9

Tesla w tarapatach? Korporacja może się zmierzyć ze związkami zawodowymi

tesla logo
Temat związków zawodowych często wywołuje emocje, nierzadko skrajne. Bo gdy jedni przekonują, że to obrona przed krwiożerczym kapitalizmem i wyzyskiem, drudzy wskazują, że organizacje tego typu oraz ich działania prowadzą do patologii. Znamy to z własnego podwórka, w innych krajach jest podobnie. Możliwe, że niebawem z tym zagadnieniem będzie się mierzyć Tesla - wokół firmy robi się gorąco za sprawą tekstu jednego z pracowników.

Tesla ponownie w centrum uwagi. Tym razem za sprawą tekstu, który pojawił się w medium.com. Autorem rzekomo (o tym za chwilę) jest Jose Moran, pracownik z kilkuletnim stażem w firmie Elona Muska. Cóż takiego znalazło się w tej notce, że cytują ją amerykańskie media? Krytyka kalifornijskiej korporacji. Dotyczy wielu kwestii: od niskich zarobków w regionie, gdzie koszty życia są wysokie, przez zbyt dużą liczbę nadgodzin, po kiepską organizację pracy. Podobno rozwiązania nie są ergonomiczne, a menedżerowie nie wsłuchują się w głos załogi, która zwraca na to uwagę.

Efektem ma być przemęczenie pracowników, niskie morale, urazy, do których dochodzi przy linii produkcyjnej i poza nią. Bo zmęczony pracownik, to kiepski pracownik. Autor wpisu przekonuje, że Tesla nie che robić szumu wokół tej sprawy i „zachęca” ludzi do siedzenia cicho. Proponuje też rozwiązanie: utworzenie związku zawodowego w liczącym pięć tysięcy osób zakładzie produkcyjnym we Fremont. Informuje, że w tej sprawie porozumiano się już z United Auto Workers, organizacją o długiej historii, która zrzesza setki tysięcy pracowników w lokalnych związkach. Czyżby załoga fabryki Tesli miała utworzyć kolejny oddział?

Na zarzuty wysuwane w tekście odpowiedział osobiście Elon Musk i na dobrą sprawę zaprzeczył rewelacjom z wpisu. Wspomniał, że nadgodziny są, ale firma dąży do ich ograniczania, że z zarobkami nie jest źle, bo istnieją np. pakiety akcji (temat nie został rozwinięty), a politykę poufności powiązał z chęcią utrzymania tajemnicy biznesowej, a nie z próbą kneblowania ust pracownikom. Musk odniósł się też do postaci autora wpisu i tu mamy pewną ciekawostkę. Amerykańskim mediom nie udało się ustalić, czy taki człowiek rzeczywiście pracuje w Tesli, nie namierzyli go w mediach społecznościowych, mieli kłopot z kontaktem. Pojawiło się nawet pytanie, czy to prawdziwa postać czy też pseudonim?

Człowieka uwiarygodnił jednak… Elon Musk, który stwierdził, że autor musiał zostać opłacony przez UAW: miał dołączyć do korporacji i nawoływać do utworzenia związku zawodowego. Szef Tesli stwierdził wprost: ten człowiek nie pracuje dla nas, lecz dla UAW. Wypada zatem założyć, że menedżerowie sprawdzili postać – chyba nie odnosiliby się do wpisu nieistniejącego człowieka. Jednocześnie trzeba napisać, że Musk wbił szpilę związkowcom, zarzucił UAW, że w przeszłości już porzuciło pracowników i podkreślił, iż Tesla to ostatnia firma motoryzacyjna działająca w Kalifornii, w której koszty pracy są bardzo wysokie.

W tym wszystkim zastanawia czas publikacji wpisu. Wczoraj pisałem, że Tesla szykuje się do wstrzymania produkcji w związku z dostosowaniem zakładu do tworzenia kolejnego auta, w tym roku ma zacząć powstawać Model 3. Szykuje się zatem gorący okres, w firmie będą spore zawirowania i pewnie dużo dodatkowej pracy, mnóstwo nadgodzin – kiedyś trzeba będzie np. nadrobić tydzień przerwy. Ktoś mógłby powiedzieć, że te zdarzenia nie występują w jednej chwili przypadkowo. Z drugiej strony, wypada założyć, że pracownicy rzeczywiście będą przemęczeni po tych roszadach, a sytuacja nieprędko się uspokoi: przecież Tesla zamierza w przyszłym roku wypuścić pół miliona aut. W zeszłym roku nie udało się dobić pułapu stu tysięcy samochodów, co pokazuje skalę zmian. Wejście na zupełnie nowy poziom rozwoju bez mocnego wzmocnienia załogi nowymi ludźmi i rozwiązaniami będzie trudne. Może pracownicy dmuchają na zimne?

Trudno stwierdzić, jak się spawy potoczą, ale szykuje się kolejna batalia. Elon Musk może przekonywać, że Tesla jest neutralna, gdy mowa o związkach, lecz ten stan trudno będzie pewnie utrzymać. No chyba, że Jose Moran, to wyjątek, postać odosobniona. Albo nieprawdziwa.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców