53

Audeo obiecuje nową jakość na polskim rynku audiobooków. A my mamy dla Was kody na darmowe książki!

Polski rynek audiobooków nabiera rumieńców. Do prężnie rozwijających się Audioteki, Virtualo czy Nexto dołącza Audeo. Twórcą serwisu jest nie byle kto, bo spółka Ateria obecna w tym segmencie od 7 lat pod szyldem audiobook.pl. Od razu na wstępie zostaliśmy zapewnieni o nowej jakości. Ale czy nie są to przypadkiem słowa rzucane na wiatr? Przez 7 […]

Polski rynek audiobooków nabiera rumieńców. Do prężnie rozwijających się Audioteki, Virtualo czy Nexto dołącza Audeo. Twórcą serwisu jest nie byle kto, bo spółka Ateria obecna w tym segmencie od 7 lat pod szyldem audiobook.pl. Od razu na wstępie zostaliśmy zapewnieni o nowej jakości. Ale czy nie są to przypadkiem słowa rzucane na wiatr?

Przez 7 lat Ateria raczyła rynek audiobookami w postaci namacalnej – tj. na archaicznym już pewnie dla niektórych nośniku, płycie CD. Wbrew pozorom cieszą się one nadal ogromnym powodzeniem i stanowią 70 proc. całego rynku „słuchanych książek” w Polsce. Jednak sklep audiobook.pl, gdzie są sprzedawane, to trochę inna bajka. Jego oferta jest dedykowana bardziej konserwatywnym i przyzwyczajonym do tradycji czytelnikom, których nagłe przejście na „jakieś Androidy i iPhony” mogłoby wypłoszyć. Zdecydowano się zatem na uruchomienie bratniej marki, która przyciągnie całą resztę internautów.

I tutaj docieramy do punktu, gdzie pojawia się Audeo.pl. Serwis z pozoru sprawia wrażenie bardzo podobnego do Audioteki, choć interfejs prezentuje się znacznie bardziej subtelnie oraz przejrzyście. Oba serwisy są jednak adresowane do tego samego typu klientów – miłośników „literatury słuchanej” nie stroniących od nowinek technologicznych (w tym wypadku urządzeń mobilnych). Nie powinno zatem dziwić, że nieodzownym elementem oferty Audeo jest aplikacja mobilna, nad którą rozwodził się będę jednak dopiero za chwilę.

Przyglądając się ofercie Audeo, można odnieść wrażenie pewnego usystematyzowanego ładu. Teoretycznie twórcy nie zrobili niczego nadzwyczajnego, bo podzielili książki na kategorie i zaprezentowali je w formie ładnych okładek. W praktyce jednak, przejściu na każdą podstronę towarzyszy wrażenie, że znajdziemy tam taki sam porządek, jak na poprzedniej – dopasowane do kategorii pozycje, grafiki w odpowiednio wysokiej rozdzielczości, przyzwoite opisy. Sprawia to bardzo dobre wrażenie, choć nie zapominajmy, że to nie interfejsem podbija się serca użytkowników (a przynajmniej nie tylko).

Jak wygląda oferta Audeo? Twórcy zapewniają o dostępie do 2,5 tys. pozycji. Liczba imponująca, ale czy ilość przekłada się na jakość? Niestety nie, bo w bazie próżno szukać części największych bestsellerów. Nie każdy chce wydać 20-30 złotych na lekturę szkolną „Ten Obcy” Ireny Jurgielewiczowej czy trochę już leciwych C.K. Dezerterów. Niestety dopóki w ofercie nie pojawi się więcej najgłośniejszych utworów, dopóty Audeo nie nawiąże realnej konkurencji z Audioteką, która już na stronie głównej kusi Wiedźminem, Grą o Tron czy biografią Steve’a Jobsa. Ma być jednak lepiej, o czym świadczą zapewnienia o współpracy z największymi polskimi wydawcami. Czekam zatem z niecierpliwością!

Udostępniona przez Audeo aplikacja mobilna stoi na bardzo przyzwoitym poziomie (mówię to z punktu widzenia użytkownika Androida). Wszystko działa płynnie i stabilnie. Wbudowana wyszukiwarka skutecznie wyszukuje wpisywane tytuły, a dostęp do półki z zakupionymi jest bardzo łatwy. Przesłuchując książki, możemy zapisywać zakładki w wybranych miejscach a także wybierać poszczególne rozdziały. Wszystko działa bardzo prosto i przyjemnie – równie prosto jak w aplikacji Audioteki (choć Androidowcy miewają z nią pewne problemy), więc trudno tutaj się rozpływać.  Ważnym faktem jest jednak, że aplikacja Audeo już trafiła na szczyt najlepiej zarabiających polskich aplikacji (dryfuje między 1 a 4 pozycją, a w kategorii Książka jest pierwsza). Jest to tym bardziej imponujące, że w AppStore zadebiutowała 7 września (znacznie wcześniej na Androidzie).

Ważnym elementem aplikacji i jednocześnie kulą u nogi całego Audeo jest funkcja zakupu książek bezpośrednio z poziomu aplikacji. Dlaczego kulą? Ze względu na wysokie, sięgające 30 proc. Prowizje, które ściąga Apple i Google od transakcji, nie dopuszczając tym samym zewnętrznych systemów płatności, który pozwoliłyby to obejść. Łukasz Czajka, prezes zarządu w Ateria zapewnia, że koszty te firma bierze na siebie i oferuje klientom mobilnym oraz tym kupującym na desktopach identyczne ceny. Jestem jednak przekonany, że gdyby nie to, oferta Audeo (i nie tylko zresztą) mogłaby kusić znacznie bardziej atrakcyjnymi cenami. Szkoda.

Ale nie tylko prowizja pobierana przez producentów z branży IT jest determinantem cen audiobooków. Innym problemem jest polskie prawo, które obarcza sprzedaż cyfrową tychże 23-procentowym podatkiem VAT. Paradoksalnie te same utwory na nośnikach CD mają już tylko VAT 5 proc. Stosowne zmiany pod tym względem już dawno powinny zostać wdrożone, ale najwidoczniej nikomu na górze się nie kwapi do podjęcia tematu.

Mimo wszystko myślę jednak, że ceny na Audeo nie wyglądają źle. Średnio za utwory zapłacimy około 20-30 zł. W przypadku najgłośniejszych pozycji kwota naturalnie jest większa. Regularnie mają się jednak promocje (m.in. we współpracy z serwisem zakupów grupowych FastDeal.pl).

Nasz mały, rodzimy rynek audiobooków (20 mln wartości w 2011 r.) zrobił się tłoczny. Myślę, że Audeo prawdopodobnie prędzej czy później zajmie tutaj silną pozycję (przy czym zapewne nieocenione okaże się doświadczenie firmy). Jednocześnie jednak uważam, że twórcy Audioteki mogą spać spokojnie. Nie znalazłem póki co w nowym serwisie żadnych wyróżników, które mogłyby skutecznie odebrać jej czytelników. Potencjał jednak jest, co widać chociażby w dalekosiężnych, choć nie do końca oficjalnych planach. W niedalekiej przyszłości planowane jest dość duże przejęcie podmiotu w tym segmencie (za Ateria stoi GK DGA, co z pewnością ułatwi sprawę). Mówi się tutaj nawet o kwocie 1 mln zł. Przyznam szczerze, że zapowiada się to bardzo intrygująco.

Patrząc na start Audeo, nie można zaprzeczyć, ze wygląda to ciekawie i ambitnie. Projekt już teraz jest bardzo konkurencyjny (choć musi jeszcze popracować nad ofertą), a to przecież dopiero początek. Myślę, że użytkowników innym dystrybutorom audiobooków raczej nie odbiorą, ale mogą przyciągnąć rzesze nowych, złaknionych nowości moli książkowych. Jednocześnie warto docenić decyzję o uruchomieniu nowej marki, gdyż tak radykalne zmiany przeprowadzone w stosunku do audiobook.pl mogłyby negatywnie odbić się na serwisie. Wydaje mi się, że był to najlepszy możliwy wybór.

Warta odnotowania jest też niezwykła przystępność i intuicyjność Audeo. Twórcy na każdym kroku podkreślają, że ma to być projekt prosty i dostępny dla każdego. Myślę, że ten cel udało im się zrealizować bardzo sprawnie, bo korzystanie ze sklepu jest przyjemne (co też podkreśliłem wcześniej, opisując jego interfejs).

W związku ze startem Audeo producent przygotował dla czytelników Antyweba prezent w postaci 10 kodów na audiobooka o rozwoju osobistym „7 Nawyków skutecznego działania” Stephena R. Coveya. Jeżeli jesteście zainteresowani, zostawcie maile w komentarzach pod artykułem. Pierwszych 10 osób otrzyma książki.