8

Czy 500 tysięcy to dużo na startup w Polsce?

Pytanie, które jest w temacie tego wpisu powstało podczas polemiki, jaka rozwinęła się jako komentarz do wywiadu z autorem iloggo. Uznałem, że temat podejścia przedsiębiorców internetowych do kosztów uruchomienia startupu w Polsce jest na tyle ciekawy, że warto go rozwinąć. Zapytałem, więc kilka osób prowadzących już własne serwisy i firmy działające w internecie czy 500 […]


Pytanie, które jest w temacie tego wpisu powstało podczas polemiki, jaka rozwinęła się jako komentarz do wywiadu z autorem iloggo. Uznałem, że temat podejścia przedsiębiorców internetowych do kosztów uruchomienia startupu w Polsce jest na tyle ciekawy, że warto go rozwinąć. Zapytałem, więc kilka osób prowadzących już własne serwisy i firmy działające w internecie czy 500 tysięcy to dużo na startup w Polsce. Poniżej przedstawiam pełne odpowiedzi jakiej uzyskałem (uwaga długie):

Michał Faber – biznes.net:

    W start-upie internetowym są zwykle dwie kategorie kosztów, które najbardziej ciążą w budżecie: wynagrodzenia i marketing. Bez wynagrodzeń developerów nie ma rozwoju aplikacji / serwisu, a konkurencja i użytkownicy wymuszają ciągły rozwój. Bez marketingu nie ma użytkowników i klientów, a więc nie ma przychodów i zysków.

    Czy 500 tys. zł na start-up internetowy w Polsce to dużo? Wszystko zależy od tego ile osób zatrudniamy (najbardziej efektywni są ludzie-orkiestry) oraz czy podejmujemy właściwe decyzje dotyczące środowiska (np. frameworki obniżają koszty developmentu i utrzymania, ale czasem też ograniczają). Jeśli chodzi o marketing, to żadne pieniądze nie kupią zainteresowania użytkowników, jeśli produkt chociaż trochę się sam nie sprzeda. Z drugiej strony organiczny wzrost nikogo nie zadowala i dlatego budżet na marketing jest potrzebny, z zastrzeżeniem że większość standardowych form reklamy to dla start-up’u bez wysokiej świadomości marki strata pieniędzy.

    A więc wszystko sprowadza się do tego kto te 500 tys. zł ma wydać i co chce promować. Jeśli produkt jest ciekawy, a budżet wydawany z głową, to pół miliona wystarczy na 2-3 lata działalności, aż do osiągnięcia rentowności. W przeciwnym wypadku 500 tys. zł to naprawdę mało, szczególnie jeśli pieniądze wydaje się w stylu korporacyjnym.

Rafał Agnieszczak – Fotka.pl:

    500 tys złotych to wystarczająca kwota na stworzenie i utrzymanie startupu przez pierwszy rok. Oczywiście mówimy o skali kilkuosobowego przedsięwzięcia. Trudniej natomiast w ramach tej kwoty zapewnić sobie masę krytyczną użytkowników. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że trzeba
    mieć plan i pieniądze na przyciągnięcie internautów. Bez tego nawet świetny projekt jest niewiele warty. Ostatnio oglądałem prezentację
    z udziałem Reida Hoffmana
    , CEO LinkedIn, który stwierdził, że „zero distribution mean zero value”. Trudno się z nim nie zgodzić – mamy w kraju wielu zdolnych programistów, grafików itd. ale trudno im się przebić w walce o użytkowników. Brak im po wsparcia marketingowego, a
    nie każdy produkt rozprzestrzenia się samoistnie w szalonym tempie – czasem trzeba mu „pomóc” intensywną promocją. Trudno podać konkretną kwotę, która jest wystarczająca na rozkręcenie startupu bo wiele zależy od rodzaju projektu ale z pewnością koszt zdobycia użytkowników to
    większość budżetu jaki jest potrzebny na starcie.

    Wszystkim którzy myślą nad własnym przedsięwzięciem polecam przy okazji cały film z panelu Startup Success 2006. Jest tam wiele porad dla startupów od ludzi z dużym doświadczeniem, w tym jednej firmy z Europy (Jajah z Austrii).

Michał Jaskólski – nokaut.pl:

    Zakładając, że mówimy o inwestycji na wczesnym etapie, to kwota inwestycji powinna pokryć koszty funkcjonowania firmy i rozwoju produktu do momentu, gdy model biznesowy zacznie funkcjonować i projekt zacznie być dochodowy. Plany często rozmijają się z rzeczywistością, dlatego potrzebna jest jeszcze jakaś rezerwa jeśli coś pójdzie nie tak.

    Dlatego to, czy 500 tysięcy to dużo czy mało, zależy od biznesplanu. Po stronie kosztów w początkowej fazie rozwoju firmy największy udział mają zazwyczaj wynagrodzenia dla programistów, a te zaś zależą od wielu czynników. Jeśli projekt realizowany jest po partyzancku, przez zdolnych studentów rocznik 1987, to jest to kwota bardziej niż wystarczająca.
    Jeżeli nad projektem pracują starzy wyjadacze rocznik 1979, z rodziną i kredytami na karku, to też jest to możliwe, jeśli tylko projekt ruszy odpowiednio szybko.

    Inwestycja w Nokaut.pl była podobnego rzędu, choć nie mogę ujawnić dokładnej kwoty. W czerwcu według Megapanel PBI/Gemius przekroczyliśmy milion unikalnych odwiedzających, a spółka jest rentowna. Skoro nam się udało, to inni też mają szansę.

Michał Sadowski – Patrz.pl:

    Przytoczona przez Ciebie kwota inwestycji jest dość wysoka jak na polskie warunki. Oczywiście, wszystko zależy od specyfiki startupu. Z pewnością znalazłby się pomysł, w którym taka inwestycja okazałaby się niezbędna, choć przyznam, że ciężko mi sobie wyobrazić serwis, który od początku potrzebowałby takich pieniędzy. Jedynym pewnym kosztem przy rozkręcaniu nowego serwisu internetowego są pensje informatyków, którzy go piszą. Pozostałe koszty są mocno skalowalne i zależą od ruchu na serwisie.

    Uruchomienie Patrz.pl, kosztowało nas kilkaset zł = wykup domeny + najtańszy serwer na home.pl. Wszystko robiliśmy sami, więc nie było potrzeby zatrudnienia dodatkowych osób. Z biegiem czasu, koszty powiększały się jedynie o kwoty zakupu kolejnych serwerów, potrzebnych
    do obsłużenia rosnącego ruchu. Nigdy jednak, nie były to duże pieniądze (w czerwcu zeszłego roku, kiedy po raz pierwszy udało nam się osiągnąć milion uu / miesiąc, koszty serwerów nie przekroczyły 2 tys. zł). Niskie koszty, udało się uzyskać dzięki wykorzystaniu taniego hostingu z
    zagranicy (niemcy, usa, holandia). Na promocję Patrz.pl nie wydaliśmy ani złotówki.

Jakub Milewski – podaj.net:

    500k to dużo dla firmy garażowej, która zatrudnia kodera z Siedlec, grafika z Włocławka, szystko robi via GG, nie ma sekretarki, nie płaci za mury etc. podaj.net, coczytac.pl i inne moje serwisy tak właśnie są dziergane – ja sam nie koduję więc muszę za wszystko kupić na rynku… ale sam serwer to z 10k, dokładnych danych co do postawienia serwisu wolałbym nie ujawniać ale będzie to kilka średnich krajowych :-), wszystko rocznie oczywiście, ciężko to policzyć bo wydaje się to na bieżąco, serwer mam w barterze więc dramatu nie ma :-)

    500k to średnio (mało) na postawienie sporej aplikacji, która ma być skalowalna i obsłużyć duży ruch do tego posiadać backoffice etc – to akurat moje doświaczenie zawodowe gdzie zajmuję się sklepami internetowymi, na rynku mandays kosztuje teraz z 1400zł więc nie jest tanio do tego koszty stałe… a gdzie support i dalszy rozwój…

Grzegorz Ostrowski – mniammniam.pl:

    Zanim odpowiem na pytanie „Czy 500 tysięcy to dużo na startup w Polsce?”, pozwolę sobie zwrócić na pewien aspekt dotyczący finansowania startupów, który najczęściej jest pomijany lub tylko sygnalizowany w dyskusjach na ten temat – chodzi o analizę ekonomiczną. Rzecz jest żmudna, dla wielu nudna i co najważniejsze dla jeszcze większej części zainteresowanych zupełnie nieznana. Każde zaś przedsięwzięcie (także internetowe) musi się opierać na „twardej”, dogłębnej analizie. I nie może ona być krótka, bo nie spełni swojej roli. Także ocena wielkości inwestycji ze swej istoty nie może być krótka, niemniej jednak pokuszę się o kilka słów na temat wielkości inwestycji w startupy – pamiętajmy jednak, że moja wypowiedź jest tylko dotknięciem problemu, nie jest żadną analizą, ze względu na ograniczoną objętość mojej wypowiedzi.

    Czy 500 tys. zł to dużo na startup w Polsce? – odpowiedź na to pytanie jest tożsama z odpowiedzią na to, w jakim czasie można zarobić wielokrotność 500 tys. zł w założonym horyzoncie czasowym. Jako że nie jest specjalistyczna, szczegółowa analiza dokonajmy kilku generalizacji oraz ustalmy kontekst, by dyskusja nie odbywała się „w powietrzu”.
    Najpierw jednak pozwolę sobie na jeszcze jedną dygresję – 500 tys. zł dla niektórych mogę być niebotycznymi pieniędzmi, dla innych zaś to śmiesznie mała kwota. Generalnie – z doświadczenia wiem (prowadziliśmy swego czasu dość zaawansowane rozmowy z kilkoma potencjalnymi inwestorami) – że jest to ani mała, ani duża suma (i nie jest problemem jej pozyskanie, zwłaszcza aktualnie). Jest to kwota przede wszystkim trudna. Może okazać się zbyt niska, by stworzyć i wypromować serwis do takiego poziomu, by zaczął przynosić dochody (bo przecież to tylko ok. 40 tys. miesięcznie w skali roku, lub już tylko 20 tys. miesięcznie w perspektywie 2 lat). Może też okazać się zbyt duża – internetowy rynek w Polsce jest niewielki (optymistyczne dane o penetracji internetu to około 30% populacji). Inwestorzy zaś najczęściej oczekują – zwłaszcza w projektach internetowych szybkich zwrotów nakładów – ich kilkukrotności w ciągu 3-5 lat.
    W przypadku założenia, że wpływy ma generować reklama, przy obecnej sytuacji na rynku może to być bardzo trudne od osiągnięcia. Zakładając inny model biznesowy (sprzedaż towarów/usług/treści) – bazując na naszych doświadczeniach – szanse na taki wynik znacząco się zwiększają.

    Jednak wróćmy do zasadniczego pytania – dużo, czy mało na przykładzie naszych projektów (aktualnie: mniammniam.pl, ogrodniczka.pl, aledobre.pl, traffi.pl. sprawdzoneprzepisy.pl). Nasz flagowy serwis – mniammniam.pl był tworzony przez kilka lat (na początku był to hobbystyczny serwis bez ambicji biznesowych) – dzisiaj możemy oszacować ten koszt na około 400-450 tys. zł (znaczącą część tej kwoty pochłonęło wytworzenie treści) . Aktualnie miesięczne koszty funkcjonowania wynoszą kilkanaście tys. zł. Przychody generowanie przez serwis pozwalają nam inwestować w nowe projekty, jednak zawsze staramy się minimalizować koszty, analizując zyski i straty, bowiem nasza działalność jest oparta na finansowaniu z własnych środków. Koszt uruchomienia ogrodniczka.pl to kilkanaście tys. zł (z czego największą pozycją było stworzenie treści).

    Naszym zdaniem ocena więc, czy jakaś suma (tu przykładowe 500 tys. zł) jest duża, czy mała na startup zależy od potencjału dochodowości projektu skorelowanym z założonym horyzoncie czasowym. Naszym zdaniem te środki pozwolą na „profesjonalne” i dość szybkie (kilka miesięcy) przygotowanie dowolnego serwisu, który może być interesujący dla internautów, ale może okazać się, że po jego stworzeniu zabraknie środków na ich pozyskanie i utrzymanie (jak również utrzymanie zespołu) w okresie bezdochodowym, co będzie miało wpływ na ewentualne przyszłe wpływy – całość może się skończyć przysłowioną „klapą”.

    Podsumowując, kwota, o której mówimy, nie jest ani mała, ani duża, jest przede wszystkim trudna, bowiem wydaje się ją szybko, a zarabia…

Karol Papała – wrocek.pl:

    Moim zdaniem ile jest warte to 500 000 zł zależy od podejścia do
    startupu.

    Jeśli jest to „garażowy” spontaniczny startup, w którym jedna lub dwie
    osoby odpowiadają za prawie całe przedsięwzięcie, design „trzaśnie”
    kuzyn, nie będzie się nic patentować ani zastrzegać nazw i znaków
    towarowych, a serwis napisze się po uczelnianych zajęciach nie
    martwiąc się o wszelkie sprawy socjalne, to 500 000 zł to olbrzymia
    kwota. Nie ukrywam, że dla Wrocka na samym początku taka kwota byłaby
    bardzo dużym zastrzykiem gotówki.

    Jeśli jednak mówimy o dużym, zaplanowanym startupie, z zatrudnianiem
    programistów, grafików, patentowaniem, biurem, legalnym
    oprogramowaniem, to 500 000 zł może nie wystarczyć nawet na malutką
    kampanię w AdWrods.

I to już koniec

Jak widać z powyższych opinii, nie można jednoznacznie stwierdzić czy jakaś kwota (w tym przypadku przykładowe 500 tysięcy) to dużo – wszystko zależy od naszych planów, zasobów, zdolności organizacyjnych itp.

Myślę, że powyższe komentarze od internetowych praktyków będą bardzo pożyteczne dla młodych przedsiębiorców właśnie myślących o swoim pierwszym startupie.