Wczoraj Google oficjalnie przedstawiło swoją odświeżoną Nexusową rodzinę, w której znalazł się najnowszy smartfon Nexus 4 oraz dwa tablety, Nexus 7 i Nexus 10. Ewidentnie firmie spodobało się dostarczanie własnego sprzętu i zamierza konkurować nim z najpoważniejszymi graczami na rynku. Co ciekawe, ostrze konkurencji wymierzone jest nie tylko w Apple, ale również w dotychczasowych i […]

Wczoraj Google oficjalnie przedstawiło swoją odświeżoną Nexusową rodzinę, w której znalazł się najnowszy smartfon Nexus 4 oraz dwa tablety, Nexus 7 i Nexus 10. Ewidentnie firmie spodobało się dostarczanie własnego sprzętu i zamierza konkurować nim z najpoważniejszymi graczami na rynku. Co ciekawe, ostrze konkurencji wymierzone jest nie tylko w Apple, ale również w dotychczasowych i obecnych partnerów Google, jak chociażby Samsung. Czym chce konkurować gigant z Mountain View i czy ma w ogóle szansę?

Poniedziałkowa prezentacja nikogo nie zaskoczyła. O tym jak będą wyglądać nowe urządzenia, kto je zbuduje, jakie będą miały funkcje oraz, po części, ile będą kosztować, wiadomo było z góry. Niemniej jednak wczorajsze ogłoszenie pokazuje, że Google buduje coraz szerszą ofertę, a Nexusy na dobre wchodzą w skład krajobrazu rynku mobilnego. Co więcej, bez wątpienia dla Google projekt ten, to, w przeciwieństwie do jego początków, już nie tylko poboczny eksperyment, ale ważny element strategii firmy, która chce odnieść swoim sprzętem sukces. Na czym zamierza go oprzeć?

Oczywiście czynników jest wiele, ale dwa rzucają się w oczy. Fundamentalne dla powodzenia Nexusów są dwa filary: Android i cena. Zacznijmy od Androida. Google postanowiło uczynić z niego element konkurencyjny Nexusów. Oczywiście nie chodzi o samo to, że na urządzeniach tych ma być Android, ale to, że mają one dostawać jego najświeższe wersje i to w czystej postaci. Paradoksalnie, rozdrobnienie Androida i kłopoty innych firm w aktualizowaniu systemu, działają na korzyść samego Google. Firma nie musi się martwić o to, że nagle Android przestanie być wybierany, jako mobilny system dla smartfonów i tabletów, za to może zachęcać rozdrażnionych klientów, którym nie podoba się to, że tak długo muszą czekać na aktualizacje, albo w ogóle ich nie dostają, do wybieranie Nexusów właśnie. Przeciętny konsument raczej nie zaprząta sobie tym głowy, ale świadomy klient chce, skoro płaci, mieć najnowszy system oraz pewne dla niego wsparcie. To oferuje Apple, to chce oferować Google.

Drugą kwestią jest cena. Google nie szaleje w tej mierze, a wręcz bym powiedział, że to właśnie ceną chce walczyć o klienta. O ile ceny tabletów kształtują się w okolicach średniej właściwiej dla ich segmentów, o tyle cena smartfona ewidentnie została ustalona na dość niskim poziomie. 349 dolarów za 16GB telefon z ekranem 4,7 cala, 4 rdzeniami, no i oczywiście najnowszym Androidem na pokładzie nie jest wygórowana. Może nie można uznać tego modelu za high-end, ale niewiele mu do niego brakuje, a cenowo wypada bardzo dobrze. Przecież to, nie przymierzając, cena iPada Mini. I może brakuje mu LTE (choć moim zdaniem to żadna wada, jeszcze minie trochę czasu, nim LTE tak naprawdę się upowszechni), niemniej jednak jest w stanie nawiązać konkurencyjną walkę z SGS3 czy iPhone’m.

Jednak Google ma problem, którego nie rozwiąże ani cena, ani najświeższy Android, a jest nim zasięg. Firma zdecydowała się uniezależnić od telekomów, choć dalej z nimi współpracuje, i sprzedawać swój sprzęt bezpośrednio, przez Google Play. Problem w tym, że na razie tylko na niektórych rynkach można dostać Nexusy w ten sposób. Do Polski Nexus 7 wędrował długie miesiące i to przez pośredników, a gdy w końcu się pojawił, to Google obniżyło ceny i wydało nowy model. Ciekawe, ile tym razem przyjdzie czekać? Polski, ale nie tylko polski, klient z rynku niewspieranego przez Google musi, albo kombinować, albo zrezygnować i wybrać urządzenie konkurencji. A przeciętny konsument patrzy raczej na to, co ma dostępne od ręki i nie zamierza trudzić się zdobywaniem Nexusa dziwnymi drogami, bo gra świeczki nie warta. Do póki Google nie stworzy kanałów dystrybucji na miarę Apple czy Samsunga, nie może liczyć na to, że będzie w stanie Nexusami podbić jakikolwiek rynek. Wprawdzie firma robi co może, aby tak się stało, ale idzie jej to wciąż dość wolno.

Osobiście uważam, że Google swoimi Nexusami może sporo zdziałać. Oczywiście mógłbym wymienić jeszcze kilka wad w strategii tej firmy, na przykład nie uważam, że nieustanne zmienianie dostawcy hardware’u jest dobre. Ludzie lubią przywiązywać się do danej marki i wciąż nie tyle patrzą, że określony telefon ma znaczek Nexusa, ale kto go zbudował. LG to dość ryzykowany wybór, bo firma nie miała ostatnio szczególnie dużego wzięcia wśród konsumentów (choć dla niej akurat współpraca z Google daje szansę, na zmianę tej sytuacji). Niemniej jednak pociągająca jest wizja tego, że dostajemy kawałek dobrego sprzętu w niezłej cenie i z najnowszym systemem, który będzie aktualizowany na bieżąco. Jeżeli Google przezwycięży problemy z zasięgiem swojego produktu plus wprowadzi (co właśnie robi) muzykę i filmy z Google Play na kolejne rynki, to linia Nexusów wkrótce może stać się naprawdę popularna. Zastanawiam się jeszcze tylko, czy sam Android i cena będą w stanie ponieść Google do zwycięstwa?

Swoją drogą obserwujemy bardzo ciekawy trend, który może skończyć się sporymi zmianami na rynku urządzeń mobilnych. Otóż w tym momencie producenci software’u oferują własny hardware. Apple robi to zasadniczo od samego początku, więc tutaj zaskoczenia nie ma, Google od niedawna, ale zwiększa tempo, a trzecią firmą do kolekcji jest Microsoft, który wydał własny tablet i, kto wie, być może przymierza się już do własnego telefonu. Ten model, w którym hardware i software są w rękach jednej firmy może się podobać. Konsument wybierając telefon Google ma prawo mieć nadzieję, że dostanie skrojony pod niego software, a jest to całkiem ważny czynnik, szczególnie patrząc, jak Android trafia na urządzenia, na które nie powinien nigdy trafić. W tym układzie producenci sprzętu, tacy, jak Samsung czy HTC muszą tworzyć nowe rozwiązania, przyciągające klientów, nie tylko w kwestii hardware’u, ale i software’u, co zresztą robią. Tworzone przez nich nakładki i aplikacje coraz bardziej różnicują działanie Androida na poszczególnych modelach urządzeń. Kto wie, może proces ten zaowocuje stworzeniem jakiegoś nowego systemu mobilnego? Wprawdzie takie próby były już podejmowane i bez większych rezultatów, ale przykład Microsoftu, który ma szansę wypromować swój Windows Phone pokazuje, że niekoniecznie wszystkie karty zostały już rozdane.

Fota: Google

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.