4

Czy Disney sięgnie po anulowane gry ze świata Gwiezdnych Wojen? Ma w czym wybierać

Nie jest tajemnicą, że posiadający teraz prawa do marki Star Wars Disney, zamierza z nich naprawdę konkretnie korzystać. W listopadzie gruchnęła wiadomo, że firma planuje raz na rok wypuszczać jeden film z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Oczywiście wciąż jesteśmy przed premierą Przebudzenia Mocy, więc trudno ocenić, czy będziemy dostawać dobre kino, które spodoba się milionom fanów […]

Nie jest tajemnicą, że posiadający teraz prawa do marki Star Wars Disney, zamierza z nich naprawdę konkretnie korzystać.

W listopadzie gruchnęła wiadomo, że firma planuje raz na rok wypuszczać jeden film z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Oczywiście wciąż jesteśmy przed premierą Przebudzenia Mocy, więc trudno ocenić, czy będziemy dostawać dobre kino, które spodoba się milionom fanów na całym świecie. Ale kompletnie nie dziwię się takim deklaracjom – pociąg z napisem SW jest już mocno rozpędzony i głupotą byłoby go teraz zatrzymywać.

Podejrzewam, że na filmach się nie skończy. Mogę mieć rację, wstępnie mówi się, o zainteresowaniu Lucasfilm pewną świetnie zapowiadającą się grą – Star Wars 1313. Na jednym z Gamescomów widziałem jej pokaz i informacja o anulowaniu prac oraz schowaniu projektu do szuflady, mocno mnie zasmuciła. Firma nie chce rzekomo wyrzucać żadnych pomysłów, a to oznacza, że będzie wygrzebywać te najlepsze i możliwe, że coś z nimi zrobi.

1313 to nie jedyna produkcja, która wylądowała w szufladzie. Na przestrzeni lat podobny los spotkał przynajmniej kilka innych fajnie zapowiadających się gier. Ciekawe, czy o nich słyszeliście.

Star Wars: First Assault

Jeśli Dice szukało inspiracji do najnowszego Battlefronta, zapewne patrzyło w stronę First Assault. Gra miała ukazać się w 2013 roku i skupiać na kultowych dla uniwersum SW miejscówkach, w których podłączeni do sieci gracze chwytali w dłonie blastery i strzelali nimi na potęgę. Oczywiście, podobnie jak w Battlefroncie, naprzeciw siebie stawały siły Rebelii i Imperium. Mos Eisely i Cloud City to miejscówki, których najbardziej żałuję. Ciekawe, czy Dice kiedyś po nie sięgnie?

Darth Maul

Za przygody Wojownika Sith wzięło się Red Fly Studios, po czym firma wypuściła…Turtles: Out of the Shadows. Produkcja prezentowała się kapitalnie praktycznie pod każdym względem i mówię to jako osoba, która nie jest miłośnikiem tej akurat postaci. Liczę więc na to, że wyglądające fajnie na wideo rozwiązania znajdą jeszcze zastosowanie w kolejnych grach z uniwersum Star Wars.

Jedi Knight III: Brink Of Darkness

Jedi Knight, to moja ulubiona seria gier ze świata Star Wars. Pamiętam jej debiut w 1995 roku, pamiętam też jak się z nią żegnałem w 2004. W sumie sam nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego z niej zrezygnowano. Brink of Darkness miało działać na sławnym wtedy silniku Quake 3. Co ciekawe – mimo ogromnej popularności serii, gra nigdy nie wyszła poza fazę tworzenia projektów koncepcyjnych. A szkoda.

Knights Of The Old Republic III

KOTOR 3Niezrozumiałe jest też dla mnie niewypuszczenie kolejnej odsłony bardzo ciepło przyjętej serii Knights of the Old Republic. KOTORa przypominałem sobie niedawno na platformach mobilnych i to były naprawdę dobre gry. Nie dość, że przez wielu seria uważana była za najlepsze produkcje ze świata Star Wars, to mówiło się również o tym, że to jedne z najlepszych gier RPG. Nie wierzę jednak, że EA nie zdaje sobie sprawy z potencjału tej serii. Zapamiętajcie moje słowa, jeszcze w KOTOR III pogramy, prędzej czy później.

Rebel Warrior

WookieeWarriorsJedna z najodważniejszych koncepcji. Star Wars: Rebel Warrior miało skupiać się na początkach zniewolenia Wookich przez siły Imperium. Pewnie włochatych jegomości kojarzcie raczej z przyjaznego usposobienia, ale podejrzewam, że pokazanie ich brutalności w obliczu zagrożenia dla całej razy mogłoby obfitować w naprawdę brutalne fragmenty. Wyrywanie rąk szturmowcom? Brzmi dość oryginalnie, sami przyznacie.

grafika: 1, 2, 3

V3_big_1