakoś się tam uzupełniają.

Obiektywnie jednak rzecz biorąc, Edge jest w tym momencie lepszą przeglądarką - z przyjemniej działającą między innymi przenikalnością pracy, czego jednak nie widać na urządzeniach mobilnych. Spójrzcie, jak to wygląda na telefonach komórkowych. Tutaj Safari jest na drugim miejscu ze względu na estymę iPhone'ów i ich pozycję na rynku. Na Androidzie nie znajdziesz Safari, trochę te dane są "tak sobie" miarodajne, ale jak mówimy że ładujemy do jednego worka wszystkie przeglądarki mobilne, to tak robimy. Nie ma na to innego sposobu. Niestety. Podobnie z przeglądarką Samsunga, dostępną głównie na Samsungach i odpalająca się w wielu przypadkach jako domyślna dla wielu akcji (mimo posiadania Chrome).

      Google Chrome - 65.16% (-0.72)
      Apple Safari - 24.22% (+0.13)
      Samsung Internet - 4.86% (+0.05)
      UC Browser - 1.63% (+0.48)
      Opera - 1.59% (-0.03)

Gdzie się podział ten Chrome?

Podział się tam, gdzie zazwyczaj podziewają się takie projekty. Ktoś pomyślał, że w sumie wcale nie trzeba go popychać tak mocno i wymyślać koło na nowo. Można sobie je zostawić, żeby było sobie mniej więcej takie jakie jest - czasami lekko kanciaste, nie zawsze zgodne z oczekiwaniami. Ale w dalszym ciągu najlepiej rozpoznawalne. Ta czterokolorowa kulka stała się dla wszystkich księgowych tym, czym kiedyś było dla nich niebieskie "e" - czyli synonimem Internetu.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu