51

Apple zatrudnia zewnętrzne firmy by przesłuchiwały nasze prywatne rozmowy nagrane przez Siri

Chciałbym napisać, że jestem w szoku i świat schodzi na psy. No i w sumie jestem, bo uważam że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca - ale mają i Apple nie jest wcale pierwszą firmą posiadającą podwykonawców do przesłuchiwania naszych prywatnych rozmów czy jeszcze bardziej prywatnych dźwięków rejestrowanych w zaciszu naszego domu.

The Guardian dotarł do byłego podwykonawcy Apple, którego pracownicy zostali zatrudnieni do przesłuchiwania między innymi prywatnych rozmów rejestrowanych przez asystenta głosowego Siri. Nie są to oczywiście klasyczne podsłuchy, ale proces mający na celu ulepszenie algorytmu – między innymi przez badania tego, czy Siri została wezwana przypadkowo, czy może wywołana świadomie. Badane są również dalsze zachowania asystenta w celu ustalenia, czy jego reakcja okazała się pomocna.

By ulepszyć system rozpoznawania mowy a następnie dostarczać lepsze odpowiedzi – konkretne informacje, takie jak Twoje imię, kontakty, muzyka której słuchasz i zapytania wyszukiwania wysyłane są na serwery Apple, które używają zakodowanych protokołów.

– czytamy na stronie Apple. No dla mnie serwery Apple i pracownik słuchający fragmentów rozmów to dwie zupełnie inne rzeczy.

Kiedy The Guardian skontaktował się z Apple, uzyskał informację, że pewna mała część zapytań kierowanych do Siri jest analizowania celem ulepszenia algorytmu. Próbki nie są połączone z Apple ID użytkownika, a dane analizuje się w zabezpieczonych placówkach, gdzie zachowane są wszelkie protokoły bezpieczeństwa i tajności. Badania dotyczą podobno jedynie 1 procenta dziennych aktywności z użyciem Siri.

Jak się okazuje, nie tylko fragmentów zapisów Siri słuchają wynajęci ludzie – to samo dzieje się przy Alexa od Amazona i Asystencie Google. I to ma sens, algorytm nie wyłapie wszystkiego i najwyraźniej człowiek jest niezbędny by ulepszyć sztuczny algorytm. Mam jednak bardzo mieszane uczucia wiedząc, że zegarek czy smartfon rejestruje czasem rzeczy, które chciałbym zachować w swoich czterech ścianach. I kiedy dowiaduję się/przypominam sobie, że jednak słucha tego człowiek – nawet w oderwaniu od informacji o tym, że chodzi o moje nagrania – to jednak czuję się nieswojo. I ciężko mi uwierzyć, że wraz z nagraniem pracownik analizujący nie widzi chociażby danych lokalizacji, a i w samym nagraniu mogą się przecież pojawiać dane identyfikujące właściciela.

Jest jakiś sposób, by w tym nie uczestniczyć? Jasne, odciąć się od technologii. Jeśli ktoś rozważa taki scenariusz, na pewno seans Hakowania Świata na Netflix pomoże podjąć ostateczną decyzję. Film jest trochę nudny, ale mniej świadomym osobom na pewno rzuci światło na wiele kwestii.

grafika

źródło