Polska

To nie prima aprilis - w 2018 roku tylko 37% Polaków przeczytało przynajmniej jedną książkę

GU
Grzegorz Ułan
58

Wpadł mi w ręce w ten weekend raport Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce, z którego wynika, że jest z nim źle i to od kilku dobrych lat. Co gorsza, nie zanosi się, aby ten stan uległ poprawie.

Jak wynika z tego raportu, ponad 60% Polaków przyznało, że w minionym roku nie przeczytało ani jednej książki, 37% z kolei deklarowało, że przeczytało przynajmniej jedna książkę, a 9% z z nich - 7 i więcej.

W dłuższej perspektywie czasowej widać, że deklaracje czytania książek (co najmniej jednej i co najmniej siedmiu w ciągu roku) wyraźnie spadły w latach 2004-2008. To, że zainteresowanie czytaniem książek nie rośnie, ma zapewne wiele przyczyn; należą do nich m.in. style życia i sposoby spędzania czasu wolnego, popularyzacja rozrywki cyfrowej, niewielkie przełożenie czytania książek w dorosłym życiu na powodzenie na rynku pracy, a także fakt, że za sprawą przemian w dziedzinie technologii komunikacji książki nie są dziś jedynym źródłem wiedzy i informacji.

Na powyższym podsumowaniu wyraźnie widać, że najlepszy był rok 2004, kiedy to proporcje te były niemal odwrotne. Później internet zawładnął naszym czasem wolnym i zaczęły zwyciężać inne formy rozrywki, jak oglądanie filmów czy seriali.

Więcej o powodach aktualnego stanu rzeczy mówi powyższa tabela, gdzie usystematyzowano odpowiedzi na pytanie o lubienie czytania książek w podziale na płeć i grupy wiekowe. Okazuje się, że bardziej lubią czytać książki kobiety niż mężczyźni. Najmniejszy odsetek, który lubi czytać książki to osoby w wielu 15-24 lata, później już jest tylko lepiej.

Z kolei powyższa deklaracja nie czytania książek w ogóle może świadczyć o tym, że jeśli w wieku szkolnym nie polubiliśmy czytać, w dorosłym życiu szanse na to zdecydowanie maleją. Czyżby rzeczywiście to te obowiązkowe lektury i przymus czytania w szkole były tego przyczyną?

Już dosyć załamywania rąk nad nieczytającymi, przyjrzyjmy się tym czytającym. Na początek zobaczmy jakie są źródła pozyskiwania przez nas książek. Zdecydowanie tendencja wzrostowa dotknęła kupno książek, co może świadczyć o polowaniu na nowości wydawnicze, bo rzadziej jednocześnie pożyczamy od znajomych czy też korzystamy z własnych domowych zbiorów. Natomiast bez zmian wydaje się otrzymywanie książek w formie prezentu.

Nieco zaskakujące są dla mnie odpowiedzi na pytanie, kiedy czytamy. Okazuje się, że niewielki odsetek wskazuje, sytuacje, w których oczekujemy na coś, na przykład w kolejce do lekarza czy w transporcie publicznym, kiedy moje obserwacje wskazują na dość powszechne czytanie w takich sytuacjach. Niemniej zdecydowanie częściej oddajemy się lekturze w zaciszu domowym, w weekendy, kiedy na dworze jest brzydko, zimno lub deszczowo.

Na koniec zerknijmy, jak się sprawa ma z e-bookami, otóż w przypadku ogólnopolskiej grupy badanych okazuje się, że czytanie e-booków należy do rzadkości - jedynie 10% deklarowało przeczytanie kilku e-booków w ciągu roku, a 7% przynajmniej raz. Zupełnie inaczej jest w grupie celowej (grupa badanych, która przeczytała co najmniej 3 książki w ciągu roku), niemal połowa z nich deklarowała czytanie elektronicznych wersji książek, głównie na smartfonie - 36%, laptopie - 35%, czytniku - 30%. Z kolei ogólnopolska grupa w większości - 53%, deklarowała czytanie e-booków na laptopie.

Źródło: Biblioteka Narodowa.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot