85

Ależ się porobiło! Szkoda mi Firefoxa – wyprzedził go nawet Microsoft Edge

Microsoft Edge
Chrome może pozostawać niezagrożony, ale to nie znaczy, że inne przeglądarki nie myślą o zwiększaniu swojej bazy użytkowników. Najwięcej powodów do zadowolenia ma chyba Microsoft, którego Edge zdołał wyprzedzić Firefoxa.

Od momentu premiery nowej wersji Edge o przeglądarce Microsoftu piszemy raczej tylko w dobrym tonie. Z początku dlatego, że firma obrała właściwy kierunek wdrażając Chromium, a w następnych miesiącach udowadniała, że ma faktyczny pomysł na nową, domyślną przeglądarkę w Windows 10. Na niektóre z podstawowych nowości musieliśmy czekać naprawdę długo, wręcz zaskakująco długo, bo synchronizacja historii i zakładek pomiędzy urządzeniami powinna była pojawić się już na początku, ale z drugiej strony to Edge wprowadził Kolekcje czy pionowe karty, a przede wszystkim działa o wiele żwawiej od Chrome’a.

Twórcy największych przeglądarek łączą siły by ułatwić pracę webdeveloperom

Co przemawia za Microsoft Edge? To już kompletna przeglądarka

Przeglądarka Microsoftu nie jest tak łakoma na pamięć RAM, co przy sporej liczbie aktywnych kart może być dla wielu osób znaczące. Podobnie jak kwestia kompatybilności rozszerzeń, bo pod tym względem Chrome nie ma konkurencji na rynku, mimo że Firefox i Opera do pewnego momentu dotrzymywały mu kroku. Niewystarczający był też dla mnie rozwój mobilnych aplikacji Edge, choć wiem, że potrzeba na to czasu.

Wielki zmiany w Operze – czas pożegnać Opera Touch

Zastąpienie Chrome’a Edgem nie było więc do niedawna takie łatwe i dlatego wciąż z tym zwlekam. Może ostatnie działania Microsoftu mnie do tego skuszą, bo wygląda na to, że przeglądarka jest już w pełni gotowa na każdej platformie, gdzie będę z niej korzystał – nie natrafię już na zaskakujące braki w przypadku funkcji, które są dla mnie fundamentalnymi cechami multiplatformowej przeglądarki.

Z czego wynika rosnąca popularność Edge?

Jestem ciekaw, czy wzrosty popularności Edge wynikają właśnie z rosnącej świadomości użytkowników na jej temat, czy może wynika to, tylko albo przede wszystkim, z roli domyślnej przeglądarki Windows 10. Ten drugi scenariusz nie powinien nikogo dziwić, bo przecież przez lata Internet Explorer zyskiwał i utrzymywał popularność właśnie dzięki temu. Użytkownicy raczej zmienili swoje zachowania i prawdę mówiąc nie znam nikogo, kto zdecydowałby się na korzystanie z domyślnej przeglądarki nie próbując żadnej innej, ale być może w przypadku nowej odsłony Edge użytkownicy dostrzegają w niej kompletny i wystarczający produkt.

Chrome zaczyna przypominać Internet Explorera. Został w tyle i tylko kopiuje konkurencję

Edge wyprzedza Firefoxa, Chrome poza zasięgiem

Niezależnie od powodów tego stanu rzeczy, Microsoft może cieszyć się z rosnącej popularności Edge, która, co prawda minimalnie, ale jednak wyprzedziła Firefoxa na światowym rynku. Aktualna sytuacja (z marca 2021 jak podaje statcounter) prezentuje się następująco: 67,14% udziału w rynku ma Google Chrome, a Microsoft Edge 8,03%. Mozilla Firefox może pochwalić się wynikiem na poziomie 7,95%. O przetrwanie na rynku nadal walczy Internet Explorer z 1,7% udziałem, natomiast gdzieś w okolicach 5% znajdują się pozostałe przeglądarki. Jeśli wydaje Wam się, że o czymś nie wspomniałem, to faktycznie jestem jeszcze Wam winien wynik Safari od Apple, która na desktopie posiada 10,11% udział w rynku.

Chrome kilka lat po Safari dostał ważną funkcję. Gdzie wypada lepiej?

Czy do takiego poziomu kiedykolwiek zdoła dotrzeć Microsoft Edge? Różnica wydaje się minimalna, bo tylko 2%, ale w skali globu mówimy tu o milionach urządzeń i choć nowy Edge radzi sobie świetnie, to takie zadanie może być naprawdę trudne. Do zalet Edge na pewno należy obecność na wszystkich kluczowych platformach, w tym na macOS, ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której użytkownicy Safari rezygnują z domyślnej przeglądarki na rzecz tej od Microsoftu. Wręcz przeciwnie, dostrzegam raczej trend porzucania Chrome z myślą przesiadce na Safari.