Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Moje przemyślenia

Dlaczego tak szybko skreślacie Tidal?

KK
Konrad Kozłowski
19

Początki nigdy nie są łatwe i przekonuje się o tym także Tidal - niedawno globalnie uruchomiona usługa streamingowa należąca do artystów. Wydarzenie towarzyszące startowi Tidal okazało się… zaskakujące delikatnie mówiąc. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnych nowości. Czy to oznacza, że należy...

Początki nigdy nie są łatwe i przekonuje się o tym także Tidal - niedawno globalnie uruchomiona usługa streamingowa należąca do artystów. Wydarzenie towarzyszące startowi Tidal okazało się… zaskakujące delikatnie mówiąc. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnych nowości. Czy to oznacza, że należy skreślić Tidal już teraz?

W żadnym wypadku.

Czy Spotify lub iTunes już w pierwszy miesiącu działalności zostały określone mianem “rewolucyjnych”? Na taki ozdobnik pracowano wiele lat i właśnie między innymi na tę kwestię zwrócił uwagę Jay Z w swoim twitterowym monologu wczorajszego wieczoru. Na Tidal spłynęła spora dawka krytyki, choć początkowo entuzjazm użytkowników jak i mediów był naprawdę spory. Przecież w ciągu kilkudziesięciu dni nie mogło zmienić się zbyt wiele.

Początki nigdy nie są łatwe i przekonuje się o tym także Tidal - niedawno globalnie uruchomiona usługa streamingowa należąca do artystów. Wydarzenie towarzyszące startowi Tidal okazało się… zaskakujące delikatnie mówiąc. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnych nowości. Czy to oznacza, że należy skreślić Tidal już teraz?

W żadnym wypadku.

Czy Spotify lub iTunes już w pierwszy miesiącu działalności zostały określone mianem “rewolucyjnych”? Na taki ozdobnik pracowano wiele lat i właśnie między innymi na tę kwestię zwrócił uwagę Jay Z w swoim twitterowym monologu wczorajszego wieczoru. Na Tidal spłynęła spora dawka krytyki, choć początkowo entuzjazm użytkowników jak i mediów był naprawdę spory. Przecież w ciągu kilkudziesięciu dni nie mogło zmienić się zbyt wiele.

Po przejęciu firmy matki, w rękach Jay Z wylądowały takie usługi jak Tidal i WiMP. Ta druga marka najprawdopodobniej w przyszłości zostanie wchłonięta przez Tidal i całkowicie zniknie z rynku. Dostępny do niedawna na wybranych obszarach Tidal stał się usługą globalną, trafiając między innymi do Polski. Ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Tidal byliśmy na Antyweb na bieżąco. Od ostatniego tekstu poświęconego usłudze w żadnym wypadku nie zapomniałem o nowym-starym graczu na rynku. Zrozumiałe jest, że niezbędny jest teraz czas, by firma mogła nabrać rozpędu po kilku “zawirowaniach” i zmianie kierunku. Trudno też o bardziej niewłaściwe, a wręcz mylące opinie, według których na Tidal nic się nie działo. Trafiło tam sporo niedostępnych nigdzie materiałów, w tym zapisów koncertów, teledysków i innych wideo, a dla fanów np. Jacka White’a tylko tam dostępna była transmisja na żywo z jednego z koncertów artysty.

Jestem skłonny dać im szansę

Liczbowo Tidal wypada przeciętnie. 770 tysięcy subskrybentów może nie robić większego wrażenia w zestawieniu z liczbą klientów iTunes Store czy płacących co miesiąc użytkowników Spotify, ale od czegoś trzeba zacząć. Jay Z dał jasno do zrozumienia - Spotify potrzebowało aż 9 lat, by osiągnąć aktualną pozycję. Należy jednak mieć na uwadze, że realia sprzed kilku lat były zupełnie odmiennie od dzisiejszych. Walka o klienta jest jednocześnie łatwiejsza i trudniejsza. Usługi streamingowe stały się bardziej powszechne, a świadomość na ich temat rośnie. Konkurencja jest jednak naprawdę wymagająca, a rywalizacja z takim potentatem i marką jaką jest Spotify to spore wyzwanie. Tidal szczyci się bezpośrednością relacji artysta - fani i odmiennym podejściem do wykonawców niezależnych, którzy zachowują 100% praw do własnej muzyki.

Szeroko znane są główne wady Tidal, wśród których prym wiedzie brak aplikacji desktopowej z prawdziwego zdarzenia. Bezstratnej muzyki na komputerze posłuchamy tylko w Chrome, przynajmniej na razie. Windows 8 i Windows Phone także zostały zupełnie pominięte, ale czekając na Windows 10 powinniśmy być dobrej myśli. Jay Z poprosił o danie Tidal szansy. Twierdzi, że wszystko to jest częścią większego planu rozrostu usługi i sprawiać, że będzie coraz lepszą platformą dla artystów jak i fanów. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest idealna, ale wszyscy nad nią pracujący są zdeterminowani. Zdeterminowani na tyle, by uczynić ją najlepszą. Dajmy im jeszcze trochę czasu.

Wszystkie tweety Jay Z znajdziecie tutaj.

Po przejęciu firmy matki, w rękach Jay Z wylądowały takie usługi jak Tidal i WiMP. Ta druga marka najprawdopodobniej w przyszłości zostanie wchłonięta przez Tidal i całkowicie zniknie z rynku. Dostępny do niedawna na wybranych obszarach Tidal stał się usługą globalną, trafiając między innymi do Polski. Ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Tidal byliśmy na Antyweb na bieżąco. Od ostatniego tekstu poświęconego usłudze w żadnym wypadku nie zapomniałem o nowym-starym graczu na rynku. Zrozumiałe jest, że niezbędny jest teraz czas, by firma mogła nabrać rozpędu po kilku “zawirowaniach” i zmianie kierunku. Trudno też o bardziej niewłaściwe, a wręcz mylące opinie, według których na Tidal nic się nie działo. Trafiło tam sporo niedostępnych nigdzie materiałów, w tym zapisów koncertów, teledysków i innych wideo, a dla fanów np. Jacka White’a tylko tam dostępna była transmisja na żywo z jednego z koncertów artysty.

Początki nigdy nie są łatwe i przekonuje się o tym także Tidal - niedawno globalnie uruchomiona usługa streamingowa należąca do artystów. Wydarzenie towarzyszące startowi Tidal okazało się… zaskakujące delikatnie mówiąc. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnych nowości. Czy to oznacza, że należy skreślić Tidal już teraz?

W żadnym wypadku.

Czy Spotify lub iTunes już w pierwszy miesiącu działalności zostały określone mianem “rewolucyjnych”? Na taki ozdobnik pracowano wiele lat i właśnie między innymi na tę kwestię zwrócił uwagę Jay Z w swoim twitterowym monologu wczorajszego wieczoru. Na Tidal spłynęła spora dawka krytyki, choć początkowo entuzjazm użytkowników jak i mediów był naprawdę spory. Przecież w ciągu kilkudziesięciu dni nie mogło zmienić się zbyt wiele.

Po przejęciu firmy matki, w rękach Jay Z wylądowały takie usługi jak Tidal i WiMP. Ta druga marka najprawdopodobniej w przyszłości zostanie wchłonięta przez Tidal i całkowicie zniknie z rynku. Dostępny do niedawna na wybranych obszarach Tidal stał się usługą globalną, trafiając między innymi do Polski. Ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Tidal byliśmy na Antyweb na bieżąco. Od ostatniego tekstu poświęconego usłudze w żadnym wypadku nie zapomniałem o nowym-starym graczu na rynku. Zrozumiałe jest, że niezbędny jest teraz czas, by firma mogła nabrać rozpędu po kilku “zawirowaniach” i zmianie kierunku. Trudno też o bardziej niewłaściwe, a wręcz mylące opinie, według których na Tidal nic się nie działo. Trafiło tam sporo niedostępnych nigdzie materiałów, w tym zapisów koncertów, teledysków i innych wideo, a dla fanów np. Jacka White’a tylko tam dostępna była transmisja na żywo z jednego z koncertów artysty.

Jestem skłonny dać im szansę

Liczbowo Tidal wypada przeciętnie. 770 tysięcy subskrybentów może nie robić większego wrażenia w zestawieniu z liczbą klientów iTunes Store czy płacących co miesiąc użytkowników Spotify, ale od czegoś trzeba zacząć. Jay Z dał jasno do zrozumienia - Spotify potrzebowało aż 9 lat, by osiągnąć aktualną pozycję. Należy jednak mieć na uwadze, że realia sprzed kilku lat były zupełnie odmiennie od dzisiejszych. Walka o klienta jest jednocześnie łatwiejsza i trudniejsza. Usługi streamingowe stały się bardziej powszechne, a świadomość na ich temat rośnie. Konkurencja jest jednak naprawdę wymagająca, a rywalizacja z takim potentatem i marką jaką jest Spotify to spore wyzwanie. Tidal szczyci się bezpośrednością relacji artysta - fani i odmiennym podejściem do wykonawców niezależnych, którzy zachowują 100% praw do własnej muzyki.

Szeroko znane są główne wady Tidal, wśród których prym wiedzie brak aplikacji desktopowej z prawdziwego zdarzenia. Bezstratnej muzyki na komputerze posłuchamy tylko w Chrome, przynajmniej na razie. Windows 8 i Windows Phone także zostały zupełnie pominięte, ale czekając na Windows 10 powinniśmy być dobrej myśli. Jay Z poprosił o danie Tidal szansy. Twierdzi, że wszystko to jest częścią większego planu rozrostu usługi i sprawiać, że będzie coraz lepszą platformą dla artystów jak i fanów. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest idealna, ale wszyscy nad nią pracujący są zdeterminowani. Zdeterminowani na tyle, by uczynić ją najlepszą. Dajmy im jeszcze trochę czasu.

Wszystkie tweety Jay Z znajdziecie tutaj.

Jestem skłonny dać im szansę

Liczbowo Tidal wypada przeciętnie. 770 tysięcy subskrybentów może nie robić większego wrażenia w zestawieniu z liczbą klientów iTunes Store czy płacących co miesiąc użytkowników Spotify, ale od czegoś trzeba zacząć. Jay Z dał jasno do zrozumienia - Spotify potrzebowało aż 9 lat, by osiągnąć aktualną pozycję. Należy jednak mieć na uwadze, że realia sprzed kilku lat były zupełnie odmiennie od dzisiejszych. Walka o klienta jest jednocześnie łatwiejsza i trudniejsza. Usługi streamingowe stały się bardziej powszechne, a świadomość na ich temat rośnie. Konkurencja jest jednak naprawdę wymagająca, a rywalizacja z takim potentatem i marką jaką jest Spotify to spore wyzwanie. Tidal szczyci się bezpośrednością relacji artysta - fani i odmiennym podejściem do wykonawców niezależnych, którzy zachowują 100% praw do własnej muzyki.

Początki nigdy nie są łatwe i przekonuje się o tym także Tidal - niedawno globalnie uruchomiona usługa streamingowa należąca do artystów. Wydarzenie towarzyszące startowi Tidal okazało się… zaskakujące delikatnie mówiąc. Od tamtej pory nie doczekaliśmy się żadnych nowości. Czy to oznacza, że należy skreślić Tidal już teraz?

W żadnym wypadku.

Czy Spotify lub iTunes już w pierwszy miesiącu działalności zostały określone mianem “rewolucyjnych”? Na taki ozdobnik pracowano wiele lat i właśnie między innymi na tę kwestię zwrócił uwagę Jay Z w swoim twitterowym monologu wczorajszego wieczoru. Na Tidal spłynęła spora dawka krytyki, choć początkowo entuzjazm użytkowników jak i mediów był naprawdę spory. Przecież w ciągu kilkudziesięciu dni nie mogło zmienić się zbyt wiele.

Po przejęciu firmy matki, w rękach Jay Z wylądowały takie usługi jak Tidal i WiMP. Ta druga marka najprawdopodobniej w przyszłości zostanie wchłonięta przez Tidal i całkowicie zniknie z rynku. Dostępny do niedawna na wybranych obszarach Tidal stał się usługą globalną, trafiając między innymi do Polski. Ze wszystkimi wydarzeniami związanymi z Tidal byliśmy na Antyweb na bieżąco. Od ostatniego tekstu poświęconego usłudze w żadnym wypadku nie zapomniałem o nowym-starym graczu na rynku. Zrozumiałe jest, że niezbędny jest teraz czas, by firma mogła nabrać rozpędu po kilku “zawirowaniach” i zmianie kierunku. Trudno też o bardziej niewłaściwe, a wręcz mylące opinie, według których na Tidal nic się nie działo. Trafiło tam sporo niedostępnych nigdzie materiałów, w tym zapisów koncertów, teledysków i innych wideo, a dla fanów np. Jacka White’a tylko tam dostępna była transmisja na żywo z jednego z koncertów artysty.

Jestem skłonny dać im szansę

Liczbowo Tidal wypada przeciętnie. 770 tysięcy subskrybentów może nie robić większego wrażenia w zestawieniu z liczbą klientów iTunes Store czy płacących co miesiąc użytkowników Spotify, ale od czegoś trzeba zacząć. Jay Z dał jasno do zrozumienia - Spotify potrzebowało aż 9 lat, by osiągnąć aktualną pozycję. Należy jednak mieć na uwadze, że realia sprzed kilku lat były zupełnie odmiennie od dzisiejszych. Walka o klienta jest jednocześnie łatwiejsza i trudniejsza. Usługi streamingowe stały się bardziej powszechne, a świadomość na ich temat rośnie. Konkurencja jest jednak naprawdę wymagająca, a rywalizacja z takim potentatem i marką jaką jest Spotify to spore wyzwanie. Tidal szczyci się bezpośrednością relacji artysta - fani i odmiennym podejściem do wykonawców niezależnych, którzy zachowują 100% praw do własnej muzyki.

Szeroko znane są główne wady Tidal, wśród których prym wiedzie brak aplikacji desktopowej z prawdziwego zdarzenia. Bezstratnej muzyki na komputerze posłuchamy tylko w Chrome, przynajmniej na razie. Windows 8 i Windows Phone także zostały zupełnie pominięte, ale czekając na Windows 10 powinniśmy być dobrej myśli. Jay Z poprosił o danie Tidal szansy. Twierdzi, że wszystko to jest częścią większego planu rozrostu usługi i sprawiać, że będzie coraz lepszą platformą dla artystów jak i fanów. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest idealna, ale wszyscy nad nią pracujący są zdeterminowani. Zdeterminowani na tyle, by uczynić ją najlepszą. Dajmy im jeszcze trochę czasu.

Wszystkie tweety Jay Z znajdziecie tutaj.

Szeroko znane są główne wady Tidal, wśród których prym wiedzie brak aplikacji desktopowej z prawdziwego zdarzenia. Bezstratnej muzyki na komputerze posłuchamy tylko w Chrome, przynajmniej na razie. Windows 8 i Windows Phone także zostały zupełnie pominięte, ale czekając na Windows 10 powinniśmy być dobrej myśli. Jay Z poprosił o danie Tidal szansy. Twierdzi, że wszystko to jest częścią większego planu rozrostu usługi i sprawiać, że będzie coraz lepszą platformą dla artystów jak i fanów. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest idealna, ale wszyscy nad nią pracujący są zdeterminowani. Zdeterminowani na tyle, by uczynić ją najlepszą. Dajmy im jeszcze trochę czasu.

Wszystkie tweety Jay Z znajdziecie tutaj.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu