Fotografia

[Od Czytelnika] Canon EOS 6D - pełna klatka dla oszczędnych fotoamatorów

GM
Grzegorz Marczak
15

Wypuszczając na rynek model 6D Canon sprawił, że pełnoklatkowe lustrzanki stały się zdecydowanie bardziej dostępne, w końcu “szóstka” kosztuje wyraźnie mniej niż profesjonalny EOS 5D. Autorem wpisu jest Kamil Homziak. Opakowanie i jego zawartość W standardowym, kartonowym pudełku oprócz apa...

Wypuszczając na rynek model 6D Canon sprawił, że pełnoklatkowe lustrzanki stały się zdecydowanie bardziej dostępne, w końcu “szóstka” kosztuje wyraźnie mniej niż profesjonalny EOS 5D.

Autorem wpisu jest Kamil Homziak.

Opakowanie i jego zawartość

W standardowym, kartonowym pudełku oprócz aparatu znaleźć można także ładowarkę oraz pasek na szyję. Ten ostatni jest bardzo wygodny, od strony szyi pokryty gładkim materiałem skóropodobnym, dzięki czemu nie drażni skóry, co często ma miejsce w przypadku pasków dołączanych do tańszych modeli. W pobliżu mocowania widać też gumową zakrywkę muszli ocznej, która zablokuje dopływ niepożądanego światła przez wizjer w przypadku zdjęć z dłuższym czasem ekspozycji. Ładowarka oprócz - co oczywiste - pełnego naładowania potrafi także pokazywać 3 stany pośrednie. W komplecie nie zabrakło też wyczerpującej instrukcji obsługi. Egzemplarz testowy dostarczony był z kitowym obiektywem Canon EF 24-105mm f/4L IS USM, na który również przewidziano miejsce w pudełku.

Z zewnątrz

Budowa aparatu to powielana już nie raz, sprawdzona konstrukcja Canona, oczywiście z pewnymi zmianami w kwestii ergonomii. Najbardziej widać je w sposobie zagospodarowania tylnego panelu, gdzie zrezygnowano z kolumny przycisków po lewej stronie, przenosząc większość z nich pod palce prawej ręki. Lewa dłoń służy przyda się zatem w zasadzie tylko do wejścia w Menu, zmiany ilości informacji wyświetlanych na ekranie, zmiany trybu fotografowania i włączenia aparatu.

Na prawo od wyświetlacza umieszczono następujące przyciski:

  • włącznik trybu LiveView wraz z przełącznikiem trybu foto/video
  • przycisk powiększenia obrazu
  • guzik “Q” do podglądu i zmiany najważniejszych nastaw
  • aktywator trybu przeglądania

W dolnej części znalazło się miejsce na ośmiokierunkowy krzyżak z przyciskiem w środku, pokrętłem dookoła niego oraz przełącznikiem blokady. W prawym górnym rogu zlokalizowano przyciski odpowiadające za autofocusa: jego włącznik oraz zmianę jego ustawień.

Górny panel zawiera wspomniane wcześniej pokrętło wyboru trybu pracy aparatu (dwa tryby własne) oraz gorącą stopkę w standardzie Canona. Jest też monochromatyczny wyświetlacz LCD prezentujący najważniejsze nastawy aparatu z pięcioma przyciskami ponad nim. Docenić należy też drugie pokrętło do sterowania nastawami. Przyciski w pobliżu górnego wyświetlacza nie są niestety wielofunkcyjne, jak ma to miejsce w profesjonalnych modelach - brakuje m.in. przycisku odpowiadającego za zmianę balansu bieli. W 6D zapomniano o wbudowanej lampie błyskowej, co nie będzie zbytnią przeszkodą dla profesjonalistów, choć konkurencji udaje się zmieścić wysuwaną lampkę.

Na lewą ściankę trafiła zaślepka kryjąca pojedynczy slot kart SD, a na przeciwległą flankę powędrowały gniazda wężyka spustowego i mikrofonu oraz wyjścia HDMI oraz cyfowe audio-wideo (połączone z komunikacją USB z komputerem). Z przodu przewidziano miejsce na jeden przycisk funkcyjny umieszczony pod małym palcem prawej ręki.

EOS 6D wykonany jest bardzo dobrze, choć w porównaniu z serią 5D czuć, że użyto trochę mniej trwałych materiałów. Chropowaty materiał wokół uchwytu, na tylnym i prawym panelu pomogą trzymać pewnie aparat również w przypadku spoconych rąk, a sam grip jest dość obły, dzięki czemu aparat nawet w jednym ręku trzyma się wygodnie, a zarazem pewnie, choć osoby z dużymi dłońmi mogą mieć problem ze zmieszczeniem wszystkich palców na obudowie.

Ekran i obsługa

Canon przyzwyczaił do stosowania w swoich aparatach ekranów o najwyżej jakości i tak samo jest w tym wypadku - 3-calowy ekran ma 7 stopni jasności pozwala dostosować moc podświetlenia do otoczenia, a wysoki kontrast sprawia, że zdjęcia już na ekranie wyglądają świetnie i można poprawnie ocenić wykonane zdjęcia, nawet w mocnym słońcu.

Nawigacja po menu będzie oczywista dla każdego, kto kiedykolwiek posiadał cyfrowego Canona, choć i nowicjusze nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w gąszczu opcji - wszystkie uporządkowane są logicznie w kolejnych zakładkach. Bardzo przydatny jest również już wspomniany dostęp do najważniejszych ustawień przyciskiem “Q”, gdzie można zmienić styl obrazów, format zapisywanych zdjęć czy balans bieli.

Zdjęcia

Zastosowany mechanizm autofocusa to niestety czynnik znacznie odróżniający “szóstkę” od aparatów profesjonalnych. O ile jedenaście punktów krzyżowych to nie tragedia, o tyle ich umieszczenie bardzo blisko centrum kadru, a także zastosowanie tylko jednego, centralnego czujnika krzyżowego to mankamenty zmniejszające przyjemność korzystania z aparatu. Trzeba jednak przyznać, że ten jeden punkt sprawdza się rewelacyjnie - jest bardzo czuły (producent chwali się, że od -3 EV), szybki i pewny - trafia w punkt praktycznie zawsze. Jeśli więc zamierzamy używać tylko środkowego punktu (albo do używania tylko jego jesteśmy przyzwyczajeni), niedostatek dobrych dodatkowych punktów nie będzie nam zbytnio przeszkadzać.

Aparat testowany był z różnymi kartami pamięci, w tym z Kingstonem 64 GB UHS-3 o prędkości zapisu ok. 80 MB/s i użycie takiego nośnika zapewnia błyskawiczne zapisywanie RAW-ów o rozmiarze około 20-25 MB. Wolniejsze karty również nie przeszkadzają w pracy - bufor mieszczący ok. 13 zdjęć zapcha się tylko w przypadku wykonania nieprzerwanej serii zdjęć. A propos zdjęć seryjnych, to 6D jest w stanie zrobić 4,5 zdjęcia na sekundę - to przeciętny wynik i nie zadowoli wielbicieli fotografowania sportu, choć w zupełności wystarcza w codziennym użytkowaniu. Dla niektórych przeszkodą może być także brak czasu migawki 1/8000 sekundy. Pentapryzmatyczny wizjer sprawdza się bardzo dobrze, choć oferuje pokrycie kadru tylko w około 97%.

Jakość zdjęć pozostaje na bardzo wysokim poziomie, a 20 megapikseli to wystarczająca rozdzielczość nawet do wydruków w dużych formatach. Produkując RAW-y uzyskuje się obrazy o bardzo dobrej rozpiętości tonalnej, bardzo podatne na postprodukcję, pozwalające na uratowanie wielu informacji z cieni oraz jasnych tonów. Pozytywnie zaskakuje również odporność na degradację jakości obrazu przy wyższych czułościach - dla “szóstki” ISO 3200 to żaden problem, a przy naprawdę trudnych warunkach można skutecznie użyć również wartości 6400. Powyżej tej liczby (nawet do 102400) obraz już bardzo wyraźnie traci na jakości i należy ich używać tylko w ekstremalnych przypadkach. Odwzorowanie kolorów również stoi na bardzo wysokim poziomie - barwy prezentują się naturalnie, bez wyraźnych “zafarbów” w żadnym kierunku.

Filmy

Lustrzanki Canona często wykorzystywane są do nagrywania materiałów wideo i - tak jak poprzednicy - również 6D sprawdza się w takim zastosowaniu świetnie. Dostępne w Internecie filmowe profile kolorów, możliwość zapisu obrazu w FullHD z małą kompresją ALL-INTRA lub zwiększony klatkaż do 60 fps-ów w rozdzielczości HD to cechy, które docenią osoby zainteresowane filmowaniem. Trzeba pamiętać jednak o ograniczeniu w długości pojedynczego pliku wideo do 30 minut - to mimo wszystko aparat foto, a nie kamera wideo.

Funkcje dodatkowe

Aparat wyposażony jest w moduły lokalizacji GPS oraz łączności bezprzewodowej Wi-Fi. O ile pierwszy z nich przyda się głównie podróżnikom, o tyle ten drugi jest znacznie bardziej uniwersalny i pozwala na podłączenie się do aparatu za pomocą telefonu, tabletu lub komputera z wykorzystaniem aplikacji mobilnej EOS Remote bądź pecetowego programu EOS Utility. Oprogramowanie umożliwia przeglądanie zrobionych już zdjęć na większym ekranie, co znacznie ułatwia wychwycenie niedoskonałości w kadrze. Możliwe jest także zdalne sterowanie aparatem wraz z podglądem na żywo - ułatwi zrobienie to zrobienie zdjęcia z trudno dostępnego miejsca, a także pozwoli lepiej zaplanować kadr. Do połączenia bezprzewodowego niewymagana jest sieć, ale sam aparat jest w stanie takową stworzyć.

Podsumowanie

Canon 6D to bardzo udany model, który na pewno sprawdzi się u wielu fotografów, tych potrzebujących świetnej wydajności w słabych warunkach oświetleniowych oraz tych oczekującej małej głębi ostrości. Gorzej jest w sporcie - do dynamicznych ujęć przyda się model z bardziej rozbudowanym autofocusem, choć trzeba pamiętać, że EOS 6D to jedna z najtańszych lustrzanek z pełną klatką - niespełna 6000 zł za sam korpus.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: