15

Czy jesteśmy śledzeni na każdym kroku?

W zeszłym tygodniu pisałem o Off Pocket, czyli o pomyśle pokrowca na telefon mającego zapewnić jego użytkowników maksimum prywatności. To, że jesteśmy w jakiś sposób śledzeni na podstawie danych, jakie generują nasze smartfony nie ulega wątpliwości. Jednak mało kto może się spodziewać, że będzie śledzony przez uliczne kosze na śmieci. Taka sytuacja ma miejsce w […]

W zeszłym tygodniu pisałem o Off Pocket, czyli o pomyśle pokrowca na telefon mającego zapewnić jego użytkowników maksimum prywatności. To, że jesteśmy w jakiś sposób śledzeni na podstawie danych, jakie generują nasze smartfony nie ulega wątpliwości. Jednak mało kto może się spodziewać, że będzie śledzony przez uliczne kosze na śmieci. Taka sytuacja ma miejsce w Londynie.

Chciałoby się powiedzieć – „Wielki brat patrzy”. Nietrudno odnieść wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym musimy nauczyć się na nowo obcować ze zdobyczami technologii. Potrzebna jest również świadomość zagrożeń, jakie one ze sobą niosą. Spójrzmy dla przykładu na kosze na śmieci firmy Renew, które zostały ustawione na ulicach stolicy Wielkiej Brytanii. Z pozoru zwykły śmietnik, wyposażony jedynie w  wyświetlacz, na którym pojawiają się reklamy. Jednak jak zrobić, by wyświetlane reklamy były jak najtrafniej dobierane do mijających je osób? To pytanie musiało przez długi czas zaprzątać głowę jego twórców.

Ostatecznie postanowili wykorzystać w tym celu nasze tablety oraz smartfony oraz fakt, że wiele osób przemieszcza się po terenie miasta z włączonymi modułami łączności Bluetooth oraz Wi-Fi. Osoby, które mijają dany kosz na śmieci są identyfikowane według adresów MAC urządzenia. Z jednej strony można by powiedzieć, że to nic niezwykłego, jednak w gruncie rzeczy jest inaczej.

Wątpliwe, by przechodnie mieli świadomość, że są w pewien sposób śledzeni, a firmy reklamowe dzięki uzyskaniu danych, że często po drodze do pracy mijamy sklep marki A dobierają odpowiednie reklamy pod konkretnego przechodnia. Powstaje zatem pytanie, gdzie jest granica pomiędzy tym, co jest sferą prywatną, a tym, na co wolno różnym podmiotom chcącym ostatecznie nas zarobić jako klientach.

Czy 12 koszy na śmieci stanowi zagrożenie lub wręcz zamach na naszą prywatność? Raczej nie, jednak wątpliwości pozostają. Choć firma w wystosowanym oświadczeniu zapewnia, że cała sytuacja jest analogiczna do tej, jakiej doświadczamy podczas przeglądania witryn internetowych, gdy zbierane są dane na temat wizyt, ich częstotliwości itd., to niesmak pozostaje.  Mimo, że zebrane dane mają być anonimowe i nie zawierają, jak można domniemywać danych wrażliwych, to czy jest w porządku, że jesteśmy w taki sposób „śledzeni”?

Bez chwili zastanowienia nasuwa się na myśl sytuacja związana z ciasteczkami, jaką zaserwowała nam Unia Europejska, bo powiadomienia o nich na stronach internetowych są często irytujące, to sądzę, że spowodowały one podniesienie poziomu świadomości choćby garstki internautów na temat prywatności w sieci.

Jak się okazuje skala śledzenia nie jest mała. W ciągu tygodnia system odnotował w rejestrze ponad 4 miliony urządzeń mobilnych.Potencjał tego wciąż testowanego rozwiązania jest bardzo duży. Pokusa dla firm chcących posiadać dane na temat swoich potencjalnych klientów może być tak duża, że opór społeczny, o ile taki się pojawi, może nie wystarczyć. Wtedy  być może faktycznie sensownym rozwiązaniem będzie używanie rozwiązań jak Off Pocket. Tylko czy już nie lepiej w takiej sytuacji zrezygnować ze smartfonów, tabletów? Nie.

Wszyscy, jako społeczeństwo musimy się nauczyć nie tylko tego jak zmienić tapetę w urządzeniu, ale również tego jak dbać o nasze bezpieczeństwo i prywatność. Jest to rozwiązanie w naszym interesie i warto sobie to uświadomić, zanim będzie na to zbyt późno. Najpierw śledziły nasz sklepowe kamery i systemy elektroniczne w nich montowane, teraz nawet kosze na śmieci. Strach pomyśleć o tym, co będzie w przyszłości.

 źródła: BBC, Independent, Renew.

photo credit: Normand Desjardins Café•Moka Personnel/Personal via photopin cc