147

Android i… długo, długo nic

To już nie jest przewaga czy nawet dominacja - mówimy o hegemonii, totalnym opanowaniu rynku. Wedle doniesień z segmentu mobilnego, 9 na 10 nowych smartfonów pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Google. Android wygrał i trudno z tym polemizować, konkurencję na dobrą sprawę reprezentuje jedna firma: Apple. Firma z Cupertino i jej OS raczej nie znikną, ale niewiele wskazuje na to, by ten biznes stał się zagrożeniem dla OS z Mountain View...

Android wygrał, rację mieli ci, którzy w grafikach do tekstów ozdabiali zielonego robota koroną. Z danych firmy analitycznej Strategy Analytics wynika, że w poprzednim kwartale na rynek dostarczono 375 mln smartfonów, o 6% więcej, niż w analogicznym okresie roku 2015. Biznes nadal rośnie, może nie tak dynamicznie, jak parę lat temu, ale wciąż można tu podkręcać sprzedaż bez odbierania rynkowych udziałów konkurencji. Liczba sprzedanych telefonów nie jest jednak najważniejsza: uwagę bardziej przyciąga to, z jakim systemem operacyjnym one pracują.

Strategy Analytics podaje, że blisko 88% komórek ze wspomnianych 375 mln to urządzenia wyposażone w Androida. Oznacza to, że prawie 9 z 10 smartfonów ma w sobie zielonego robota. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Apple ze swoim iOS i 12-procentowym udziałem w rynku. A dalej… Łatwo policzyć, że dalej nie ma nic. Lub prawie nic, mówimy o totalnym planktonie, niewiele ponad milion telefonów ma system inny niż dwa wymienione. Tym samym, trudno mówić nawet o podium w tym segmencie – przez jakiś czas na miejscu trzecim wymieniano system Microsoftu, najpierw Windows Phone, potem Windows, ale teraz ten system funkcjonuje już w niewielkiej grupce others. Można śmiało napisać, że tak kończą się marzenia firmy z Redmond o zakorzenieniu się na rynku mobilnym.

Ciekawa sytuacja: zniknął dawny gigant, system Symbian, wyparowały udziały BlackBerry, nie udało się Microsoftowi, który stawał na głowie, by zaistnieć na tym rynku. Przecież w tym celu przejęto komórkowy oddział Nokii, na to poszły miliardy dolarów. Miliardy, które dzisiaj należny uznać za spalone. Nie zaistniał, nawet na skromną skalę, system Tizen i podobne mu eksperymenty, którym dawano jakieś szanse. Małe, ale jednak. Wszystko zostało wymiecione przez platformę Google, dla której trudno wyobrazić sobie dzisiaj alternatywę. Bo co musiałoby się wydarzyć, by Android tracił szybko udziały na rzecz kogoś nowego?

Zapewne znajdą się osoby, które stwierdzą, że paradoksalnie w lepszej sytuacji jest tu Apple, to ich wynik robi większe wrażenie. Firma nie ma w ofercie tanich smartfonów, a mimo to utrzymuje kilkunastoprocentowy udział w rynku. Posiada przy tym pełną kontrolę nad systemem, nie zmaga się z jego rozdrobnieniem i bylejakością, na co zwraca uwagę, gdy tylko ma okazję. Przewaga Google nie robi na tej firmie wrażenia i nie jest to sztuczna buta – ona ma uzasadnienie, Apple naprawdę nie powinno się obawiać o swoją pozycję na rynku, nie skończy, jak nieszczęsny Microsoft i jego mobilny Windows.

Teoretycznie Google ma wielką przewagę nad Apple i wygoniło z rynku pozostałą konkurencję, lecz ciężko tu mówić o sytuacji idealnej. Korporacja nie dostarcza produktu totalnego: urządzenia, systemu operacyjnego i ekosystemu – opiera się na współpracy z mrowiem producentów, daje im sporą swobodę i przez to zmaga się z poważnym rozdrobnieniem systemu. Wypominana od lata fragmentaryzacja rynku nie jest mitem. Oczywiście można założyć, że w dłuższej perspektywie zmieni się to, bo np. sukces odniosą smartfony Pixel, Google stanie się drugim Apple, ale… w to chyba nie wierzy zbyt wiele osób. Takiego planu pewnie nie przewiduje samo Google. Rozdrobnienie będzie trwać, może nawet pogłębi się. W efekcie przewaga i sukces korporacji z Mountain View robi mniejsze wrażenie, bo mówimy o wielu Androidach.

Warto też zadać sobie pytanie, czy sukces tej platformy okazał się bramą do lepszego świata dla firm, które tworzą sprzęt z zielonym robotem? Android ma prawie 90% rynku, ale na ilu słuchawkach ze wspomnianych trzystu kilkudziesięciu milionów udało się zarobić? Przecież od lat mówi się o tym, że pieniądze na tym rynku zgarniają głównie dwie firmy: Apple i Samsung. Z Androida korzysta ta druga firma, w poprzednim kwartale zaliczyła ona wpadkę z modelem Note 7 i musiała mocno ciąć wyniki w raportach kwartalnych. Jednorazowa wpadka, ale sprawiła, że zyski producentów korzystających z Androida stały się naprawdę mizerne, wręcz śmieszne. Patrzymy zatem na największy mobilny OS, niekwestionowanego lidera, który większości producentów sprzętu nie pomaga w zarabianiu.

Chociaż rozdrobnienie Androida jest poważne, platforma dopracowana przez producenta A może się prezentować zupełnie inaczej niż ta od firmy B, to trudno mówić o naprawdę szerokiej lub przynajmniej zadowalającej ofercie, które mogłaby zadowolić wszystkich klientów. Jeśli ktoś nie przepada za Androidem, zostaje mu Apple lub… No właśnie.