Mobile

Bez rewolucji, ale w dobrym kierunku, czyli Huawei na MWC 2014

Maciej Sikorski
3

Kilka dni temu poświęciłem tekst plotkom na temat sprzętu, jaki do Barcelony może przywieźć korporacja Huawei. Bazowałem wówczas na mniej lub bardziej wiarygodnych informacjach, teraz można zweryfikować te doniesienia – chiński gigant zaprezentował swoje urządzenia. Chociaż trudno mówić/pisać o jaki...

Kilka dni temu poświęciłem tekst plotkom na temat sprzętu, jaki do Barcelony może przywieźć korporacja Huawei. Bazowałem wówczas na mniej lub bardziej wiarygodnych informacjach, teraz można zweryfikować te doniesienia – chiński gigant zaprezentował swoje urządzenia. Chociaż trudno mówić/pisać o jakiejś rewolucji, to z pewnością warto poświęcić uwagę nowym pozycjom z oferty azjatyckiego giganta. Solidnie przygotowali się do kolejnej odsłony MWC.

W przywołanym przed momentem tekście wspominałem m.in. o dwóch tabletach oraz o smartfonie (pojawił się nawet film, w którym pojawił się wątek korporacji Apple i Samsung), w piątek z kolei dorzuciłem zdjęcia zegarka/opaski Huawei. Firma zaprezentowała wszystkie te produkty: tablety MediaPad M1 oraz MediaPad X1, smartfon Ascend G6 i opaskę TalkBand B1. Wielkiej niespodzianki i tzw. petardy nie było, ale widać, że korporacja zmierza na rynku mobilnym we właściwym kierunku.

Huawei MediaPad X1

Tablet z 7-calowym ekranem o rozdzielczości 1920x1200 pikseli zamknięto w aluminiowej obudowie. Serce urządzenia stanowi czterordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 910 o taktowaniu 1,6 GHz (plus grafika Mali-450), dodano także 2 GB pamięci operacyjnej oraz 16 GB pamięci wbudowanej (można rozszerzać z pomocą kart microSD o kolejne 32 GB). Sprzęt posiada moduł 4G, a także dwa aparaty (główny 13 Mpix oraz przedni 5 Mpix). Wymiary i waga? Podano ze sporą dokładnością: 183,5 x 103,9 х 7,18 mm i 239 g. Warto wspomnieć też o akumulatorze o pojemności 5000 mAh (zapewnia podobno około 20 dni pracy w trybie oczekiwania).

Atutami tego sprzętu są z pewnością wąskie ramki oraz smukła budowa – tablet jest cienki i poręczny. Sprzęt trafi na rynek już niedługo, bo w marcu, wspomina się o cenie na poziomie około 400 euro. Dla jednych nadal zbyt drogo, ale cenę można chyba uznać za uczciwą. Za jakiś czas i tak spadnie, a wówczas fani mniejszych tabletów z pewnością zainteresują się tym produktem.

Huawei MediaPad M1

Kolejny tablet z logo Huawei wyposażono w 8-calowy wyświetlacz (1280x800 pikseli) oraz czterordzeniowy procesor o taktowaniu 1,6 GHz. Na pokładzie znalazły się również 1 GB pamięci operacyjnej, dwa głośniki stereo umieszczone z przodu, dwa aparaty (główny 5 Mpix oraz przedni 1 Mpix), akumulator o pojemności 4800 mAh (ponoć powinno wystarczyć na 8 godzin odtwarzania wideo). Produkt wyceniono na 299 euro, w sprzedaży ma się pojawić już w przyszłym miesiącu. Warto dodać, że oba modele trafią na rynek z platformą Android 4.2 Jelly Bean oraz nakładką Huawei Emotion UI.

Huawei Ascend G6

Czas na smartfon. Korporacja zaprezentowała dwa mniejsze tablety, w tym jeden 7-calowy, więc telefon nie jest fabletem – postawiono na mniejsze rozmiary. Urządzenie pod względem wyglądu nawiązuje do dobrze nam już znanego modelu Ascend P6. Producent wyposażył je w 4,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 960x540 pikseli, czterordzeniowy procesor o taktowaniu 1,2 GHz, dwa aparaty (główny 8 Mpix, przedni 5 Mpix) oraz akumulator o pojemności 2000 mAh. Model współpracuje z platformą Android w wersji Jelly Bean. Smartfon ma być dostępny w wersjach z modułami 3G (grubość 7,5 mm, trafi na rynek do końca marca) oraz 4G (pojawi się w sprzedaży w kwietniu i będzie miał 7,85 mm grubości). Póki co nie wspomina się o cenie.

Niektórzy spodziewali się po Huawei premiery flagowca „z prawdziwego zdarzenia”, ale najwidoczniej nie dojdzie do tego podczas targów MWC. Co wielką niespodzianką nie jest. Jednocześnie należy wypatrywać takiego sprzętu, bo korporacja prędzej czy później powinna go zaprezentować. Na razie w ich ofercie brakuje klasycznej lokomotywy z najwyższej półki cenowej (do tej pory firmę prześladował w tej kwestii pech), ale to będzie musiało się zmienić, jeśli producent chce walczyć o uwagę mediów i tym samym docierać do świadomości odbiorców (nawet, jeśli ci nie są potencjalnymi nabywcami flagowca).

Producent chce uchodzić za korporację zdolną do konkurowania z Apple i Samsungiem, ale póki co niewiele z tych deklaracji wychodzi. Dlatego firmie potrzebny jest dobry, powszechnie rozpoznawalny i popularny sprzęt, który byłby wymieniany w towarzystwie najnowszego iPhone’a czy kolejnej odsłony linii Galaxy S (w jej klasycznym wydaniu – nie chodzi mi tutaj o dziwne eksperymenty w wykonaniu Samsunga). Jednocześnie jednak warto mieć na uwadze, że z każdym kolejnym kwartałem będzie rósł popyt na modele ze średniej i niższej półki cenowej. Model Ascend G6 stanowi odpowiedź na ten trend i przy cenie adekwatnej do parametrów oraz możliwości może się on cieszyć sporym powodzeniem – chociażby na rodzimym rynku, na którym zapewne nadal bardzo zależy Huawei.

Huawei TalkBand B1

Czas na produkt, którego spodziewano się już od jakiegoś czasu, ale wspominano jedynie o możliwości pojawienia się smartwatcha – brakowało szczegółów, zdjęć, grafik itd. Kilka dni temu do Sieci trafiło zdjęcie, na którym mogliśmy ujrzeć ów sprzęt po raz pierwszy i okazało się, że nie jest to "klasyczny" zegarek. Wczoraj produkt zaprezentowano oficjalnie. Cóż to takiego?

Huawei poszerza swoją ofertę o bransoletkę z wygiętym 1,4-calowym ekranem OLED. Urządzenie wyposażono w akumulator o pojemności 90 mAh (podobno wystarczy to na siedem godzin rozmowy oraz dwa tygodnie pracy w trybie czuwania, pełne ładowanie trwa dwie godziny i dokonuje się go z pomocą modułu USB). Produkt jest lekki – waży 9,4 g, co z pewnością przypadnie do gustu wielu potencjalnym użytkownikom. Sama waga może jednak nie być wystarczającym argumentem przemawiającym za zakupem – sprzęt powinien być jeszcze funkcjonalny.

Opaska chińskiego giganta będzie współpracować zarówno z produktami korzystającymi z platformy Android, jak i z urządzeniami Apple. Produkt łączy się z innym sprzętem za pomocą Bluetooth lub NFC i umożliwia m.in. prowadzenie rozmów telefonicznych. Oprócz tego gadżet może być wykorzystywany do pomiaru przebytej odległości, sprawdzić się jako sprzęt do śledzenia faz snu oraz niektórych parametrów życiowych właściciela. Model jest odporny na kurz i wodę (standard IP57). Cena? Blisko 100 euro. Opaska powinna już niedługo trafić do sprzedaży.

Muszę przyznać, że pomysł ciekawy. Nie jestem oczywiście w stanie ocenić jakości wykonania produktu czy jego funkcjonalności, ale droga obrana przez firmę wydaje się dość sensowna. Coś pośredniego między zegarkiem a opaską do fitnessu może się spotkać z zainteresowaniem ze strony klientów. Zwłaszcza osób inwestujących w tablety, np. wspomniane przed momentem modele Huawei. Taki zestaw wydaje się bardziej przemyślany niż flagowiec Samsunga z zegarkiem Galaxy Gear w pierwszej odsłonie (i być może jedynej – ostatnie poczynania koreańskiego giganta pokazują, że następca tamtego produktu to już trochę inna bajka). Pozycja startowa opaski Huawei lub zestawu tablet + opaska jest niezła, teraz wypada poczekać na dalsze poczynania producenta oraz na ich efekty.

Jak można oceniać produkty zaprezentowane przez Huawei? Na papierze wygląda to nieźle. Z oceną poszczególnych urządzeń warto się jeszcze wstrzymać do czasu pierwszych testów, ale korporacja pokazała się z niezłej strony. Co prawda, ich przekaz szybko zaginie w natłoku innych doniesień z MWC (nie oszukujmy się – to nie oni mają być gwiazdą tych targów), lecz firma wykorzystała swoje pięć minut. Ważne, by teraz poszła za ciosem i po zakończeniu imprezy w Barcelonie nie pozwoliła zapomnieć o swoim sprzęcie.

Źródło informacji oraz grafik: Huawei

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu