4

E-sport jeszcze nigdy tyle nie zyskiwał co teraz!

Koronawirus dewastuje świat sportu. Odwołane mecze, wyścigi i wszelkiej maści imprezy zmuszają poszczególne organizacje do improwizowania. I tak oczy całego świata kierują ku e-sportowi.

W zeszłym tygodniu z przyjemnością pisałem o tym, gdzie będzie można oglądać najnowszy sezon F1. Niecierpliwie czekałem do 2 w nocy, aby obejrzeć pierwszą w tym sezonie sesję treningową. Niestety – co było do przewidzenia – cały weekend wyścigowy został odwołany. Podobnie dzieje się w innych dyscyplinach sportu, europejskie rozgrywki piłki nożnej, NBA, wyścigi DTM, NASCAR, wszystko przez koronawirusa. Dla wszystkich fanów to ogromne rozczarowanie, brakuje im rywalizacji i emocji. Dla włodarzy poszczególnych rozgrywek to ogromne straty, czasami wizerunkowe, ale zawsze finansowe. To wszystko sprawia, że e-sport zaczyna wkraczać na pierwszy plan.

I tak oto w zeszły weekend odbył się mecz między zespołami z ligi hiszpańskie: Real Betis a Sevilla. Jak? Z wykorzystaniem dobrze znanej gry FIFA 20. Każda z drużyn wybrała jednego z zawodników na swojego reprezentanta. Z Real Betis był to Bojra Iglesias, a po stronie Sevilli wystąpił Sergio Reguilon. Cały mecz był transmitowany na platformie Twitch. Na głównym kanale oglądało go ponad 60 tysięcy kibiców, a pamiętajmy, że aktywna była też cała masa transmisji pobocznych.

Podobna sytuacja miała miejsce w świecie Formuły 1. W tym przypadku znany z zamiłowania do gier Lando Norris który jest etatowym kierowcą zespołu McLaren transmitował jeden ze swoich wyścigów również na platformie Twitch. Lando skupił na sobie wzrok fanów zarówno e-sportu jak i kibiców którzy do tej pory oglądali wyścigi jedynie na torze lub w telewizji. Jego pościg z ostatniego miejsca na 6 pozycję oglądało ponad 100 tysięcy osób z czego 65 tysięcy na jego kanale.

Czas na turniej!

Dlaczego więc nie pójść za ciosem. Mówimy tu przecież o sporych zasięgach spontanicznie zorganizowanych wydarzeń. A gdyby pójść na całego? Wszyscy dostrzegają potencjał, a przede wszystkim widzą w e-sporcie możliwość złagodzenia negatywnych skutków trwającej pandemii. Dla kibiców będzie to substytut emocji na które tak czekają, a dla właścicieli i organizatorów sposób na przynajmniej częściowe zredukowanie strat finansowych i wizerunkowych.

Nie trzeba było długo czekać, aby cały temat się rozkręcił i nabrał rozgłosu. Klub Leyton Orient (druga liga angielska) postanowiła zorganizować turniej w FIFA20 i zachęca profesjonalnych zawodników i kluby z całego świata do zaangażowania się w całe wydarzenie. Wystarczyła doba, aby cały temat rozniósł się niczym koronawirus po świecie i swoje zainteresowanie wyrazili tacy giganci jak Ajax czy Roma.

Właściciele F1 postanowili wykorzystać sukces młodego kierowcy i zorganizują wirtualne Grand Prix. W wyścigowy weekend w którym powinien odbyć się odwołany wyścig zorganizowana zostanie rywalizacja z wykorzystaniem gry Formuła 1 2019. Udział wezmą etatowi kierowcy królowej sportów motorowych. Niestety nie wszystkie zespoły wyraziły chęć wystąpienia (w momencie pisania tekstu odmówiły 3). Ten drobny szczegół nie powinien być problem. Formuła 1 od kilku lat prężnie działa w dziedzinie e-sportu i poszczególne zespoły mają własne teamy wirtualnych kierowców, więc „braki” łatwo uda się zapełnić.

during the Brazilian Formula One Grand Prix at Autodromo Jose Carlos Pace on November 17, 2019 in Sao Paulo, Brazil. (Photograph by Vladimir Rys)

[/okladka] during the Brazilian Formula One Grand Prix at Autodromo Jose Carlos Pace on November 17, 2019 in Sao Paulo, Brazil. (Photograph by Vladimir Rys)

E-sport to zabawa

Pamiętajmy, że to ma być zabawa. O ile FIFA i piłka nożna to marki globalne i niemal w każdym zakątku świata są one znane o tyle NASCAR czy Formuła 1 to sporty dużo bardziej niszowe w skali globu. Pomimo tragedii obecnej sytuacji właściciele tych dyscyplin mają świadomość, że to okazja do przybliżenia sportu szerszemu gronu odbiorców.

Dla przykładu Liberty Media nie próbuje zastąpić prawdziwego Grand Prix. Chce budować wizerunek i zapewnić rozrywkę. Sukces wyścigu z Lando Norrisem w roli głównej wynikał głównej mierze z jego poczucia humoru i sposobu komentowania swoich działań i wydarzeń na wirtualnym torze. Dlatego zasady są znacząco uproszczone tak, aby nawet amator mógł rywalizować z najlepszymi co na pewno uatrakcyjni całą zabawę.

Jeśli chcemy dopatrzeć się czegoś pozytywnego dla sportu w obecnych czasach to właśnie ta szansa. To czas w którym e-sport zyska na znaczeniu jak nigdy dotąd. Niewiadomo czy i kiedy taka sytuacja się powtórzy. Wiadome jest, że e-sport zyskuje z roku na rok i będzie zyskiwać jednak teraz będzie na świeczniku. Wirtualne rywalizacja pojawią się na komputerach ludzi którzy nigdy o nich wcześniej nie słyszeli. Informacje o wynikach pojawią się w tradycyjnych mediach.

E-sport dla starych i młodych

E-sport kojarzony jest z młodym pokoleniem. Nie bez powodu, to mimo wszystko stosunkowo młoda forma rywalizacji sportowej, szczególnie w porównaniu do tradycyjnej gry na boisku i starsze pokolenia najzwyczajniej w świecie mogę tego nie „czuć”. Jednak ze względu na obecną sytuację e-sportem zaczynają interesować się wszyscy. Dlaczego? Ponieważ nie mówię tu o turnieju czy rozgrywce w której spotykamy jedynie nazwiska, a raczej pseudonimy, znane tylko ludziom będącym w temacie. W tym wypadku chodzi o zaangażowanie gwiazd poszczególnych dyscyplin.

Wiemy też, że od dawna streaming to tort z którego każdy chce coś ugryźć. Niewątpliwym królem jest Twitch, a Mixer i Facebook próbują ugryźć coś dla siebie. Jak to wpłynie na rozgrywki pomiędzy nimi? Jako, że o wyniki wyścigów ciężko mi się teraz zakładać to mogę o to. Mixer i Facebook na pewno zyskają, jednak Twitch odjedzie im bardziej niż kiedykolwiek.