8

Do restauracji nie chodzę, by zjeść – robię zdjęcia posiłków

Po zapoznaniu się z tą informacją byłem zdziwiony, że nie dotyczy ona Japonii – takie pomysły łączę głównie z Krajem Kwitnącej Wiśni. Okazuje się jednak, że inni też potrafią zaskoczyć. Tym razem zadziwić postanowiła firma z Izraela. Dzięki niej, a konkretnie jej produktom, nie będziecie już mieli problemów z fotografowaniem jedzenia. Instagramie, szykuj się na […]

Po zapoznaniu się z tą informacją byłem zdziwiony, że nie dotyczy ona Japonii – takie pomysły łączę głównie z Krajem Kwitnącej Wiśni. Okazuje się jednak, że inni też potrafią zaskoczyć. Tym razem zadziwić postanowiła firma z Izraela. Dzięki niej, a konkretnie jej produktom, nie będziecie już mieli problemów z fotografowaniem jedzenia. Instagramie, szykuj się na kulinarne cuda.

Podejrzewam, że widzieliście kiedyś w sieciach społecznościowych zdjęcia potraw, które konsumowali Wasi krewni czy znajomi. Może nawet sami to robicie, bo zjawisko jest dość popularne: nim zacznę pałaszować, zrobię fotkę – na pamiątkę i dla potomnych, niech wiedzą, co trafiło do mojego żołądka. Oczywiście czasem danie jest tak atrakcyjne wizualnie, że faktycznie żal je zjadać i chce się uwiecznić to małe dzieło sztuki. Chociaż sam raczej nie ulegam tej modzie, to nie zamierzam krytykować. Nie zmienia to faktu, że sprawę uznaję za dość śmieszną.

We wspomnianym już Izraelu wpadli na pomysł, by stworzyć talerze przydatne podczas robienia zdjęć jedzenia. Są dwa typy: jeden model obrotowy, można zrobić fotę potrawy z każdej strony, można też nakręcić krótki film obracając danie. Drugi ma specjalne wcięcie, dzięki któremu smartfon staje się stabilny i zdjęcie nie będzie poruszone. Co więcej, kształt talerza sprawia, że jedzenie będzie dobrze oświetlone podczas robienia zdjęcia, tło też jest całkiem niezłe. Do tego krótki kurs fotografii kulinarnej i można wrzucać na Insta świetne fotki z kurczakiem albo szparagiem w roli głównej.

Limbo 2

Na razie mówimy o zjawisku, występującym w jednej restauracji i to takiej, do której nie trafiłby każdy z nas. Wyższa półka, dania przygotowane z wielką maestrią, prawdopodobnie jada tam sporo krytyków kulinarnych, którzy faktycznie mogą potrzebować dobrych zdjęć, będą mieli łatwiej, jeśli pojawi się talerz umożliwiający zrobienie zdjęcia smartfonem. W tym jednym przypadku sprawa nie wydaje się nawet tak szalona. Podejrzewam jednak, że pomysł może opuścić ów lokal i zyskać na popularności. A wtedy…

A wtedy zacznie się coś dziwnego – ludzie będą jeszcze bardziej skupiać się na robieniu zdjęć sałatki. Dzisiaj widzimy w metrze czy w kolejce do lekarza osoby ze wzrokiem wbitym w ekran smartfonu, za jakiś czas w rządku usiądą ludzie fotografujący kawałek mięsa. Bo rodzina i znajomi pewnie nigdy takiego nie widzieli. Takie pomysły często trafiają na podatny grunt i szybko stają się modą. Fotografia mobilna bardzo szybko się rozwinęła, efektem są m.in. selfie oraz Instagram, dlaczego nie pójść krok dalej. Potrafię sobie wyobrazić, że kelner spyta mnie za jakiś czas, czy przeszedłem tylko jeść, czy też mam zamiar robić zdjecia – w tym drugim przypadku przyniesie specjalny talerz. Bo samo zjedzenie posiłku jest passé.