Dyson 3
5

Elektryczne auto firmy Dyson nie wyglądało jak odkurzacz. Szkoda, że nie wyjedzie na ulice

Dyson w ubiegłym roku zrezygnował z produkcji elektrycznego auta, ale właśnie pochwalił się zdjęciami prototypu. I wiecie co? Szkoda, że auto nie wyjechało na ulice.

Na pewno pamiętacie, że kilka lat temu Dyson zapowiedział swoje elektryczne samochody. Tak, ten sam Dyson, którego wysepki znajdziecie w centrach handlowych. I nie, nie pokazują tam aut, ale bezworkowe odkurzacze. Jaki ma to związek z motoryzacją? Nie ma – i to było w informacji o elektrycznych autach najciekawsze.

Dyson skasował projekt elektrycznego auta, a szkoda

W październiku ubiegłego roku pojawiła się informacja o tym, że Dyson ostatecznie zrezygnował z produkcji elektrycznego auta i skasował projekt. Później ujawniono kilka szczegółów na jego temat i pokazano zdjęcie. Firma zdecydowała się jednak oficjalnie zaprezentować światu auto, umieszczając nowe fotografie na swoim oficjalnym blogu. I uwaga – nie wygląda jak odkurzacz. Powiem więcej, prezentuje się naprawdę ciekawie i futurystycznie, nie idąc jednak w jakieś specjalnie odjechane pomysły. Myślę, że jeśli samochód pojawiłby się na ulicach w takim kształcie, nie miałby problemów z wpasowaniem się między pozostałe nowe auta.

Przeczytaj też: Tesla znów wjechała w przeszkodę ustawioną w poprzek. Zawiodła czujność kierowcy, czy autonomia?

Rozumiem, że nikt nie przyznaje się do niepowodzeń, ale jednak jestem bardzo ciekawy co w zasadzie nie dograło w projekcie i dlaczego Dyson zdecydował się go skasować. Takie informacje nie pojawiły się jednak na ich oficjalnej stronie. Ważne jest to, że zdjęcia nie pokazują szkiców, patentów czy projektu, ale faktycznie działającego i jeżdżącego SUV-a, który według zapewnień firmy miał zasięg aż 1000 kilometrów. Udało się to osiągnąć dzięki zastosowaniu dużego akumulatora o pojemności 150 kWh oraz odpowiedniemu zaprojektowaniu konstrukcji, by tracić jak najmniej w temacie aerodynamiki. Przyspieszenie?4,8 sekundy od zera do setki i prędkość maksymalna w okolicach 200 km/h.

Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3
Dyson 3

Na auto mierzące 5 metrów długości i ważące 2,6 tony Dyson planował przeznaczyć około 2,5 miliarda euro, to skasował projekt po wtopieniu 500 milionów dolarów. Mówi się o tym, że auto mogło być nieopłacalne finansowo i właśnie z tego powodu porzucono projekt. Czy wierzyć takim informacjom? Zapewne nie chodziło tylko i wyłącznie o to, ale podobno sama produkcja jednego egzemplarza kosztowałaby około 190 tysięcy dolarów. A przecież nikt nie będzie go sprzedawał bez dodatkowych opłat – może akurat nie związanych z promocją i reklamą, ale choćby pośrednictwem w sprzedaży. To sporo, co automatycznie mocno ograniczałoby grupę ewentualnych klientów. Z drugiej strony ciężko mi uwierzyć, że firma produkująca odkurzacze faktycznie liczyła na zarabianie na autach elektrycznych, czyli w branży której nie ma doświadczenia. Wyglądało to raczej jako próba własnych sił, wykorzystania wiedzy i technologii dopracowywanej przez lata na rynku elektrycznych odkurzaczy. A może i więcej – ja kaprys założyciela – Jamesa Dysona, która miał po prostu chęć rozpocząć taki projekt i pieniądze, które mógł w niego zainwestować. Zaskakująca była bowiem deklaracja, jakoby firma była w stanie wprowadzić auto do sprzedaży w 2 lata po upublicznieniu szkiców patentowych (miał to być 2021 rok). O samym samochodzie pierwszy raz wspominano natomiast w 2017 roku.

Więc naprawdę szkoda, że porzucono projekt, w dodatku bez jakichś wyjaśnień, które mogłyby przecież pomóc innym firmom tworzącym elektryczne auta lub myślącym czy nie zaryzykować i nie spróbować. No i ciekawe co Dyson zrobi z doświadczeniem i wiedzą, jaką nabył podczas projektowania i tworzenia swojego elektryka. Szkoda żeby to wszystko poszło na marne i cicho liczę na to, że firma nawiąże współpracę z kimś innym i wykorzysta swoje pomysły w jakimś innym ciekawym, elektrycznym projekcie. Bo jakby na to nie patrzeć, pojazdy nie generujące spalin to przyszłość motoryzacji – czy tego chcemy, czy nie.