122

Dochód podstawowy to „mokry sen lewaków”? Nie, zapowiada go nawet Elon Musk

Rozwój automatyzacji postępuje - muszą to zauważyć nawet osoby, które nie śledzą branży nowych technologii. Wedle wielu prognoz, proces będzie przyspieszał, a to wpłynie na wiele aspektów naszego życia. Pojawiają się nadzieje, ale też obawy - jedna z najważniejszych dotyczy bezrobocia: czy zautomatyzowany świat rządzony przez sztuczną inteligencję będzie potrzebował miliardów pracowników? A jeśli nie, to co się z nimi stanie, jak zdobędą pieniądze, by się utrzymać? Jedną z odpowiedzi jest dochód podstawowy. Mówił o nim niedawno jeden z największych przedsiębiorców naszych czasów.

Elon Musk, bo to o nim mowa, niebawem może się zmagać ze związkami zawodowymi w swojej fabryce we Fremont. Pytany o te sprawy nie sprawiał wrażenia człowieka zachwyconego działalnością związkowców. To nadal kapitalista z krwi i kości, który obecnie dogaduje się z prezydentem Trumpem, którego wcześniej krytykował. Dlaczego? Bo chce robić biznes. Po co o tym piszę? Z powodu jego wypowiedzi podczas World Government Summit w Dubaju (to tam ogłoszono, że miasto doczeka się autonomicznych taksówek latających – jeszcze w tym roku). Elon Musk mówił o wielu rzeczach, m.in. o łączeniu człowieka z maszyną:

Podsumowując opisany powyżej problem: jeżeli doprowadzimy do stworzenia silnej sztucznej inteligencji, która wielokrotnie przekroczy nasze możliwości intelektualne, a w dodatku dojdzie do jej rozprzestrzenienia się na szeroką skalę, może ona w pewnym momencie uznać, że nie jesteśmy jej potrzebni. Rozwiązaniem jest coś, o czym Elon Musk wspominał już wcześniej: dodatkowa warstwa dla mózgu, zdolna do umożliwienia nam niezwykle sprawnego przesyłania danych między nami, a sztuczną inteligencją. Dzięki temu sami wkroczymy na wyższy poziom ewolucji i nie pozostaniemy w tyle za stworzonym przez nas oprogramowaniem.[źródło]

Uwagę przyciąga też inny wątek tej rozmowy: dochód podstawowy. Szef Tesli postawił sprawę jasno: będzie niewiele pracy, której robot nie wykona lepiej od człowieka. Trzeba zastanowić się nad tym, co z tym z robić, prawdopdobnie potrzebny będzie dochód podstawowy. Dóbr i usług będzie przybywać, staną się tanie, ale ludziom i tak będą potrzebne pieniądze. Elon Musk zwrócił przy tym uwagę, że jeszcze większym wyzwaniem może być znalezienie sensu życia dla miliardów ludzi – skoro nie są potrzebni jako pracownicy, to po co żyją? Amerykanin ma rację – ta kwestia będzie równie istotna.

Przywołuję wypowiedź szefa Sapce X nie tylko dlatego, że jest dzisiaj często cytowany (w każdym temacie). Zauważyłem po prostu, ze ilekroć pojawia się u nas tema basic income, wiele osób stwierdza, że to „mokry sen lewaków”. Wyśmiewana jest np. Finlandia, która wprowadziła eksperymentalnie to rozwiązanie.

Niebawem podobny test ma wystartować w Finlandii. Obejmie dwa tysiące osób, które dzisiaj nie pracują. Test ma potrwać dwa lata, jego uczestnicy miesięcznie będą otrzymywać między 500 a 600 euro. Warunek? Na początku muszą to być osoby bezrobotne. Potem mogą robić, co im się podoba. Ludzie mają być dobierani losowo, w grupie testowej pojawią się zarówno niewykwalifikowani pracownicy fizyczni, jak i inżynierowie. Jakim cudem ci ostatni są bezrobotni? To głównie efekt nagłych zmian w Nokii – pracę straciło wiele osób zatrudnianych w fińskim gigancie, nie dla wszystkich natychmiast znalazło się coś nowego. I gdy w jednych rejonach świata firmy walczą o specjalistów, Finlandia szuka na nich pomysłu. Jednym z rozwiązań jest przychód gwarantowany.[źródło]

Jasne, można z tych działań drwić i nazywać je szaleństwem, ale ja uznaję takie eksperymenty za konieczne. Bo lepiej już dzisiaj szukać rozwiązania, niż później się martwić. W ubiegłym roku rozmawiałem na ten temat z Samem Altmanem, szefem Y Combinator (kolejny kapitalista), który stwierdził, że negatywnym skutkiem zmian technologicznych może być nawet rewolucja. Bo jakie inne wyjście pozostanie głodnym masom pozbawionym pracy? I perspektyw na jej zdobycie. Ktoś stwierdzi: zmień zawód, dostosuj się do rzeczywistości. I tu odsyłam do słów Muska – niewiele będzie zawodów, w których człowiek sprawdzi się lepiej, niż maszyna.

Sceptyków to pewnie nie przekona, ale może przynajmniej przestaną powtarzać, że dochód podstawowy marzy się jedynie leniom pragnącym żyć z zasiłku. Może się po prostu okazać, że brakuje dla niego alternatywy. Oczywiście przy założeniu, że rezygnujemy z eksterminacji połowy ludzkości…