8

Kochacie NESa? To wydanie przebija nawet oryginał od Nintendo

Walka o rynek gier retro trwa w najlepsze. Kolejne firmy przedstawiają swoje propozycje — jedni serwując maszynki do emulacji, inni — tak jak firma Analogue, stawia na podzespoły takie jak w oryginalnym sprzęcie — tylko w nowej szacie. I z zestawem bonusów, których Nintendo nie oferowało.

Nie dalej niż w sobotę pisałem o Nintendo Classic Mini — oficjalnym produkcie Nintendo. To niewielka konsolka, której działanie opiera się o emulację. W jej wnętrzu znajdziemy 30 wbudowanych gier i, przynajmniej oficjalnie, nie da się tego zestawu zmienić. Uważam że jest to wspaniały stosunek jakości do ceny urządzenia. Część z tytułów które się tam znalazły, potrafią kosztować naprawdę duże pieniądze. Ale jeżeli to wam nie wystarcza i chcielibyście jednak korzystać z oryginalnych nośników — to warto przyjrzeć się bliżej Analogue NT mini.

Od razu jednak wiedzcie, że nie jest to kolejne urządzenie, którego działanie opierać się będzie na emulacji. W przeciwieństwie do urządzeń takich jak RetroN czy RetroBlox — tutaj twórcy wykorzystali dostosowany procesor FPGA, aby działał identycznie jak ten w NES. Oznacza to nie mniej, nie więcej, a tyle, że nie uświadczymy żadnych problemów z kompatybilnością, a wszystkie błędy i problemy znane z oryginalnej konsoli — wystąpią i tutaj. Ale czy nie o to chodzi prawdziwym retro maniakom, aby móc grać na oryginalnym sprzęcie? No dobrze, to jakie asy w rękawie skrywa Analogue NT mini, których nie było w Nintendo Entertainment System?

Lepiej niż oryginał

Przede wszystkim bez najmniejszego problemu podłączymy urządzenie do współczesnych telewizorów — Analogue NT mini posiada złącze HDMI, a także wsparcie dla kabli S-Video, Component oraz Composite. Ponadto w konsola wspiera nie tylko duże kartridże od NESa (w wersji PAL/NTSC), ale również te mniejsze — z japońskiego Famicoma. Co więcej, twórcy zadbali o dodatkowe wejście, za pomocą którego podłączymy wszystkie dodatkowe akcesoria jakie pojawiły się na rynku. Łącznie z tymi, które nigdy nie opuściły granic Japonii.

Jako że urządzenie zachowuje się jak oryginalna konsola, nie uświadczymy nawet najmniejszych problemów z kompatybilnością — możemy cieszyć się pełną biblioteką gier z platformy. Ale to jeszcze nie wszystko. Analogue NT mini oferuje obraz w 1080, co oznacza, że musi go samodzielnie skalować na potrzeby współczesnych telewizorów. I robi to idealnie. Podobnie zresztą sprawy mają się z odtwarzaniem palety kolorów, która dla wielu konsol-klonów potrafi być dużym problemem. Twórcy dają nam do wyboru  kilka wariantów. A jeżeli nie odpowiada nam żadna z propozycji twórców (choć nie chce mi się uwierzyć, że tak będzie) — możemy załadować własne kombinacje, wszystko to dzięki czytnikowi kart SD.

Urządzenie wygląda niepozornie, ale nie trzeba być specjalistą, by dostrzec w nim dużo klasy. Z przodu widnieją cztery porty dla kontrolerów (co ważne — w zestawie znajdziemy bezprzewodowy pad od 8bitdo oraz odbiornik). A jeżeli zastanawia was jak sprawy mają się z audio — to spieszę z odpowiedzią, że pod tym kątem twórcy byli równie pedantyczni, co w przypadku obrazu. Jest doskonale.

Jakby wciąż było wam mało, to warto wspomnieć o tym, że kilka dni temu pojawiła się aktualizacja dla konsolki, która pozwoli… odczytać romy z karty SD. A twórcy zapowiadają że to jeszcze nie koniec niespodzianek które przygotowują.

Jest pewno ale

Oczywiście przy tym wszystkim nie mogło zabraknąć pewnego „ale”. Jest nim… cena Analogue NT mini. Twórcy sprzętu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie jest to urządzenie dla każdego. To rzecz dla tych, którzy cenią sobie jakość i kochają retro granie. Analogue NT mini kosztuje 449 dolarów w wersji srebrnej — za czarną trzeba będzie zapłacić aż 498 dolarów. Chyba nikt nie będzie nawet próbował dyskutować z tym, że jest to dużo — ale w końcu mówimy o produkcie premium…

Źródło: TinyCartridge, Analogue