Felietony

Dlaczego faceci kupują LEGO - case pewnego 40-latka

66

28 stycznia obchodziliśmy Światowy Dzień LEGO. Szczęśliwie dla dorosłych fanów przypadający w piątek, czyli początek weekendu. Dwa i pół dnia bezkarnego układania klocków! W zależności od sytuacji - w pojedynkę, z kolegami, z dzieckiem własnym lub zaprzyjaźnionym.

Na szczęście jednak ani bycie, ani tym bardziej posiadanie dziecka nie jest warunkiem koniecznym. W moim przypadku wystarczyło poznać wcześniej pewnego 40-latka, który do klocków wrócił po latach. 

Wprowadzenie mnie w klockowy temat zostało najpierw sprytnie zmiękczone opowieściami o zestawach przywożonych w latach 80. przez krewnych z zagranicy. Potem wspólne obserwowanie kolegów, którzy LEGO kupują rzekomo dla swoich dzieci (np. właśnie narodzonych). Następnie kupowaliśmy zestawy “w prezencie od wujka” dla większych dzieci kolegów. A skończyło się na prawie półmetrowym Land Roverze Defenderze - prezencie na 40. urodziny od tych właśnie kolegów z za małymi dziećmi na własne LEGO.

Dla obdarowanego ten model jest wciąż urodzinowym prezentem numerem jeden. I pewnie będzie nim na wieki, bo LEGO dla dorosłych to nie tylko plastikowe elementy, które można układać na wiele sposobów. To coś więcej. 

Dlaczego więc LEGO tak kręci dorosłych? Są przynajmniej trzy powody.

Po pierwsze: bo mogą…

Na oficjalnej stronie sklepu aż 102 produkty należą do kategorii 18+. A i sporo innych zestawów zadowoli też dorosłych - jak choćby urodzinowy prezent 40-latka - według producentów niby 11+ - a na zdjęciach promocyjnych model układa właśnie facet z siwawą bródką. 

Klocki traktowane są jako odskocznia od rzeczywistości - wbrew pozorom bardzo prawdziwa i dorosła, bo wokół każdego zestawu tworzona jest inna, obudowana prawie że egzystencjalnymi, pytaniami, historia. LEGO na swojej stronie odpowiada na wiele niełatwych pytań: “jak stworzyliśmy (...) model BMW (...) taki sam jak prawdziwy” czy “jakie cechy nowego samochodu kempingowego LEGO® VW sprawiają, że jest on tak samo dobry jak ten prawdziwy”. Już projektanci i konstruktorzy przez swoje projekty odpowiadają na częste pytania każdego z nas: jak to działa, z czego się składa i jak można to zmienić.

Dzięki tym pytaniom klockowe zabawki nie dezaktualizują się i dzieci bez obciachu bawią się zestawami rodziców z czasów, gdy oni sami byli dziećmi. A potem starają się ich naśladować oglądając w tv “LEGO masters”, w którym uczestniczą głównie dorośli. 

Pełnoletni dzięki klockom mogą utożsamiać się nie tylko z ulubionym superbohaterem ale i “zwykłym” ludzikiem, którym kiedyś chcieli być. A różne serie odpowiadają wcale nie różnym przedziałom wiekowym czy zainteresowaniom ale charakterom i miejscu w życiu dorosłych. Dodatkowo mierzą się również z tematami społecznymi, jak ludzik na wózku inwalidzkim jeżdżący po parku.Z kolei gdy zestawy zaprojektowane przez fanów trafiają do sprzedaży, odczuwamy pewną sprawczość zabawy. 

LEGO to nie tylko proste statyczne zabawki, ale i sterowane wielofunkcyjne maszyny. Można je ożywić na wiele sposobów m.in przy użyciu mnóstwa aplikacji z instrukcjami, zabawami, społecznościami. Łatwo również sprawdzić jak wiele można jeszcze zrobić z niepozorną zbieraniną różnych klocków (Brickit i rebricable.com). 

Po drugie: bo ich stać (nie tylko finansowo)

Społeczność skupiona wokół LEGO na całym świecie jest ogromna i sama marka wcale nie musi o to dbać. Grupy m.in. na Facebooku pokazują zaangażowanie (głównie dorosłych) układaczy wymieniających się dokonaniami czy handlujących klockami. Matki pytają na forach o polecane pojemniki do przechowywania a ojcowie o sposoby na godne eksponowanie figurek w domu. Bo LEGO to od lat coś więcej niż zwykła zabawa. Klocki przenikają do otoczenia i różnych sfer naszego życia. Rodzice chętnie kupują klockowe elementy wyposażenia (ramki, półki itp.), gadżety (mydło, pudełko na drobiazgi) czy akcesoria typu kapcie chroniące stopy przed klockami. 

Fanów LEGO stać na gest a klocki to uniwersalna odpowiedź na zapotrzebowanie prezentowe dla każdego i na każdą okazję: od kalendarzy adwentowych po bukiety kwiatów. A im bardziej unikatowy zestaw, tym bardziej elitarne grono posiadaczy. Poza tym w pewnym wieku wie się, że za porządną jakość warto zapłacić więcej a zabawki gładko wprowadzają dzieci w dorosły świat marek, np. przy układaniu koparki Liebherr czy buldożera CAT.

Jak to mówi sam bohater artykułu: “nie stać cię na prawdziwego, to kupujesz replikę”. I mimo że “to nie są tanie rzeczy”, bo w oficjalnym sklepie najdroższe zestawy Sokoła Millennium i At-At kosztują prawie 4000 zł, to za relatywnie niewielkie pieniądze można “pojeździć” Bugatti czy “zwiedzić” Koloseum.

Po trzecie: bo tak!

LEGO w strefie dla dorosłych swojego sklepu online zachęca: “odłóż smartfona, otwórz pudełko i zrelaksuj się”. A potem po mistrzowsku przekłada cechy klocków na grywalizacyjne chwyty sprzedażowe. Do każdego zestawu można ułożyć fabułę, wybieramy spośród różnych poziomów trudności, do wszystkiego są instrukcje, za zakupy u producenta zdobywamy punkty i walczymy o nagrody w programie lojalnościowym, można bawić się w pojedynkę lub w zespole, społeczności same sobie robią wyzwania i konkursy a uczestnicy dzielą się swoimi kolekcjami z innymi. Kiedy nasz tytułowy 40-latek układał swojego Defendera wydawało się że to właśnie wygrywanie samego ze sobą sprawia mu największą radość.

Jest wiele przyczyn i uzasadnień układania LEGO nie tylko przez tytułowego 40-latka. Dorośli mogą LEGO układać tak po prostu, bo ich stać, bo mogą. Bo tak! A przy tym wszystkim jakoś blado wygląda przypadający zaraz po Dniu LEGO Międzynarodowy Dzień Puzzli - prawda?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu