7

Pamiętacie Dr Watson z Windows? Perła ze strasznego lamusa

Jeżeli kiedykolwiek grzebaliście w swoim komputerze ze starszym Windows na pokładzie (mowa tutaj o wersjach 95, 2000, 98, ME, XP), to pewnie natrafiliście na narzędzie debugujące Dr Watson. W wielu przypadkach mogliście je uznać za całkowicie bezużyteczne, ale w niektórych kręgach było całkiem niezłym źródłem informacji o tym, co działa, a co działa... nie bardzo.

Dr Watson jako narzędzie debugujące występował w niektórych wersjach systemów Windows pod nazwami: rwatson.exe, drwtsn32.exe lub dwwin.exe. Jego nazwa bezpośrednio pochodzi od serii Sherlock Holmes, to właściwie ukłon w stronę Watsona, dobrego przyjaciela Sherlocka oraz towarzysza w przygodach. Mało kto wie jednak o tym, że wcześniej Dr Watson był… Sherlockiem, jednak zrezygnowano z tego nazewnictwa. Zadaniem aplikacji było zbieranie informacji (objawów), które doprowadzały do awarii konkretnego programu.

Czytaj również: Przyszłość Windows to coś więcej niż kafelki

Natomiast informacje, które zbierał Dr Watson były zbierane w logach, które dalej były wykorzystywane przez osoby z technicznego supportu do określenia, co poszło nie tak. Pliki te były zapisywane zazwyczaj w pliku drwtsn32.log. Co więcej, może zostać stworzony tzw. „crash dump” w formie binarki, którą programista mógł załadować bezpośrednio do debuggera.

Nie jest to więc narzędzie, z którego mogą korzystać „zwykli użytkownicy” – nie znają oni specyfiki tego programu i raczej znać nie muszą, bo po prostu nie jest on przeznaczony dla nich. Wystarczy spojrzeć na typowy wycinek z raportu Dr Watsona, aby zrozumieć, że przeciętny zjadacz nowych technologii raczej nie miał tam czego szukać (bo i po co?).

Application exception occurred:
App: excel.dbg (pid=389)
When: 3/25/2003 @ 4:42:11.546
Exception number: c0000005 (access violation)

Nic Wam to nie mówi? Nie szkodzi – wielu osobom też nic nie powie. Inne części loga Dr Watsona mogą być jeszcze bardziej skomplikowane i dotyczyć mogą poszczególnych modułów (również i tych odpowiedzialnych za błąd danego programu), a także listy uruchomionych procesów (to jest łatwiejsze do rozgryzienia, ale bez specjalistycznej wiedzy… nie da rady). Dr Watson był chętnie wykorzystywany przez twórców programy na platformę Windows, m. in. przez tych, którzy tworzyli za pomocą Microsoft Visual Studio – był wtedy naprawdę nieocenionym narzędziem. Choć rzecz jasna, niektórzy woleli nieco inne debuggery. W nowszych wersjach Windows możliwe jest takie skonfigurowanie usługi Windows Error Reporting, aby automatycznie tworzyła ona zrzut do pliku lokalnego, pomocnego do debugowania. Niektórzy tak bardzo przyzwyczaili się do Watsona, że instalują go również na nowszych instalacjach systemu Windows.

Bo Dr Watson nie służył do zabawy

Był integralną częścią niektórych systemów operacyjnych i jego przeznaczenie było znane głównie bardziej obeznanym z tematem osobom. Nigdy natomiast nie służył do konsumenckiego „naprawiania” błędów czy diagnostyki samego systemu operacyjnego. Tego jednak Microsoft nigdy dobrze nie komunikował i stąd właśnie wzięły się pewne nieporozumienia, owocujące tym, że Dra Watsona uznawano po prostu za bezużytecznego. Tak nie było – w istocie był to bardzo istotny pomocnik dla ludzi, którzy zajmowali się tworzeniem programów dla środowiska Windows.