12

Co Nokia pokaże w Barcelonie? Czyżby nowe Lumie miały nie tylko atrakcyjne parametry, ale i… cenę?

Smartfony Nokii nie należą do najtańszych. Prawdę mówiąc kolejne Lumie przede wszystkim robiły na mnie wrażenie ze względu na swoją cenę. Nie da się ukryć, że fiński producent robi świetnej jakości obudowy i dba o niebanalne i oryginalne projekty obudów. Z drugiej strony nie każdego jednak stać, by tuż po premierze wyłożyć ponad dwa (a […]

Smartfony Nokii nie należą do najtańszych. Prawdę mówiąc kolejne Lumie przede wszystkim robiły na mnie wrażenie ze względu na swoją cenę. Nie da się ukryć, że fiński producent robi świetnej jakości obudowy i dba o niebanalne i oryginalne projekty obudów. Z drugiej strony nie każdego jednak stać, by tuż po premierze wyłożyć ponad dwa (a nawet blisko trzy) tysiące złotych za smartfona. Być może wreszcie doczekamy się oferty zgoła odmiennej.

A ta ma zadebiutować już za dwa tygodnie, na targach MWC w Barcelonie, które będą kolejną wielką szansą Nokii na pokazanie swoich nowości. A nie ma co zwlekać, bo mimo zakończenia nieszczęsnej tendencji spadkowej Finowie mają przed sobą jeszcze masę ciężkiej pracy, żeby zająć przyzwoitą pozycję w świecie technologii mobilnych (co, myślę, że zważywszy na dotychczasowy dorobek i wkład w tenże świat, zdecydowanie Nokii się należy).

Informacje o nowych modelach póki co nie są oficjalne, a więc zapewne ostateczne specyfikacje będą się w mniejszym lub większym stopniu różnić. Nie ulega jednak wątpliwości, ze Nokia ma plany w stosunku do imprezy w Barcelonie, co dobrze wróży. Dolną półkę mają wypełnić modele 520 i 720, które przeszły właśnie certyfikację w Indiach (stąd informacja o planowanej premierze). Są to następcy urządzeń 510 i 710, które choć relatywnie tanie, nie zachwycały możliwościami i parametrami (do tego stopnia, że w przypadku 510 możliwości samego Windows Phone’a były mocno zawężone). Jak będzie tym razem?

Capture

Lumia 720 ma zostać wyposażona w ekran o przekątnej 4,3 cala. Na pokładzie znajdziemy dwurdzeniowy procesor 1 GHz oraz 512 MB pamięci RAM. Na dane i aplikacje przeznaczono 8 GB pamięci Flash (co rozszerzyć można poprzez slot na karty MicroSD). Do zdjęć posłuży natomiast aparat 8 Mpix, a wideokonferencje będziemy prowadzić za pomocą kamerki 2 Mpix. Specyfikacja wygląda bardzo przyzwoicie. Nie jest to górna półka – bliżej jej w zasadzie do solidnego middle-endu.

O wiele bardziej interesująco prezentuje się model 520, który zgodnie z numeracją Nokii będzie kwalifikowany jako typowy low-end. Od strony parametrów nic jednak na to nie wskazywałoby, bo smartfon ma posiadać wyświetlacz 4 cale, dwurdzeniowy procesor 1 GHz, 512 MB pamięci RAM, 8 GB pamięci Flash (+ slot na karty MicroSD) oraz aparat 5 Mpix. Swojemu „lepszemu” o dwie setki bratu ustępuje zatem jedynie pod względem aparatu (choć przeczuwam, że różnica będzie też widoczna w jakości wykonania). Sytuacja jest jednak tym bardziej dziwna, że Nokia Lumia 620, która w teorii powinna być rozwiązaniem lepszym i droższym wypada na tle 520-tki co najmniej miernie (mniejszy wyświetlacz, gorsze podzespoły). Jeżeli rzeczywiście specyfikacja się potwierdzi, to Nokia sprawi natychmiastowy pogrzeb temu modelowi, bo trudno się spodziewać, żeby ktokolwiek chciał zapłacić więcej za model starszy i gorszy.

719-730-910-1000

Co ciekawe, to tylko dwa z pięciu urządzeń, które mają zostać zaprezentowane na MWC. Wśród plotek przewijają się tutaj takie „numerki”, jak 719, 730, 910, a nawet 1000. Ile może być w tym prawdy? Nie wiadomo. Najbardziej intryguje oczywiście model 1000. Jeżeli Nokia rzeczywiście planuje takie urządzenie w swojej ofercie, prawdopodobnie będzie to coś specjalnego. Być może tablet, albo jakiś 5-calowy potwór mający konkurować z Samsungami Note? Jedno jest pewne – Finowie dostali wiatru w żagle ostatnimi wynikami finansowymi i robią wszystko, by kolejny kwartał okazał się jeszcze lepszym.