AMD

AMD Radeon RX 6500 XT - czy dostępność to jedyna zaleta tej karty?

TS
Tomasz Szwast
14

AMD Radeon RX 6500 XT to karta graficzna, która przez rynek została przyjęta tak chłodno, jak chyba jeszcze żadna w historii. Czym zasłużyła sobie na tęgie baty? Czy serio jest tak zła? Cóż, wszystko zależy od ceny. A ta, na tę chwilę, nie jest zbyt ciekawa.

AMD Radeon RX 6500 XT to, biorąc pod uwagę opublikowane w sieci recenzje, karta graficzna, która zasłużyła na miano Marcina Najmana podzespołów komputerowych. Wyniki, jakie najnowszy produkt dla graczy autorstwa AMD osiągnął w testach syntetycznych i poszczególnych grach, w połączeniu z aktualnie obowiązującymi cenami na rynku GPU, sprawiły, że recenzenci nie pozostawili na karcie suchej nitki. Czy to oznacza, że poza obecnością na sklepowych półkach, co ostatnio wcale nie jest oczywiste, ta karta nie ma zalet? Wbrew pozorom, chyba nie jest aż tak źle, a wszystko sprowadza się do jednego kryterium - ceny.

Sytuacja na rynku kart graficznych, w dalszym ciągu, nie napawa optymizmem. Ceny i dostępność najbardziej rozchwytywanych konstrukcji to jedno wielkie nieporozumienie. Choć ostatnie dni przyniosły upragniony powiew nadziei, zajaśniało światełko w tunelu, to w dalszym ciągu nie można być tu pewnym czegokolwiek. W tak niepewnej sytuacji, AMD zdecydowało się posłać do boju kartę Radeon RX 6500 XT, czyli urządzenie, które w obecnej formie nie miało powstać nigdy. Skoro jednak karta pojawiła się na rynku, warto przyjrzeć się jej bliżej.

AMD Radeon RX 6500 XT - specyfikacja, której nie da się obronić

W świecie podzespołów komputerowych nie można liczyć na cuda. Jeśli sprzęt nie domaga, nie pomoże nawet najlepsze oprogramowanie. Komputery PC to nie MacBooki, gdzie przez lata korzystania z procesorów Intel genialna optymalizacja była w stanie skutecznie kryć mankamenty niezbyt mocnych podzespołów. Tu jest Windows i tu potrzeba wydajności, najlepiej jak największej. Naturalnie, to samo tyczy się wszystkich podzespołów komputera, jednak właśnie w przypadku GPU kwestia wydajności jest tą absolutnie i niepodważalnie kluczową. Karta graficzna ma służyć graczom do grania, a profesjonalistom do pracy. Ma zaoferować jak największą wydajność w danym pułapie cenowym - ot cała filozofia. Kiedy więc takiej karcie graficznej zabraknie odpowiednich komponentów, by móc zaoferować satysfakcjonującą wydajność, mamy poważny problem. I tak właśnie jest w przypadku Radeona RX 6500 XT. Rzućmy okiem na to, dlaczego stało się tak, jak się stało, a karta potężnie oberwała w recenzjach:

  • Model: Gigabyte AMD Radeon RX 6500 XT Gaming OC;
  • Częstotliwość rdzenia: 2610 / 2815 MHz;
  • Częstotliwość VRAM: 14 000 MHz;
  • Pamięć: 4 GB GDDR6 64 bit;
  • Przepustowość pamięci: 144 Gb/s;
  • Interfejs: PCI-E 4.0 x4;
  • Zasilanie: 107 W;
  • Sugerowana cena detaliczna: 199 USD;
  • Obecna cena detaliczna w Polsce: 1500-1700 złotych.
Eleganckie pudełko na kontrowersyjną zawartość

Ze specyfikacji technicznej wyłania się gotowy przepis na katastrofę. 4 GB VRAM? Przecież samo AMD mówiło już w 2020 roku, że 8 GB to absolutne minimum. Do tego 64-bitowa szyna pamięci i interfejs PCI-E 4.0 z zaledwie czteroma liniami wyjaśniają wszystko - na więcej niż Full HD nie ma co liczyć. Bez ray tracingu i z bardzo ostrożnym operowaniem suwakami ustawień graficznych.

Jakby tego było mało, AMD nie zdecydowało się na implementację kodeków przydatnych w renderowaniu filmów, co czyni tą kartę nieprzydatną dla profesjonalistów. Brak możliwości wykorzystania w koparkach kryptowalut i zastosowaniach profesjonalnych miał sprawić, że wszystkie dostępne egzemplarze kart trafią w ręce graczy i pomogą im przetrwać kryzys na rynku podzespołów komputerowych. Tyle tylko, że gracze nie mają zamiaru jej kupować. A przynajmniej nie w tej cenie.

Testy nie pozostawiają złudzeń - to nie jest wydajna karta

Jestem jedną z nielicznych osób, które zdecydowały się na zakup właśnie tej karty graficznej w momencie rynkowej premiery. Czy żałuję decyzji? Od kilku dni nie, ale o tym, co na to wpłynęło, opowiem nieco później. Teraz sprawdźmy, jak karta poradziła sobie w testach syntetycznych i w najpopularniejszych grach komputerowych. Cóż, jak to w branży hardware bywa, nie ma co liczyć na cud.

Testy syntetyczne potwierdzają relatywnie niską wydajność karty | fot. PC Gamer

Wyniki karty AMD RX 6500 XT są bardzo przewidywalne, adekwatne do tego, jak wiele dany tytuł wymaga pamięci VRAM. W przypadku gier, którym wystarcza 4 GB, jakie karta ma do dyspozycji, jest całkiem nieźle. Komfortowo i bezproblemowo zagramy w nie w rozdzielczości Full HD, nawet wtedy, gdy nie będziemy sobie folgować z ustawieniami graficznymi. Wiedźmin 3: Dziki Gon na najwyższych detalach? Nie ma problemu.

Zdecydowanie gorzej sytuacja wygląda w grach, gdzie każdy gigabajt VRAMu jest na wagę złota, takich jak Cyberpunk 2077. Wtedy co prawda nadal można grać w gry w rozdzielczości Full HD, jednak karta nie będzie w stanie wyświetlić tak szczegółowego obrazu, jak byśmy tego chcieli. Redukcja ustawień do poziomu średniego często okazuje się nieodzowna.

W najnowszych, wymagających produkcjach RX 6500 XT ma zauważalne kłopoty z wydajnością | fot. PC Gamer

Efekt ray tracing? Nie ma mowy. Próby włączenia technologii śledzenia promieni, zgodnie z doniesieniami recenzentów, kończyły się tak samo - spadkiem FPS do nieakceptowalnego poziomu. Testerzy nie mieli za to zarzutów do pozostałych aspektów karty - dzięki zastosowaniu 6 nm procesu technologicznego, karta jest dość chłodna, nie ma nadmiernego apetytu na energię, a w wersji, której się przyglądamy, cechuje się wysoką kulturą pracy.

W grach niewymagających sporej pamięci VRAM RX 6500 XT odzyskuje wigor | fot. PC Gamer

W którym miejscu rynku kart graficznych plasuje się RX 6500 XT? Gdzieś pomiędzy NVIDIĄ GTX 1650 SUPER a GTX 1660. Rozczarowanie? Po części na pewno tak, jednak same wyniki karty to nie wszystko. Musimy spojrzeć na nie z perspektywy tego, co obecnie dzieje się na rynku. A to nieco zmienia postać rzeczy.

Konstrukcyjnie bez zastrzeżeń

Karta, z której przyszło mi korzystać to model RX 6500 XT w wersji niereferencyjnej, przygotowanej przez firmę Gigabyte. Wariant Gaming OC jest najmocniejszym, jaki trafił do oferty tego producenta. Na pierwszy rzut oka, GPU wygląda naprawdę solidnie. System chłodzenia WindForce 3X, składający się z trzech wentylatorów, przywodzi na myśl zdecydowanie wydajniejsze konstrukcje. Podobnie jak backplate, który potęguje wrażenie obcowania z bardzo wydajnym układem.

Układ chłodzenia Gigabyte WindForce X3 wygląda bardzo efektownie

Skąd tak rozbudowany układ chłodzenia w karcie z takimi osiągami? Najprawdopodobniej po to, by utrzymać w ryzach temperaturę karty, mimo bardzo wysokich zegarów rdzenia i pamięci. Z dostępnych w sieci testów dowiadujemy się, że chłodzenie spełnia swoje zadanie, a GPU od AMD nie sprawia żadnych problemów z utrzymaniem temperatur na właściwym poziomie, co przekłada się na wysoką kulturę pracy pod obciążeniem.

Co do jakości wykonania tej konkretnej wersji karty nie można mieć żadnych zastrzeżeń - wszystko jest na swoim miejscu, a mocne chłodzenie i plastikowy, ale jednak, backplate, zwiastują długa i bezproblemową eksploatację.

Mam jednak nieodparte wrażenie, że cięcia, jakim poddany został RX 6500 XT były zbyt drastyczne. Wąska szyna, za mało VRAMu, brak sprzętowego wsparcia i popularnych kodeków to wcale nie koniec. Poskąpiono również na wsparciu dla większej ilości monitorów - do karty można podłączyć tylko dwa. Do dyspozycji dostaliśmy jeden port HDMI i jeden DisplayPort. Naturalnie, zdecydowanej większości użytkowników wcale nie będzie to przeszkadzać, ponieważ korzystają z jednego, maksymalnie dwóch monitorów. Są jednak tacy, dla których trzy monitory na stanowisku pracy to minimum. Cóż, z całą pewnością to nie jest karta dla nich. Kiedy dołączymy do tego spadki wydajności na interfejsie PCI-E 3.0, sprawiające, że karta nie nadaje się do modernizacji starszych komputerów, lista wad wydaje się nie mieć końca.

Plastikowy backplate to nie tylko ozdoba

Karta do laptopów w komputerach stacjonarnych? To nie mogło skończyć sie dobrze

Za sprawą wymienionych wyżej powodów, każdy, kto tylko mógł, wylał na AMD wiadro pomyj. Co firma na to? Oficjalnego komentarza nie było, jednak wpis na forum internetowym, którego autorem jest jeden z pracowników Czerwonych, wiele wyjaśnia w kwestii ograniczeń karty.

Jeśli dać wiarę wspomnianemu komentarzowi, AMD Radeon RX 6500 XT to karta, która nigdy nie miała trafić do komputerów stacjonarnych. To układ dedykowany najtańszym laptopom dla graczy, w których karta miała tworzyć zgrany duet z przyszłą generacją procesorów AMD Ryzen. Wyjaśnia to, między innymi, brak sprzętowego wsparcia dla kodeków wideo - producent nie chciał dublować funkcji, która została już zaimplementowana w procesorze. Podobnie najnowsze Ryzeny będą wspierać PCI-E 4.0, co oznacza możliwość pełnego wykorzystania potencjału karty.

Dlaczego zatem w ogóle taka karta trafiła do sprzedaży w wersji przeznaczonej do komputerów stacjonarnych? Najprawdopodobniej wyłącznie z uwagi na obecny stan rynku podzespołów komputerowych. Ceny kart graficznych jeszcze długo nie wrócą do normalności, dlatego zaoferowanie karty, która na tle rynkowej konkurencji będzie zauważalnie tańsza miało być przepisem na sukces. Czy tak właśnie będzie? Przyjrzyjmy się temu, co obecnie możemy kupić w sklepach i na rynku wtórnym.

Gigabyte zadbało o wygląd karty

Alternatyw (nowych) brak

Wizyta na stronie internetowej dowolnego z polskich sklepów internetowych trudniących się handlem podzespołami komputerowymi zdaje się zdradzać, że RX 6500 XT, mimo bardzo długiej listy wad, jest kartą skazaną na sukces. W przedziale od 1000 do 2000 złotych nie znajdziemy właściwie niczego, co byłoby w stanie konkurować z nią na wydajność. Radeon RX 550, GeForce GTX 1050 Ti i GTX 1650 to karty słabsze od nowej propozycji AMD. Dopiero, gdy przekroczymy budżet 2000 złotych znajdziemy porównywalnego GTXa 1660, a bezpośredni konkurent od NVIDIA - RTX 3050 startuje od poziomu 2500 złotych.

Jeśli więc chcemy kupić nową kartę graficzną, z gwarancją producenta i aktualizacjami sterowników przez najbliższe kilka lat, trudno o inny wybór. To najtańsza z nowych kart, jaką warto kupić, dlatego spodziewam się, że dosłownie zaleje polecane zestawy komputerowe dla mniej wymagających graczy.

Sugerowana cena detaliczna Radeona RX 6500 XT to 200 dolarów amerykańskich. Gdyby karta rzeczywiście tyle kosztowała, a w Polsce była dostępna w cenie ok. 800 złotych, nikt nie miałby do AMD jakichkolwiek pretensji. Przy dwukrotnie wyższej cenie jest zgoła inaczej, jednak zwróćmy uwagę na to, że konkurencja jest jeszcze droższa. Wspomniany już RTX 3050 kosztuje w Polsce 2500 złotych, co nijak ma się do sugerowanej ceny detalicznej na poziomie 250 dolarów.

Tylko dwa wyjścia obrazu - to wystarczy?

Najczęściej wskazywana alternatywą z rynku wtórnego  jest karta Radeon RX 580, którą można znaleźć w popularnym serwisie aukcyjnym w zbliżonej kwocie. Z uwagi na więcej pamięci VRAM, a także lepsze wykorzystanie popularniejszego interfejsu PCI-E 3.0, to właśnie ta karta jest często rekomendowana tym, którzy chcieliby zmodernizować swój komputer bez poważnego uszczerbku dla domowego budżetu.

Należy jednak zawsze pamiętać o ryzyku związanym z zakupem urządzeń używanych. Na ogół nie jesteśmy w stanie dowiedzieć się, jak dana karta była użytkowana w poprzednich latach, a wspomniany RX 580 to już naprawdę leciwa konstrukcja - na rynku zadebiutowała w 2017 roku. Spotkamy więc także mocno wyeksploatowane sztuki, również z przeszłością w koparkach kryptowalut.

Ech, gdyby osiągi dorównywały jakości wykonania...

Na bezrybiu i rak ryba

Chcąc obiektywnie wypowiedzieć się na temat karty graficznej AMD Radeon RX 6500 XT muszę przyznać, że to nie jest zła karta. Jej zdecydowanie największym minusem jest cena, sięgająca obecnie 1500 złotych i więcej. Jak na kartę z takimi osiągami, taka kwota wydaje się być wręcz astronomicznie wysoka. Tyle tyko, że musimy zwrócić uwagę na obecne warunki rynkowe - taniej i tak nie kupimy niczego lepszego. Cóż, na bezrybiu i rak ryba.

Zarówno graczom, jak i AMD pozostaje czekać na zdecydowanie lepsze czasy, kiedy GPU zejdzie do poziomu sugerowanych cen detalicznych. Gdyby RX 6500 XT kosztował nominalnie około 800 złotych, w połączeniu z atrakcyjną promocją, zebrałby mnóstwo rekomendacji. Niestety, obecnie jej obecność na rynku niewiele zmienia, podobnie z resztą jak RTXa 3050, o którym będziecie mogli przeczytać już wkrótce.

Czekamy, nadal czekamy...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu