Felietony

Dlaczego wciąż oglądam telewizję? Oto trzy powody

KK
Konrad Kozłowski
26

Do czego służy Wam telewizor? Seriale i filmy na VOD oraz gry z konsoli? Podłączyliście dekoder telewizyjny albo odbieracie ją w inny sposób? Mało kto dziś deklaruje takie praktyki, a ja wciąż łapię się na sięganiu po pilot.

I nie mówię o tym pilocie od telewizora, dzięki któremu szybko włączę usługę streamingową, ale o tym odpowiedzialnym za sterowanie dekoderem telewizyjnym. Czasem robię to mimochodem, czasem z konkretnymi zamiarami. Zaskakuję jednak sam siebie, bo telewizja staje się jednak często pierwszym wyborem, gdy chcę trochę bezmyślnie popatrzeć na ruchome obrazki albo planuję konkretny seans, zazwyczaj transmisji sportowej. Ale nie tylko w takich okolicznościach sięgam po telewizję, bo daję jej szansę także wtedy, gdy jest jedynym źródłem niedostępnych nigdzie indziej treści.

Wspólne oglądanie telewizji/seriali/filmów przemija

Zdarza mi się nie tylko nagrywać pojedyncze odcinki seriali czy filmy, ale też - gdy sprzyjają ku temu okoliczności - oglądam wtedy, gdy jest emitowany. To oczywiście pewne przyzwyczajenie sprzed kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat i mimo, że nie dostosowuję swojego planu dnia do emitowanych programów, to zdarza się, że mogę obejrzeć je zgodnie z rozpiską. Dodam, że ma to też pewien urok, choć oczywiście występuje on coraz rzadziej. Sieci społecznościowe pozwoliły w czasie rzeczywistym komentować wszelkie wydarzenia i nie inaczej było w przypadku premier telewizyjnych.

Nowy odcinek serialu czy programu rozrywkowego, a nawet powtórka emisji takiego hitu, jak film z serii Harry Potter, gromadziła pod hashtagiem mnóstwo, mnóstwo widzów, którzy wspólnie przeżywali to, co oglądają. Obecnie, gdy coraz więcej treści pojawia się najpierw lub równocześnie online, takie zjawisko zanika, bo oglądamy wtedy, gdy chcemy i możemy. Nie twierdzę, że którakolwiek metoda jest gorsza lub lepsza, ale brakuje mi trochę tych dyskusji o tym, co działo się w ostatnim odcinku popularnego serialu dzień po emisji. Pojawiające się w całości sezony widzowie oglądają wtedy, gdy mają na to ochotę i dysponują wolnym czasem, więc zgranie się z innymi jest prawie niemożliwe, chyba że należymy do grona osób, które oglądają w pierwszej fali, gdy tylko pojawi się dany materiał.

Kiedy sięgam po klasyczną telewizję?

Telewizja sprawdza się w trzech okolicznościach: jako wypełniacz niewielkiej ilości wolnego czasu, źródło niedostępnych gdzie indziej treści i platforma do oglądania sportu/wydarzeń na żywo. Zacznę od tej ostatniej kategorii, bo wielokrotnie miałem okazję sprawdzać telewizję online, która zazwyczaj bardzo dobrze wypadała przy streamach sportowych, ale mimo wszystko jest wciąż bardziej zależna od zewnętrznej infrastruktury (wydajności połączenia internetowego) niż klasyczna telewizja kablowa czy satelitarna (choć tu na niekorzyść działają naturalnie inne czynniki, ale znacznie rzadziej zawodzi).

W kontekście niedostępnych treści online, to prym wiodą nadal kanały z programami dokumentalnymi, których nie sposób znaleźć później w oficjalnych kanałach dystrybucji online, a te pozostałe zazwyczaj zawodzą jakością. Wisienką na torcie jest marnowanie czasu na skakanie po kanałach. Gdy nie mam ochoty na nic konkretnego i wiem, że nie będę w stanie skoncentrować się na nowym odcinku oglądanego serialu lub nie mam czasu na film, to w ramach relaksu lubię posurfować po kanałach, skacząc z jednego na drugi, bo w ten sposób można zupełnie przypadkowo natrafić na coś wartościowego i ciekawego, na coś zupełnie spoza kręgu zainteresowań.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: