3

Branża nowych technologii, czyli… Czyli co?

Raz na jakiś czas pod tekstami na AW pojawiają się komentarze, w których pada pytanie: co wspólnego ten tekst ma z nowymi technologiami? Pada stwierdzenie, że AW zajmuje się przecież IT i przy tym zagadnieniu powinno pozostać. W pełni się z tym zgadzam, ale jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że dzisiaj odchodzenie od „głównego nurtu” naszych zainteresowań […]

Raz na jakiś czas pod tekstami na AW pojawiają się komentarze, w których pada pytanie: co wspólnego ten tekst ma z nowymi technologiami? Pada stwierdzenie, że AW zajmuje się przecież IT i przy tym zagadnieniu powinno pozostać. W pełni się z tym zgadzam, ale jednocześnie chciałbym zaznaczyć, że dzisiaj odchodzenie od „głównego nurtu” naszych zainteresowań jest w pełni uzasadnione i nie wynika z poczucia humoru autora, który postanowił napisać o rolnictwie albo o pralce. Chyba czas przygotować się na więcej wpisów tego typu.

Niedawno przerwałem pisanie tekstu po użyciu słów „branża nowych technologii”. Zadałem sobie wówczas pytanie, czym właściwie jest dzisiaj „branża nowych technologii”? Czy można ją jakoś zdefiniować, określić ramy i stwierdzić kategorycznie, że coś jest nową technologią, a inna rzecz już nie? Nikomu oczywiście nie należy zabraniać działań tego typu, ale uważam je za dość karkołomne i z góry skazane na niepowodzenie. Powód jest bardzo prosty: dzisiaj każda branża ma w sobie pierwiastek (mniejszy lub większy) nowych technologii – świat staje się „smart” we wszystkich możliwych dziedzinach, a każdy kolejny rok będzie pogłębiał ten proces.

Jakie tematy pojawiają się na AW? Teksty najczęściej dotyczą sprzętu elektronicznego, Internetu, mediów społecznościowych, oprogramowania, wielkich firm IT oraz wydarzeń z tego świata. Jeżeli zatem napiszemy o smartfonie, aplikacji, Facebooku i wynikach Apple, to znajdujemy się w sferze zagadnień, które i Redakcja i Czytelnicy uznają za właściwe. Kontrowersji zapewne nie odnotujemy, gdy rzucimy okiem na kwestie związane z kosmosem, fotografią czy motoryzacją (swego czasu na AW pojawiało się sporo wpisów dotyczących tej materii). Ale czy podobnie będzie, gdy pojawią się teksty dotyczące AGD, rolnictwa, podróży? Pewnie część osób zaakceptuje to bez mrugnięcia okiem, ale znajdą się i tacy, którzy spytają: co traktor i hodowla świń mają wspólnego z nowymi technologiami? Otóż mają.

Jakiś czas temu znajomy odwiedzał rodzinę, która trudni się rolnictwem. Wrócił zszokowany. Wcześniej zdawał sobie sprawę z tego, że ta branża się modernizuje, ale nie wiedział, że aż do tego stopnia i w takim tempie. Nie spodziewał się pięciu kur biegających po obejściu, furmanki i walącej się stodoły, ale nie liczył też na to, że zobaczy tak nowoczesne maszyny, komputer w oborze i „gospodarza” korzystającego z profesjonalnego oprogramowania stworzonego z myślą o rolnikach. Inny kolega w ramach pracy odwiedził kiedyś „fabrykę jajek”. Takimi słowami określił miejsce, do którego trafił, a w którym komputery decydowały o życiu kur. Może trochę przesadzam i koloryzuję, ale nie widziałem tego miejsca, a z opisu brzmiało, jak świat z filmów SF.

Mamy też sprzęt gospodarstwa domowego, który w opinii wielu osób może mieć tyle wspólnego z nowymi technologiami, co piłkarska Ekstraklasa z profesjonalizmem, czyli nic. O ile w drugim przypadku ludzie mają zupełną rację, to z AGD totalnie nie trafili. Obserwuję tę branżę, więc wiem mniej więcej, jakie zachodzą w niej zmiany (zresztą, pewnie też to widzicie, gdy odwiedzacie sklep z pralkami albo oglądacie reklamę nowych urządzeń w TV). Może nie są one tak oszałamiające, medialne i szybkie, jak ma to miejsce w przypadku smartfonów czy urządzeń „ubieralnych” (nie podoba mi się to określenie, więc jeśli macie jakieś alternatywy, to chętnie poznam), ale dzieje się tam sporo. Ba, można nawet napisać, że dokonuje się tam mała rewolucja, której rzesza odbiorców jeszcze nie dostrzega. Po powrocie z targów IFA 2013 kolega napisał, że największe wrażenie zrobiły na nim stoiska z AGD.

Lodówka, która zrobi za nas zakupy, pralka podpowiadająca, jakie rzeczy można prać razem i decydująca o parametrach tego procesu, ekspres do kawy i opiekacz, które nie nie zaczną pracować rano, gdy dowiedzą się (brzmi dziwnie, ale jednak), że domownik może jeszcze pospać, bo klient odwołał spotkanie. To nie jest bajka (dla jednych bajka, dla innych horror) – rozwiązania tego typu są dzisiaj testowane i niedługo staną się naszą rzeczywistością. Grzegorz pisał kilka godzin temu o nowej opcji zakupów w Tesco – brzmi ciekawie, wiele osób pewnie skorzysta, ale za kilka lat wyręczy nas w tym inteligentny system AGD. Czy można zatem bagatelizować ten sektor i stwierdzać, że to nie są nowe technologie? Przecież niedługo szczoteczka do zębów i widelec będą bardziej rozwinięte technologicznie, niż komputer sprzed dwóch dekad. Może nawet już są…

Ktoś może oczywiście stwierdzić: ok, mowa o nowoczesnym ciągniku i lodówce z procesorem – to faktycznie postęp, ale te rzeczy nie sprawiają, że rolnictwo i kuchnia stają się branżą nowych technologii. Z jednej strony można się z tym zgodzić – krowę trudno uznać za technologiczne novum (co nie zmienia faktu, że jej układ trawienny nadal robi na mnie większe wrażenie niż procesor), ale z drugiej strony, warto pamiętać, że owe wynalazki, wytwory ludzkich rąk i umysłów nie działają w jakiejś innej rzeczywistości, całkowicie oderwanej od tej, która nas otacza. To wszystko dzieje się w naszym świecie i czerpiemy z tego tytułu konkretne korzyści. Branża nowych technologii dzieli się swoimi produktami z pozostałymi sektorami gospodarki i w ten sposób dokonuje w nich zmian, obok których nie można przejść obojętnie. Inną kwestią jest to, czy mamy do czynienia z ich poprawianiem/ulepszaniem, lecz to już temat na odrębną dyskusję.

Kilka dni temu przeczytałem tekst okraszony tytułem Polscy wynalazcy ratują marynarzy i armatorów. Mowa była w nim o naukowcach, którzy stworzyli system zapobiegający kolizjom statków. Nowa technologia? Jak najbardziej. Czy wyposażony w nią statek można uznać za nową technologię? Jeżeli w ramach przykładu podamy starą jednostkę, w której faktycznie trudno doszukać się nowości oprócz wspomnianego systemu, to wiele osób pewnie się obruszy, bo taki dodatek nie czyni nagle statku nowoczesnym. W 100% pewnie nie, ale w jakimś stopniu go zmienia i przenosi w czasie o kilkanaście lat, a może nawet kilka dekad. Tym samym zaczynamy się już obracać w sferze nowych technologii. Skoro dodanie do telefonu procesora uczyniło go „inteligentnym” i nowoczesnym, to ten sam proces można przełożyć na inne sfery naszego życia.

Do czego zmierzam? Do tego, że dzisiaj moglibyśmy napisać na AW o wszystkim (chociaż to może być już przesadą – o bardzo wielu rzeczach), które na pozór nie są nowymi technologiami albo nie mają związku z tą branżą, ale w rzeczywistości stanowią już jej integralną część. Albo ona stanowi ich integralną część. Świat staje się smart w każdej dziedzinie naszego życia, procesory trafiają wszędzie. Wczoraj Tomasz pisał o wszczepianiu ich w ludzki organizm – na masową skalę to zjawisko jeszcze nie występuje, ale niedługo pewnie się to zmieni. Branża nowych technologii zawita więc bezpośrednio do naszego ciała. Na stałe. Czy można będzie mówić o niej osobno, gdy komputer zacznie sterować sztucznym sercem pompującym sztuczną krew?

Czy tego chcemy, czy nie, opisywana przez nas „branża” nie mieści się już w ramach, które mógł sobie wytyczyć Grzegorz, gdy tworzył AW (zresztą, nie wiem, czy wówczas narzucał sobie jakieś ramy), ani w sferze, którą część Czytelników uzna za jedyną właściwą, czyli smartfony, komputery, Facebook. Za przejaw i urzeczywistnienie pojęcia „nowej technologii” uznaję dzisiaj zarówno nowy tablet Apple, jak i system, który sprawia, że rolnik nie musi wstawać o świcie, by wydoić krowę oraz kuchnię, w której lodówka i piekarnik przekonają mnie, że dam radę zrobić świetną pieczeń. Z ich pomocą oczywiście… Właśnie przypomniał mi się film, do którego muszę wrócić ;)

Źródło grafiki: havaspr.com