29

Apple zaczęło odrzucać aplikacje, które śledzą użytkowników bez pytania o zgodę

Wraz z wprowadzeniem iOS 14 Apple ogłosił, że zwiększa zakres ochrony prywatności użytkowników i zapowiedział, że aplikacje, które nie będą informować użytkownika o trackowaniu, wylecą z App Store. Deweloperzy dostali sporą ilość czasu na wprowadzenie odpowiednich zmian w swoich produktach, ale najwyraźniej część z nich miała nadzieję, że Apple się z tej zmiany wycofa. Efekt? Około 50000 aktualizacji zostało właśnie odrzuconych, a zapewne w najbliższym czasie ta liczba jeszcze wzrośnie.

Hipokryzja deweloperów

Muszę przyznać, że spora część deweloperów zachowała się w sposób, który można uznać za zwykłą hipokryzję. Apple nie usunęło przecież całkowicie opcji trackowania, ustanowiło tylko zasadę, że użytkownik musi zostać poinformowany za pośrednictwem etykiety o działaniach aplikacji w zakresie zahaczającym o naszą prywatność. Musi też poprosić nas o odpowiednie zezwolenia, co oznacza, że nie można już więcej stosować ukrytych technik pozwalających na identyfikacje urządzeń i osób ich używających.

Reakcja części firm na to dictum była groteskowa. Niektórzy próbowali nawet robić medialną dramę, jak to złe Apple zniszczy cały rynek reklamy. Prym w tym zakresie wiódł najbardziej godzien zaufania Facebook, łkając krokodylimi łzami, że Apple pogorszy sytuację mniejszych przedsiębiorstw. Aż dziw, że tak pełna współczucia i empatii dla innych firma ma dziś tak złą opinię…

Bo to złe SDK było

Tak czy inaczej, jak zapowiedziano, tak zrobiono i ostatnich godzinach rozpoczęło się masowe odrzucanie aplikacji niespełniających standardów. Amerykański Forbes porozmawiał z kilkoma firmami, które spotkała taka „niedogodność” i okazuje się, że sporo z nich zrzuciło winę na SDK o nazwie MMP, stworzone przez firmę Adjust.

Produkt ten używał techniki zwanej device fingerprinting, która zbierając różne dane z telefonu, stosuje zaawansowane algorytmy, aby móc zidentyfikować, sprofilować i śledzić użytkownika. Firma Adjust zaskakująco szybko zaktualizowała swoje oprogramowanie, tak aby spełniało nowe wymagania App Store. Można przypuszczać, że deweloper miał przygotowaną odpowiednią wersję, ale firma wolała zweryfikować na skórze swoich klientów, czy ograniczenia narzucone przez Apple zadziałają.

Bez przebaczenia

Apple nie zamierza stosować żadnej taryfy ulgowej wobec deweloperów. Po odrzuceniu aplikacji ze sklepu otrzymali oni komunikat jasno określający, w czym jest problem:
„Twoja aplikacja wykorzystuje algorytmicznie przekształcone dane o urządzeniu i sposobie jego użytkowaniu do stworzenia unikalnego identyfikatora służącego do śledzenia użytkownika”.

Apple ostrzegło jednocześnie, że nielegalne próby ominięcia obostrzeń zakończą się usunięciem konta deweloperskiego.

Nie da się ukryć, że jestem wielkim fanem rozwiązań forsowanych przez Apple i mam nadzieję, że uda im się w przyszłości jeszcze je rozwinąć w taki sposób, żebyśmy mogli sami w precyzyjny sposób określać, co chcemy udostępniać, a czego nie. Większość użytkowników zapewne bez czytania będzie zatwierdzać wszystko jak leci, ale osoby bardziej świadome zyskują kolejne efektywne narzędzie w walce o swoją prywatność.

Źródło: [1]