Apple

Boisz się o własne życie? Kup Apple Watch! Nowa reklama zakrawa o kpinę

KC
Kacper Cembrowski
33

Apple Watch Series 7 otrzymał nową reklamę, która… żeruje na ludzkiej obawie o własne życie. Zamysł nie był zły, jednak finalnie wyszedł lekki skandal.

Apple Watch Series 7 to najnowszy zegarek od firmy z Cupertino. Chociaż jest to najbardziej zaawansowany technologicznie sprzęt, to w żaden sposób nie można przypisać mu łatki urządzenia medycznego. Siódma generacja smartwatchów korzysta ze sprawdzonych i przetestowanych rozwiązań, jednak w istocie nie wprowadziła żadnej kluczowej nowości.

Zegarki Apple pozwalają na skontaktowanie się z służbami zdrowia w nagłej potrzebie. Już poprzednie modele Apple Watchów dysponowały tą funkcją i pozwoliły kilku osobom na wyjście z krytycznej sytuacji. Reklama trwająca niewiele ponad minutę skupia się na tym, że małe urządzenie, które nosimy na nadgarstku, pozwala nam na momentalne wykonanie połączenia, kiedy jesteśmy zagrożeni.

W materiale zostały przedstawione trzy sytuacje, w których Apple Watch pomógł poszkodowanym wyjść z opresji - wszystkie przypadki zawierały zapisy rozmów telefonicznych. Pierwsza sytuacja to wypadek samochodowy, w wyniku którego samochód kobiety się obrócił i do środka zaczęła napływać woda, nie pozwalając jej wydostać się z pojazdu. Drugi przypadek opisuje sytuację kiedy mężczyzna znajdujący się na oceanie, z daleka od lądu, został zrzucony przez wiatr do wody z paddleboarda. Ostatnia przedstawiona sytuacja odnosi się do mężczyzny, który spadł z ponad sześciu metrów, łamiąc sobie nogę. Osoba znajdowała się na farmie i nie miała możliwości dotarcia do telefonu, więc wykonała połączenie z zegarka. Wszystkim udało się przeżyć i wyjść z opresji.

W teorii pokazuje to zaletę Apple Watchów, jednak cały materiał jest wyjątkowo poważny, wręcz przerażający. Po obejrzeniu reklamy ciężko nie odnieść wrażenia, że materiał został przygotowany w taki sposób, żeby wzbudzić lęk u widza. Podejście do reklamowania swojego produktu w sposób przedstawiania naprawdę ekstremalnych sytuacji, utrzymując całość w niesamowicie poważnym tonie, wydaje się średnio rozsądny. Świetnie, że smartwatche firmy z Cupertino oferują taką funkcję (a to przecież wyłącznie jedna z wielu zalet Apple Watchów), ale można było inaczej podejść do tematu, w bardziej przyjazny sposób. W danej chwili wygląda to na żerowanie na ludzkiej obawie o własne życie - a to zdecydowanie nie jest dobry sposób na zdobycie klientów.

Inna sprawa - Apple niejednokrotnie samo zaznaczało, że Watche nie są urządzeniami medycznymi. Chociaż ich zegarki pozwalają śledzić tętno i poziom tlenu we krwi oraz wykonują EKG, to wyniki nie są przeznaczone do zastosowań medycznych, w tym do samodiagnozy lub konsultacji z lekarzem. Wyników nie powinniśmy zatem brać za pewnik, a traktować je jako przybliżoną sytuację, która pozwoli nam dbać o swoje samopoczucie i kondycję. W takim wypadku w ogóle jest to sprzeczna sytuacja - z jednej strony mówi się klientom wprost, że nie jest to medyczny sprzęt i na wyniki należy patrzeć z przymrużeniem oka, a z drugiej strony dostajemy reklamę, która chwali, że Apple Watch jest w stanie uratować nam życie, niezależnie od tego, co się dzieje.

W takim wypadku zagadką jest, w jakim kierunku dalej będzie zmierzało Apple. W ostatnich raportach i plotkach pojawiały się informacje, jakoby amerykańska firma była w trakcie pracowania nad specjalnymi sensorami, które pozwolą na mierzenie poziomu cukru we krwi, temperatury ciała, ciśnienia krwi, poziomu alkoholu we krwi, poziomu nawodnienia organizmu, kontrolowanie zatrucia czadem, częstotliwości oddychania oraz stężenia kwasu mlekowego. Mamy więc w niedalekiej przyszłości mieć w Apple Watchu… dosłownie wszystko. Najnowsza reklama daje zatem więcej pytań niż odpowiedzi, pozostawiając po sobie gorzki posmak.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: