Apple

O kablach za 10 i za 100 zł, czyli czym jest certyfikat MFi

Patryk Koncewicz
34

Czy kabel certyfikowany musi być drogi i czym jest w ogóle to całe MFi? Spróbujmy to wyjaśnić.

Czy stojąc w kolejce do kas wielu odzieżowych sieciówek rzuciły Ci się kiedyś w oczy bardzo tanie kable do iPhonów marki… no właśnie, bliżej nieokreślonej? Wyglądają zazwyczaj bardzo podobnie (często z bawełnianym oplotem) i na pierwszy rzut oka kojarzą się z marnym produktem z ulubionego (chińskiego) portalu zakupowego Polaków. I co ciekawe równie dziwne kable można spotkać u autoryzowanych resellerów i w elektromarketach, ale w znacznie wyższych cenach, często dorównujących oryginałom od Apple. Mają jednak na opakowaniu jeden istotny element – plakietkę Made for iPhone. I to właśnie to czyni je droższymi. Dlaczego?

Polecamy na Geekweek: iPhone wybuchł podczas nocnego ładowania. Uwieczniono to na filmie

MFi, czyli co?

Certyfikat MFi, to rodzaj autoryzacji akcesoriów firm trzecich, które są kompatybilne z urządzeniami Apple. Fakt ten ma upewnić użytkownika w przekonaniu, że przykładowo kable do ładowania MFi są bezpieczne i nie wyrządzą iPhonowi żadnej krzywdy.

Źródło: Depositphotos

Jego historia sięga 2005 roku, kiedy to Apple wprowadziło program autoryzacyjny dla akcesoriów do iPoda (pierwotnie program Made for iPad). Wtedy też Apple oprócz wymaganego testu jakościowego wdrożyło 10% prowizji za sprzęty zgodne z certyfikatem. Sprzęty, bo MFi odnosi się też do innych urządzeń takich jak pady gamingowe.

Wróćmy jednak do kabli. Czy są droższe tylko dlatego, że firma musi godzić się z prowizją? Otóż nie do końca.

Droższe znaczy lepsze?

Przewód przewodowi nierówny. W przypadku używania tańszych zamienników bez certyfikatów MFi należy liczyć się z tym, że może dojść do uszkodzenia układu zasilającego, co w konsekwencji będzie prowadzić do problemów z ładowaniem. To oczywiście pokłosie niskiej jakości materiałów, kiepskiej izolacji czy złego przekroju, które w przypadku akcesoriów testowanych według wytycznych Apple nie powinny mieć miejsca. Oczywiście nie oznacza to, że każdy kabel bez MFi od razu jest gwarancją uszkodzonego urządzenia, bo może zdarzyć się i tak, że bez problemu będzie działał lata. Zazwyczaj jednak kable te częściej ulegają awarii niż ich autoryzowane odpowiedniki, więc czy oszczędność warta jest nerwów?

Pamiętacie słynną dramę z kablami od Baseus, które Rafał Bielawski – mówiąc bardzo delikatnie – krytykował? Były to właśnie akcesoria bez certyfikacji, z dość kiepską elektroniką, która jest niezwykle istotna w przewodach Lightning. I fakt, na Apple można narzekać, że na certyfikacji zarabiają, ale czy to musi oznaczać, że wszystkie przewody z MFi powinny kosztować majątek? Okazuje się, że nie i to też pokazał na swoim materiale Pan Bielawski, rozkładając na części pierwsze kabel od Natec.

Osobiście za nią nie przepadam i unikam urządzeń spod ich logo (a już na pewno Natec nic mi nie zapłacił za tą wzmiankę), ale okazuje się, że kabel z MFi może kosztować 30 zł i zachowywać przy tym naprawdę akceptowalną jakość.

To, czy wybierzecie przewód certyfikowany czy nie zależy oczywiście od was i szacunku do własnego portfela. Ale zalecam jednak wybierać te z MFi, no chyba że lubicie bawić się później w gwarancje i zwroty – a dobrze wiemy, że nie jest to przyjemna sprawa.

Stock image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu