8

9 milionów kary dla Apple. Kiedy taka sankcja w Europie?

apple
Pamiętacie Error 53, który to spędza(ł) sen z powiek użytkownikom iPhone'ów oraz iPadów jakiś czas temu? Wtedy to okazało się, że po naprawie czytnika TouchID w nieautoryzowanym serwisie, po aktualizacji przestały działać urządzenia. W Australii zapadł wyrok, który jednoznacznie wskazuje na przewinę producenta - dając przy okazji do zrozumienia innym urzędom, że warto zająć się sprawą.

Sąd Federalny Australii postanowił wczoraj o ukaraniu Apple za zablokowanie dostępu do urządzeń użytkownikom, którzy naprawili swoje telefony w nieautoryzowanych punktach. Po takiej operacji, urządzenia tuż po zaktualizowaniu systemu wyświetlały błąd nr 53 – po tym iPady oraz iPhone’y stały się bezużyteczne i można było ich użyć co najwyżej jako przydrogie przyciski do papieru. Dlaczego? Apple broniło się, że dzięki takiej blokadzie uniemożliwiło wyciek danych użytkowników w przypadku skorzystania z porady nieautoryzowanych serwisów lub odpowiednio spreparowanych zamienników. Oczywiście klienci niekoniecznie kupili takie tłumaczenia i słusznie podniosło się ogromne larum.

iOS 9.2.1, który spowodował występowanie błędu nr 53 był więc dla wielu osób ostatnią wersją systemu na dotkniętych usterką / intencjonalnym działaniem producenta urządzeniach. Wielokrotnie zastanawiano się, czy Apple w ogóle ma prawo do przeprowadzania takich operacji. Wielu wskazywało na fakt, iż każda naprawa w nieautoryzowanym serwisie kończy się utratą gwarancji. Error 53 pojawiał się głównie wtedy, gdy wymieniany był ekran / czytnik linii papilarnych (a więc były to naprawy świadczone najczęściej poza gwarancją producenta). Wybór konsumenta co do tego gdzie może dokonać wymiany elementu powinien być zachowany. W przeciwnym razie traci on prawa do dalszej gwarancji. A zatem, taka sankcja powinna być wystarczająca i producent nie powinien karać użytkowników w dodatkowy sposób.

apple

Skok na kasę Apple? Tak stwierdzili Australijczycy

Australia jest praktycznie pierwszym krajem, który w tak jednoznaczny sposób stawia tę sprawę. Dotychczas gromy na producenta z Cupertino sypały się głównie ze strony mediów oraz komentatorów, którzy twierdzili iż jest to zwyczajnie wyrafinowany, doskonale obliczony „skok na kasę”. Australijski sąd orzekając o wysokości sankcji brał pod uwagę również możliwe korzyści producenta związane z konieczności zakupu nowych urządzeń przez użytkowników.

W przeciwieństwie do wielu innych spraw, w których urzędnicy bardzo chętnie rozdają kary – na prawo i lewo twierdząc przy okazji, że „ten i ten jest monopolistą”, warto aby skupili się oni na praktyczniejszych przykładach działań, które nie powinny mieć na rynku miejsca. Error 53 ukarał również tych użytkowników, którzy przez lata żyli z jednym telefonem, naprawili go w nieautoryzowanym serwisie już po gwarancji (bo tak jest taniej) i chcieli z niego korzystać dalej. Apple za pomocą tylko jednej aktualizacji ubił ten „proceder”. Kto jest najbardziej poszkodowany? Tak, użytkownicy.