32

Biedronka wprowadza automaty sprzedażowe. Czas na całodobowe zakupy w dyskoncie

Kiedyś usłyszałem, że szybciej piekło zamarznie, niż Biedronka wprowadzi do sklepów możliwość płacenia kartą. Długo to trwało, historia miała swoje zakręty i nieoczekiwane zmiany, ale ostatecznie w sklepach pojawiły się terminale płatnicze. Teraz dyskont idzie krok dalej, zaczyna wprowadzać automaty sprzedażowe, a na maszynie widnieje napis, że nie przyjmuje ona gotówki. Mała rewolucja, która wpisuje się w ogólne przemiany w tym biznesie. Ciekawe, czy dla popularnego sklepu będzie to strzał w dziesiątkę?

Automaty Biedronki to ciekawy temat, ale nie wbija w fotel. Powód? Zaczęliśmy się przyzwyczajać do zmian w sektorze handlu, w tym handlu spożywką. Rośnie nie tylko liczba firm działających na tym polu, ale też rozwiązań stosowanych przez poszczególnych graczy. Jedni oferują po prostu zakupy w Sieci i dowóz kurierem, inni kombinują z paczkomatami-lodówkami. Pisaliśmy już o lodówkomatach czy coolomatach. Do tego opcja kup w Sieci, odbierz przygotowaną paczkę w sklepie: bez kolejek, przeciskania się z wózkiem, tracenia czasu na ważenie itd. Mieliśmy już okazję przetestować te pomysły lub przynajmniej mogliśmy o nich poczytać – pierwsza fala zdziwienia za nami, więc automaty Biedronki nie wywołują szoku.

To nie jest typowy sklep

W ubiegłym tygodniu w mediach pojawiła się następująca informacja:

Przy jednej z wrocławskich Biedronek stanął automat, w którym bez kolejek można kupić najpotrzebniejsze produkty: m.in. mleko, serek wiejski, jajka, a nawet karmę dla psa. – Ma to być całodobowa Biedronka, gdzie po zamknięciu marketu będzie można w dalszym ciągu mieć dostęp do podstawowych produktów – tłumaczy pomysł Krzysztof Frączek, prezes firmy Vendoexpert.[źródło]

Wspomniana firma jest operatorem systemu i będzie rozwijać projekt, jeśli okaże się, że pierwsza maszyna spotkała się z zainteresowaniem klientów. Warto powtórzyć, że to nie jest automat oferujący wszystkie produkty dostępne w popularnym dyskoncie – chodzi o towary pierwszej potrzeby. A to przypomina rozwiązanie zastosowane w Szwecji przez pewnego przedsiębiorcę: sklep bez sprzedawcy. Tam klient może wejść, wybrać potrzebne produkty i zapłacić mobilnie. Tu nie wchodzi, automaty Biedronki to typowa maszyna vendingowa. W obu przypadkach chodzi jednak o cięcie kosztów i całodobową usługę.

Za sprawą automatu człowiek będzie mógł kupić np. jajka, jeśli w środku nocy najdzie go ochota na jajecznicę. Albo gdy wróci się późno z pracy, wszystkie sklepy osiedlowe zostaną zamknięte o 18-20, a do całodobowego supermarketu droga daleka. Jeżeli taka osoba w lodówce posiada jedynie światło i chce kupić wędlinę na późną kolację, korzysta z automatu. To nie jest alternatywa dla dużego sklepu – mówimy o rozszerzeniu oferty, by rosła wygoda klientów. I zyski rzecz jasna.

Automaty Biedronki staną się częstym widokiem?

Dobrym miejscem dla lokowania takich automatów są oczywiście mniejsze miejscowości, w których nie ma mowy o sklepach całodobowych. Podobnie jest z niektórymi osiedlami – jeśli już funkcjonuje sklep 24h, to zazwyczaj jest to monopolowy. Wspomina się o miasteczkach studenckich czy kurortach. W tym ostatnim przypadku nie ma np. sensu stawiać kilku dyskontów, bo przez sporą część roku ruch byłby w nich słaby, ale automat to inny wydatek, można go w miarę prosto zamontować i ewentualnie wymontować po sezonie.

Automaty Biedronki naprawdę dają spore możliwości i w niektórych miejscach mogą być bardzo mile widziane, ułatwią życie mieszkańcom. To możliwość handlu na dużą skalę bez ponoszenia olbrzymich kosztów obsługi. Trudno stwierdzić, jak szybko będzie się to rozwijać (oczywiście może być i tak, że Polacy powiedzą „nie”), ale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilka lat mowa była już nie o jednej maszynie, a o tysiącach. I nie muszą to być automaty Biedronki – tym tropem mogą też pójść inne firmy. Ciekawe, jaki będzie odzew sklepów osiedlowych?