Apple

Co musiałby mieć iPad Mini, żeby jego istnienie miało jakikolwiek sens?

KK
Krzysztof Kurdyła
12

Kiedy tylko mogę, pracuję na stacjonarnym komputerze z macOS i dużym ekranem. W związku charakterem mojej pracy nigdy nie byłem zakochany z iPadach, które szczególnie na początku były dla mnie przerośniętymi iPhone'ami. Jedynym tabletem, który budził wtedy jakąś sympatię, był iPad Mini. Do czystej konsumpcji treści był wielkościowo wystarczający, znacznie bardziej poręczny od większych braci i trochę tańszy. Rynek i urządzenia się jednak zmieniały i Mini z czasem trafił na boczny tor. Teraz ma pojawić się jego nowa, przeprojektowana wersja, ale czy ma to jeszcze jakiś sens?

Prosser mówi Mini

Pogłoski mówiące o tym, że Mini doczeka się w końcu redesignu, zrywającego z wyglądem, mającym już prawie dekadę, krążą już od dłuższego czasu. Jego nową formę wydaje się, że ostatecznie potwierdził Jon Prosser, który pokazał rendery obudowy stworzone zapewne na bazie otrzymanych ze swoich źródeł plików CAD.

Prosser to leaker o wysokim odsetku sprawdzonych informacji (choć nie bezbłędny!), więc potraktuję ten przeciek jako punkt wyjścia dla dywagacji, czy taki iPad Mini ma dziś jeszcze jakiś sens. Mam co do tej kwestii spore wątpliwości.

iPad Air Mini

Nowe Mini wg Prossera to zmniejszona wersja iPada Air 4. Symetryczne ramki, zaokrąglone rogi ekranu, płaski design, przycisk Touch ID przeniesiony na bok obudowy z pewnością spowodują, że takie Mini będzie wyglądać świetnie.

Ten design, przy praktycznie niezmienionych wymiarach, (206.3 x 137.8 x 6.1 mm kontra 203.2 x 134.8 x 6.1 mm) spowoduje też, że ekran będzie trochę większy, z 7,9 podskoczy na 8,4 cala. Co ważne, nowy tablet dołączy do iPadów wyposażonych w USB-C, zamiast koszmarnego Lightninga.

Pojawić się ma też, specjalnie zaprojektowany dla tego urządzenia, mniejszy Pencil. Urządzenie napędzać ma użyty także w Air 4 procesor A14 Bionic. Jak widać od iPada Air różnić się będzie prawdopodobnie tylko rozmiarem. Tutaj pojawiają się jednak u mnie tytułowe wątpliwości. Czy po takich zmianach jakie dotknęły iPadOS taki tablet, szczególnie w dzisiejszych czasach, ma sens?

Kto się zakocha?

Z pewnością jest jedna grupa zawodowa, która iPada Mini z miejsca pokocha. Będą to operatorzy dronów, u których także trącący myszką poprzednicy są bardzo popularni. Mały, lekki, szybki i stabilny tablet idealnie pasuje do takich zastosowań.

Czy cena pozostanie Mini?

Gdyby cena Mini pozostała na niezmienionym poziomie, Mini mógłby być też alternatywą dla mniej zasobnych osób chcących używać tabletu do rysowania, którzy wielkość ekranu poświęciliby za lepszą jego jakość i bardziej zaawansowaną obsługę piórka. Także jako dodatkowe urządzenie przeznaczone na wakacji miałby szansę się sprawdzić. Ale, czy za każdą cenę?

Patrząc na opis konfiguracji podany przez Prossera, trzeba przyjąć, że nowy Mini musi być zauważalnie droższy od poprzednika. iPad Air 4 kosztuje na dziś 2750 zł, jeśli miałbym strzelać, takie Mini zostanie wycenione na około 2400 zł. To jest już cena, przy której większość użytkowników oczekuje urządzenia uniwersalnego, mogącego wykorzystać w pełni to, co oferuje już dziś iPadOS. Wydaje się, że jest też za drogie na dodatkowy gadżet na bardzo specyficzne okazje, nawet na „Zachodzie”.

iPad to już nie tylko konsumpcja

Wiem z autopsji, jak wygląda praca na iPad Air 3 i Air 4. Pracowały u nas w domu na tych tabletach dzieci na zdalnym nauczaniu. iPady dawały radę, ale trudno mi sobie wyobrazić efektywną pracę, czy to szkolną, czy zawodową, na czymś o jeszcze wyraźnie mniejszym ekranie. Dlatego mam spory problem ze znalezieniem innych grup, dla których byłoby to dobre rozwiązanie.

Nowe iPady zerwały już z wizerunkiem urządzeń nadających się tylko do konsumpcji treści, mocno podrożały i takie wypozycjonowanie Mini, jakiego można się spodziewać,  mam wrażenie byłoby dla #nikogo. Oczywiście Mini zawsze był trochę niszowy, jednak dużo wyższa cena każe przypuszczać, że ta niszowość wskoczy na nowe poziomy. Chyba, że Apple naprawdę zaskoczy Nas ceną.

Osobiście spodziewałem się, że Mini zmieniając wygląd i złącze, w środku pozostawi „wnętrzności” zwykłego iPada (A12), względnie A13 z iPhone SE (trzeba pamiętać, że część decyzji Apple może wynikać nie z chęci, ale kryzysu procesorowego). Dla dość drogiego Mini w wersji semi-premium po prostu nie widzę miejsca na rynku. Jeśli potwierdziłyby się doniesienia Prossera i moje estymacje ceny, spodziewam się, że za dwa - trzy lata ten model wyleci całkowicie z oferty.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu