1

Cenzura? Tak, zniesiemy. Na dwa tygodnie

Chińczycy starają się o organizację Igrzysk Olimpijskich w roku 2022. Letnie już mieli, chcą jeszcze błysnąć na arenie międzynarodowej zimą. Za kilka miesięcy prawdopodobnie dowiemy się, kto zorganizuje IO (konkurencję stanowią Kazachowie), a póki co wypłynął wątek Internetu w Chinach i cenzury stosowanej przez władze – podobno wydarzenie sportowe spowoduje zmiany na tej płaszczyźnie. Zapewne […]

Chińczycy starają się o organizację Igrzysk Olimpijskich w roku 2022. Letnie już mieli, chcą jeszcze błysnąć na arenie międzynarodowej zimą. Za kilka miesięcy prawdopodobnie dowiemy się, kto zorganizuje IO (konkurencję stanowią Kazachowie), a póki co wypłynął wątek Internetu w Chinach i cenzury stosowanej przez władze – podobno wydarzenie sportowe spowoduje zmiany na tej płaszczyźnie.

Zapewne nie trzeba nikomu tłumaczyć, że w Chinach funkcjonuje cenzura w Sieci, wątek polityczny miesza się tam z biznesowym, w efekcie blokowane są np. popularne serwisy społecznościowe z USA. Lokalna ludność korzysta z rodzimych rozwiązań, a te można łatwiej kontrolować. W Państwie Środka powstały serwisy, które swoimi rozmiarami (mierzone liczbą użytkowników) zawstydzają sporą część zachodnich odpowiedników. Krytycy stwierdzą, że to nie dziwi skoro zagranicznej konkurencji uniemożliwia kub ogranicza się funkcjonowanie.

Temat powrócił przy okazji starań Chin, konkretnie Pekinu, o organizację zimowych IO w roku 2022. Pojawiło się pytanie, czy Chiny będą ograniczać dostęp do zagranicznych serwisów podczas wydarzenia i padło zapewnienie, że nie: na czas imprezy chiński Internet ma się stać otwarty, międzynarodowy, wolny od wpływów cenzury. Tyle w teorii, bo w praktyce nie wiadomo, jak zostanie to zrealizowane – możliwe, że będą ograniczenia terytorialne i wolna Sieć pojawi się tylko w Pekinie (albo w wiosce olimpijskiej), nagle okaże się, że cenzura może być różnie pojmowana, nie należy zapominać, że obiecać można wszystko, a potem po prostu tego nie spełnić – żadna nowość.

Chiny próbują jednak przekonać, że na czas imprezy zniosą ograniczenia. Warto podkreślić, że mowa o kilku tygodniach – oni nie obiecują, że w 2022 roku całkowicie zmienią obraz swojej Sieci. To ma być raczej prezent dla ludzi z Zachodu, którzy przyjadą do Chin i będą chcieli w trakcie Igrzysk np. dzielić się informacjami za pośrednictwem Facebooka. Wyjadą i wszystko wróci pewnie do normy. To jedna strona medalu, moglibyśmy stwierdzić, że autorytaryzm zwycięża, a gdyby nie działania władz, to ludzie w Chinach mogliby masowo korzystać z zagranicznych (głównie amerykańskich) serwisów i tematu by nie było.

Na sprawę warto jednak spojrzeć z drugiej strony – wspominają o niej urzędnicy i mają sporo racji: skąd przekonanie, że Chińczycy byliby zainteresowani zagranicznymi usługami gdyby były powszechnie dostepne? Może warto przyjąć, że cenzura i działania władz to tylko jedna z części składowych obecnego stanu rzeczy. Chińczycy i tak wybieraliby rodzime rozwiązania, bo byłyby lepiej skrojone pod ich potrzeby i oczekiwania. Na polski rynek swego czasu wszedł eBay i miał zostać hegemonem e-handlu w Polsce, ale rzeczywistość okazała się dla niego brutalna.

Można założyć, że Chińczycy nie korzystają ze swoich serwisów tylko dlatego, że nie mają dostępu do Facebooka czy Twittera, ale dlatego, że lokalne usługi są im bliższe. Na Facebooku i tak nie rejestrowaliby się masowo, bo od mediów społecznościowy oczekują czegoś zupełnie innego. Oczywiście jest to kwestia, której nie da się w łatwy sposób sprawdzić – nawet gdyby Chińczycy nagle znieśli wszelkie bariery, to nie jest pewne, czy gracze z zewnątrz byliby w stanie przebić się na poważnie rozwiniętym rynku. Możliwe, że temat jest już dla nich zamknięty.

Weibo logo

Muszę przy tym przyznać, że wcale mnie nie dziwi pomoc, jakiej politycy udzielają lokalnemu biznesowi rzucając pod nogi kłody zagranicznej konkurencji – państwo chce być mocarstwem, dzisiaj wiąże się z tym m.in. silna pozycja w cyberprzestrzeni, a o tej nie byłoby mowy, gdyby na chińskim rynku dominowały amerykańskie firmy. Można krytykować Chińczyków, ale warto przypomnieć, że to Europa zastanawia się dzisiaj, jak uniezależnić się od „amerykańskiego Internetu”. I zastanówmy się: czy byłoby dobrze, gdyby firmy z jednego kraju opanowały tak ważną przestrzeń naszego życia w każdym możliwym zakątku naszej planety? No właśnie…

PS Im dłużej myślę o deklaracji Chińczyków, że zniosą cenzurę na dwa tygodnie trwania IO, tym bardziej bawi mnie ta deklaracja. Jestem ciekaw, czy decydenci z komitetu olimpijskiego dadzą im za to dodatkowe punkty…;)

Druga grafika to logo Weibo