0

Nowy sposób na złodziei paczek. Amazon i amerykańska policja łączą siły

Kradzież przesyłek to żadna nowość. Często nic z tym nie da się zrobić — zostaje czekać na dobry gest sprzedawcy lub rozwiązanie sprawy przez dostawcę i policję. Można do tematu podejść nieco inaczej. Amazon i odpowiedni służby postanowiły wyłapać złodziei paczek przemierzających amerykańskie ulice w poszukiwaniu łatwego łupu.

W Stanach Zjednoczonych, czy Kanadzie normą jest, że kurier zostawia paczki na werandzie. Nie ważne, czy ktoś jest w domu, czy też nie. To rodzi poważne problemy — zachętę dla rabusia, który zwabiony łatwym zarobkiem, śledzi wozy dostawcze kurierów i kierowców zatrudnionych przez Amazon i podbiera paczki. Od lat w internecie znaleźć możemy filmiki z tego typu zuchwałych kradzieży. Teraz sklep i policja podjęły współpracę w złapaniu złodziejaszków na gorącym uczynku, wykorzystując spreparowane paczki i zamontowane kamery monitoringu w domach osób, które teoretycznie miały czekać na doręczenie. W rzeczywistości to miejsca zamieszkania policjantów z Jersey City, którzy zgłosili się na ochotników udostępniając swoje werandy i trawniki do kuszenia złodziei.

Zobacz też: Amazon: pracownicy w Polsce okradali firmę. Do akcji wkroczyła prokuratura

Oczywiście paczki, które wyglądam przypominają kartony Amazonu, z wszystkimi oznaczeniami, nie zawierają cennych produktów. Znajdują się w nich lokalizatory GPS, które pozwalają na szybkie ujęcie sprawców. Wygląda na to, że ten sposób działa. W jednym przypadku wystarczyły 3 minuty od pozostawienia paczki pod domem, by złodziej ją przechwycił, a szybka reakcja policji pozwoliła na jego ujęcie — niestety nie podano jakie zarzuty zostały mu postawione.

Źródło: The Verge

Kradzież stulecia w Lubinie

Jeżeli o pustych pudełkach mowa, warto wspomnieć ostatnie wybryki tak zwanych rycerzy ortalionu. W minioną sobotę, w lubińskiej księgarni Świstak Książki doszło do zuchwałej kradzieży. Dwóch mężczyzn, na oczach innych klientów i pod czujnym obiektywem kamer monitoringu, połasiła się na 57 gier. Brzmi jak smaczny kąsek dla niejednego gracza lub złodzieja próbującego zarobić na sprzedaży skradzionego towaru. Problem w tym, że pudełka były puste. Jak możemy się dowiedzieć z komentarzy pracowników księgarni umieszczonych na profilu na Facebooku, znane są już personalia śmiałków, którzy czując skruchę zwrócili część opakowań. Zysku z tego nie będzie żadnego, ale o karę mogą być spokojni. Księgarnia oszacowała straty na 3000 zł, a rabusie mają być ścigani z urzędu.