Komputery i laptopy

Testujemy ASUS Vivobook Pro 16X OLED, który udowadnia, że jedna funkcja może zachęcić do zakupu komputera

KK
Konrad Kozłowski
1

Nie każda próba musi się zakończyć powodzeniem, ale cieszy fakt, że producenci laptopów starają się pokazać i wdrożyć coś nowego. ASUS Vivobook Pro 16X OLED jest jedną z takich propozycji, dlatego z zainteresowaniem dałem mu szansę.

Klasyczne laptopy mogą cieszyć się największą popularnością, ale gdybyśmy osiedli na laurach i nie oczekiwali od sprzętu czegoś więcej, a producenci przestaliby eksperymentować, to rynek byłby niesamowicie nudny, a urządzenia nijakie. Nie z każdej próby wychodzi się zwycięsko - pamiętamy wiele spektakularnych wpadek i pomysłów - ale nawet jeśli jedna z nich okaże się sukcesem, to może to wpłynąć na całą branżę. Nie wiem, czy DialPad od ASUS-a jest gotowy zredefiniować rynek, ale jest to na pewno dobry krok ku temu, by sprzęt dla twórców był bardziej użyteczny i pomocny. Znajdziemy go w używanym przeze mnie modelu ASUS Vivobook Pro 16X OLED, który jest zachwycającą maszyną pod wieloma względami, ale nie ustrzeżono się pewnych potknięć. A czym w ogóle jest ten cały DialPad?! Jeśli jeszcze nie wiecie, to niedługo do tego dojdziemy.

ASUS Vivobook Pro 16X OLED - dla kogo?

ASUS Vivobook Pro 16X OLED to laptop zaprojektowany z myślą o osobach odpowiedzialnych za tworzenie treści. Takich użytkowników jest coraz więcej, bo popyt na przeróżne materiały (od zdjęć, przez podcasty, a na wideo kończąc) jest przeogromny. Serwisy prześcigają się w rozwijaniu swoich platform i dziś obecność w Sieci jest dla wielu osób niezwykle istotna. Do przygotowania shortów, rolek, tiktoków, podcastów i galerii potrzebujemy odpowiedniego środowiska - sprzętowego oraz aplikacji. Na papierze ASUS Vivobook Pro 16X OLED ma wszystko, czego potrzebujemy, bo wewnątrz znalazły się naprawdę mocne podzespoły, przepiękny ekran, ciekawie zaprojektowana klawiatura i touchpad z dedykowaną przestrzenią na DialPada.

Co za ekran!

Mówiąc konkretnie, mamy tu do czynienia z panelem OLED o przekątnej 16 cali z rozdzielczością 3840 x 2400 pikseli. Oferuje on 100% pokrycie przestrzeni barw DCI-P3, co przekłada się na wyśmienitą jakość obrazu. Jestem skłonny powiedzieć, że tak dobrego ekranu w laptopie z Windowsem jeszcze nie widziałem, a w dużej mierze jest to zasługa panelu OLED o jasności aż 550 nitów, dzięki czemu barwy są mocno (ale nie przesadnie) nasycone a czerń jest niezwykle głęboka. Zastosowana matryca wypada bardzo dobrze we wszystkich multimedialnych scenariuszach. Licznych refleksów na ekranie jednak nie unikniemy ze względu na błyszczący wyświetlacz, co będzie dla wielu osób bardzo irytujące.

W wielu sytuacjach korzystanie z systemu operacyjnego, aplikacji czy stron przypomina pierwsze spotkanie z nimi, gdyż tak dobrze nie wyglądały jeszcze nigdy wcześniej. Skalowanie interfejsu w Windows 11 jest bardzo sprawne, ale nie niezawodne, więc może się zdarzyć, że będziecie musieli dostosować rozmiar elementów w poszczególnych programach na własną rękę. Proporcje boków 16:10 sprawiają, że nieco wygodniej pracuje się w Premiere Pro czy Photoshopie, a także używając dwóch aplikacji obok siebie.

Specyfikacja i możliwości ASUS Vivobook Pro 16X OLED

Wewnątrz komputera szaleją Intel Core i5-11300H o taktowaniu 3.1 GHz, 16 GB pamięci RAM oraz układ graficzny NVIDIA GeForce RTX 3050 w wersji dla laptopów. Taki komplet zapewnia wystarczające warunki do pracy nad grafiką, audio i wideo do pewnego poziomu. Nie mamy przecież do dyspozycji desktopowego układu GPU o wyższej mocy czy bardziej rozwiniętego chłodzenia, ale jeśli nie bierzemy na warsztat gigantycznych plików graficznych czy kilkudziesięciu streamów 4K to ASUS Vivobook Pro 16X OLED nie będzie robić kłopotów.

Wpływ na to ma także dysk SSD M.2 PCIe 3.0 NVMe (do wyboru 512 GB lub 1 TB), który pozwala sprawnie pracować z większymi plikami. Dobre wrażenie robi też zestaw portów. Do naszej dyspozycji jest jedno USB 3.2 typu A Gen 1, dwa USB 2.0, jeden Thunderbolt 4, złącze słuchawkowe 3,5 mm jack i... czytnik kart microSD. Wielka szkoda, że zabrakło miejsca, by obsłużyć większe karty SD, z których korzysta się w aparatach, ale jeśli używacie takowej wewnątrz adaptera na SD, to będziecie zadowoleni. Jest jeszcze złącze HDMI, ale w wersji.. 1.4. Ograniczy to na pewno te osoby, które liczą na większą głębię, wyższe odświeżanie i HDR. Trochę dziwne i rozczarowujące.

Cieszy obecność zaślepki do kamerki internetowej, ale oferuje ona rozdzielczość tylko 720p, więc osoby pracujące zdalnie powinny poszukać  zewnętrznej alternatywy. Podświetlana klawiatura jest przyjemna w obsłudze - klawisze mają nieduży, ale wyczuwalny skok, a część z nich jest sugestywnie oznaczona. Jedynym zarzutem wobec klawiatury mogą być nieduże przestrzenie pomiędzy poszczególnymi klawiszami, co wymaga przyzwyczajenia i wyrobienia sobie nawyków. Decyzją ASUS-a było zmieszczenie także klawiatury numerycznej po prawej stronie, a to kosztowało sporo miejsca i nie wszyscy będą w pełni zadowoleni z takiego obrotu sprawy.

DialPad - co to jest? Czy to w ogóle potrzebne?

Zatrzymajmy się na chwilę przy jednym z najciekawszych elementów laptopa, czyli DialPad. To cyfrowy odpowiednik pokrętła, które ASUS zamontował w laptopie ProArt Studiobook OLED. Miałem okazję używać Surface Dial i byłem zbudowany tym, jak świetnie sprawdza się nowy sposób interakcji z aplikacjami. Fizyczny Dial w modelu ProArt jest tego mobilnym odpowiednikiem, więc do dotykowej wersji wbudowanej w touchpada podchodziłem ostrożnie i z rezerwą. Obawy nie znalazły jednak potwierdzenia w rzeczywistości, bo po nabraniu wprawy DialPad okazuje się bardzo pomocny w wielu scenariuszach. Mówimy tu o szybkim zarządzaniu poziomem głośności czy jasności ekranu, a także dość zaawansowanej obsłudze narzędzi w Photoshopie czy Premiere Pro.

Zanim jednak wyciśniemy maksymalne możliwości z DialPada spędzimy trochę czasu w systemowej aplikacji pozwalającej dostosować jego działanie, a później będziemy przekonywać się do korzystania z niego w konkretnych sytuacjach. Ostateczny efekt jest na tyle satysfakcjonujący, że te kilkadziesiąt minut czy godzinka są naprawdę tego warte i jeśli działamy gdzieś w terenie, to niektóre działania naprawdę sprawniej i dokładniej można przeprowadzić właśnie na DialPadzie. Jeśli okaże się on zbędny, to można go dezaktywować szybkim gestem na touchpadzie, by odzyskać całą przestrzeń do pracy z kursorem i wykonywania gestów. Sam gładzik jest precyzyjny, ale nadal czekam aż wszyscy producenci przejdą na haptyczne rozwiązanie i pożegnają mechaniczny klik.

Praca w terenie nie będzie problemem

ASUS Vivobook Pro 16X OLED jest w stanie działać nawet ponad 10 godzin bez ładowarki przy standardowym użytkowaniu laptopa, ale oczywiście wpływ na to mają takie czynniki jak poziom jasności ekranu oraz obciążenie podzespołów. Bardziej wymagające aplikacje sprawią, że czas ten zmniejszy się do kilku godzin, ale nie obawiałbym się zabrać tego sprzętu w teren, by przygotować prosty projekt wideo bez zewnętrznego zasilania. W zestawie dostajemy klasyczną ładowarkę, ale laptopa można ładować przez USB-C. Wtedy musicie jednak pamiętać o zapewnieniu odpowiednie mocnego zasilacza.

ASUS lubuje się w eksperymentach, dlatego przygotował komputery przenośne z DialPadem, a także dwuekranowe laptopy. Jeśli nie wydają Wam się potrzebne, to możecie sięgnąć po klasyczne konstrukcje, ale w miarę możliwości sprawdźcie te propozycje w praktyce, bo może się okazać, że nie będziecie chcieli z nich zrezygnować. Dla osób tworzących różne materiały, DialPad ma szansę zmienić cały workflow, a że pozostałe aspekty laptopa ASUS Vivobook Pro 16X OLED nie budzą większych zastrzeżeń, to może to być sprzęt właśnie dla Was. Zapłacimy za niego 5999 zł i przecież sprawdzi się nie tylko w pracy, bo będzie znakomitym przenośnym kinem ze względu na ekran oraz niezłe głośniki, a także sprzętem do grania dzięki układowi od NVIDII.

ASUS Vivobook Pro 16X OLED
plusy
  • Przepiękny ekran OLED
  • Długi czas pracy na baterii
  • Wydajna podzespoły
  • DialPad
  • Przyjemna klawiatura (pomimo małych przestrzeni między klawiszami)
minusy
  • Błyszcząca wyświetlacz
  • Kamerka 720p
  • Port HDMI 1.4
  • Płaski dźwięk z wbudowanych głośników

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu