Militaria

Brytyjczycy testują współpracę plutonu piechoty z dronami lądowymi

Krzysztof Kurdyła
0

Brytyjskie wojsko zapoczątkowało kiedyś modę na tankietki, niewielkie pojazdy, które w Polsce niezbyt sensownie stosowano jako ersatz czołgów. Teraz chcą być pionierami w wyposażaniu piechoty, już na poziomie plutonu, w autonomiczne drony lądowe, nieco tankietki przypominające.

Drony nie tylko w powietrzu

Koncepcja niewielkich pojazdów towarzyszących oddziałom piechoty jest rozwijana w wielu armiach, a Brytyjczycy są jednymi z bardziej zaawansowanych w tym temacie. Ich program Spiral wchodzi właśnie w decydującą, trzecią fazę testów, w ramach której używane są roboty firmy Rheinmetall Defence, a konkretnie jej kanadyjskiego oddziału.

Pojazdy Mission Master są klasyfikowane jako A-UGV, czyli autonomiczne bezzałogowe pojazdy naziemne. Jest to tak naprawdę rodzina dronów lądowych, mająca pomagać oddziałom piechoty zarówno w zadaniach logistycznych, zwiadowczych, jak i bojowych. Rheinmetall stworzył dwie bazowe platformy, większą XT oraz mniejszą SP.

Taki duży, taki mały

Mission Master XT to pojazd na czterech ogromnych kołach, przeznaczony do działania w bardzo trudnym terenie, potrafiący pływać, mogący przewozić ładunki o masie 1 tony lub przewozić broń cięższego kalibru. Pojazd napędza silnik Diesla zapewniający 750 km zasięgu. To wszystko zostało okupione wielkością, pojazd nawet bez dodatkowych modułów jest wysoki.

Jego przeciwnością jest model SP, usadowiony na ośmiu, za to znacznie mniejszych kołach. Pojazd jest bardzo niski, wyposażony w elektryczny silnik zapewniający niski profil temperaturowy i mający tryb autonomicznego podążania wraz ze swoim oddziałem. To właśnie ten ostatni poziom wybrało do programu Spiral brytyjskie wojsko.

Brytyjczycy biorą ISTAR i Cargo

Podobnie jak jego większy brat, Mission Master SP może być skonfigurowany na kilka różnych sposobów. Brytyjczycy zamówili je w wersji z moduł ISTAR (Intelligence, Surveillance, Target Acquisition and Reconnaissance) - 4 szt. oraz Cargo - 3 szt. Ten pierwszy służy do zwiadu, rozpoznawania zagrożeń chemicznych i dowozu mniejszych ilości zaopatrzenia.

Wersja Cargo, jak sama nazwa wskazuje, została zoptymalizowana do przewożenia jak największej ilości sprzętu. Może odciążać żołnierzy w trakcie przemieszczania się, może samodzielnie dowozić rozwiniętym oddziałom większe ilości zaopatrzenia na linię walk. Pojazdy mają szereg sensorów spiętych w system PATH, pozwalających na autonomiczną jazdę nawet w bardzo trudnych warunkach.

Jeśli dołączyć do tego wersje bojowe, uzbrojone na przykład w wyrzutnie rakiet lub amunicji krążącej, to Mission Master SP mogą działać „stadnie”, używając do polowań trybu nazwanego przez producenta „Wolf Pack”. Warto tu dodać, że choć pojazdy SP napędza cichy silnik elektryczny, dla wydłużenia zasięgu można stosować dieslowski generator prądu.

Co jeszcze?

W koncepcji Rheinmetall, na bazie Mission Master SP mają powstawać pojazdy ratowniczy, pomagające ewakuować rannych z pierwszej linii, drony łączności. Cały system wygląda na nieźle pomyślany i myślę, że ma spore szanse na sukces komercyjny, o ile oczywiście jego koszt nie będzie tak wysoki, żeby przewyższał potencjalne korzyści. O tym, czy i w jaki sposób przyjmą go na wyposażenie Brytyjczycy, dowiemy się zapewne za dwa-trzy lata.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu