264

Festiwal żenady Apple nie ustaje: do ładowarki dokup zasilacz, do etui dodatkową ochronę

Apple wielokrotnie dało pokaz swojej ignorancji i tego, że może wszystko. I jeżeli wydawało Wam się że sprzedawanie wadliwego etui do iPhone 12 i późniejsze wmawianie klientom że tak ma być jest szczytem ich możliwości w 2020 roku, to nic z tych rzeczy. Po drodze z iPhone 12 zaczęła przecież odchodzić farba, a użytkownicy zaczęli też skarżyć się na to, że ich egzemplarz ma pożółknięty ekran. Ale festiwal żenady trwa dalej — tym razem głównymi bohaterami są podwójna ładowarka MagSafe oraz skórzane etui.

Apple ostrzega, że na skórzanym etui MagSafe może pozostać trwały ślad od ładowarki

Przełomowe ładowanie indukcyjne oparte o magnesy — w teorii brzmi super, w praktyce… wydaje mi się być równie niewygodne co wpinanie kabla i nie widzę w nim wygody, którą charakteryzuje się po prostu kładzenie smartfona na zwykłej indukcji. Ale poza kwestią wygody tutaj pojawia się jeszcze jeden problem. Apple oficjalnie ostrzega, że ładowarka MagSafe przy użytkowaniu z ich oficjalnym etui (wycenionym na 299 złotych, przypominam) może zostawić trwały ślad. Super estetyczny okrąg, po środku którego jest ich super logo. O sprawie zrobiło się na tyle głośno, że… Apple w swoim oficjalnym sklepie dodało render „odznaczonego” skórzanego etui dla każdego koloru, przy okazji dodając adnotację:

Skóra to materiał naturalny i – podobnie jak na eleganckim skórzanym pasku – z czasem mogą pojawić się na futerale marszczenia, ślady użytkowania lub patyna. Interakcje z akcesoriami MagSafe pozostawią delikatne odciski (widoczne na ostatnim zdjęciu w galerii). Jeśli stanowi to dla Ciebie niedogodność, sugerujemy wybór silikonowego lub przezroczystego etui do iPhone’a 12 Pro Max.

Złośliwie aż ciśnie się na klawiaturę, że jeżeli chcesz mieć etui w dobrym stanie — dokup do niego dodatkową ochronę.

Ale jeżeli myśleliście że na tym już koniec, to muszę Was rozczarować. Apple będąc tak bardzo eko zaczęło kastrować produkty i dzielić je na części. Dlatego w pudełku z nowymi iPhone’ami nie znajdziemy zasilacza do ładowania. Ich wytłumaczeniem jest to, że wszyscy mamy je w domu — i faktycznie, mamy. Większość jednak ma takie z wejściem USB-A, zaś cała rodzina iPhone 12 otrzymała kable USB-C—Lightning. Śmiem wątpić, że wszyscy mają takie ładowarki pod ręką. Hitem jednak jest to, że kupując podwójną ładowarkę MagSafe Duo (a ta wyceniona została na 679 złotych) tam również znajdziemy wyłącznie kabel USB-C—Lightning. A to dla wielu oznacza kolejny wydatek 99 złotych — bo tyle trzeba zapłacić za oficjalny zasilacz 20 W z wejściem USB typu C w sklepie Apple. Dla mnie to jednak o krok za daleko, a piszę to z perspektywy wieloletniego użytkownika sprzętów firmy.