74

Daimler potwierdza koniec silników spalinowych. Nowy kierunek: elektryki

Znak czasów, przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że ta rewolucja postąpi tak szybko. W momencie, gdy sam rozglądam się za samochodem z silnikiem spalinowym (benzyniak z turbiną, diesel w mieście mi się nie przyda), Dailmer orzeka, że czas silników spalinowych już minął i przestanie rozwijać ten dział. Moce przerobowe powędrują do działów R&D, które będą dopracowywać jednostki elektryczne.

Jak podaje Auto Motor und Sport, szef rozwoju firmy Daimler, Markus Schaefer miał oznajmić, że obecnie nie ma planów opracowania silnika spalinowego następnej generacji i koncentruje się na nowych układach napędowych. Jest to więc ni mniej ni więcej jak deklaracja ostatecznego końca silników benzynowych. Ze względu na rosnące zainteresowanie napędem elektrycznym wśród klientów marek Daimlera, ten będzie zajmować się głównie jednostkami napędzanymi za pomocą prądu. Zwrot akcji w Dailmerze nie wynika jednak jedynie z tego, że „elektryki” cieszą się coraz większym zainteresowaniem konsumentów: eksperci twierdzą, że problemem jest także ściana, którą producenci aut napotykają w związku z rozwijaniem silników spalinowych.

Czytaj więcej: W pełni elektryczna Mazda już w przyszłym miesiącu!

Silniki spalinowe na przestrzeni lat niesamowicie się rozwinęły – ponad dwie dekady temu nie do pomyślenia było wyciśnięcie z jednego litra pojemności ponad 100 koni mechanicznych. Dzisiaj nie jest to problemem dzięki zastosowaniu wtrysku bezpośredniego, turbin i innych usprawnień. Producenci aut cieszą się z tworzenia jednostek o małym litrażu, małym spalaniu, ale konsumenci coraz częściej zauważają, że wiąże się to również z nadmiernym wysileniem jednostek – a co za tym idzie z ich krótszą żywotnością. Produkowane 20 lat temu wolnossaki są w stanie przejechać 500 000 kilometrów bez bardzo poważnych awarii i wręcz zawstydzają bardziej elastyczne, żwawsze jednostki produkowane obecnie. Drodzy Czytelnicy – wyobrażacie sobie, że taki dajmy na to 1.4 TSI przejedzie 500 000 kilometrów bez zająknięcia?

Daimler Mercedes

Do 2022 roku każdy model Mercedesa będzie oferował wariant elektryczny

To poprzednie słowa koncernu Daimler zanotowane przez media. Podczas gdy właściwie do dzisiaj wizja wykonania tego planu mogła wywoływać u niektórych z Was wątpliwości, kolejne doniesienia z tego obozu zdają się absolutnie potwierdzać te plany. Właściciel marki Mercedes nie jest jednak osamotniony w parciu ku napędowi elektrycznemu: Volskwagen, szczególnie po aferze Dieselgate zaczął mówić znacznie głośniej o rozwijaniu jednostek elektrycznych. W tyle nie chce być także Volvo (Geely), BMW, Ford i właściwie cała reszta motoryzacyjnej świty. Cóż, zdaje się, że elektryczna rewolucja to coś, czego już nie da się zatrzymać.

Czy to dobrze? Od rozwoju na polu silników nie uciekniemy, a wygląda na to, że nieuchronne jest masowe przejście na auta zasilane prądem z akumulatorów. Istotne jest jednak to, aby opracować jeszcze wydajniejsze, trwalsze i jednocześnie tańsze ogniwa dedykowane samochodom. To wymaga pracy całego rynku motoryzacyjnego – dzięki masowemu zaangażowaniu wszystkich firm z tego kręgu mamy większą szansę na to, że auta elektryczne będą tak samo dobrze dostępne jak te z silnikami spalinowymi.

To wszystko nie oznacza jednak, że silniki spalinowe zaczną nagle znikać z oferty Mercedesa. Biorąc pod uwagę plany krajów europejskich odnośnie „banów” na benzyniaki i ropniaki, eksperci szacują absolutny koniec spalin na rok 2040. Czyli mniej więcej do tego roku będzie możliwe nabycie auta, do którego trzeba nalewać paliwa. Po tej dacie już raczej wszyscy będziemy jeździć „elektrykami”. No, chyba, że dokonałem w tym momencie niedopowiedzenia i… to samochody będą wozić nas i to za 20 lat okaże się być absolutną normą.