Militaria

A-10 Thunderbolt II zmierzają na emeryturę. Czy przydałyby się na Ukrainie?

Krzysztof Kurdyła
23

Brrrttt dla fana lotnictwa oznacza jedno, samolot A-10 Thunderbolt II czyli obudowane w formę samolotu działko 30 mm. Samolot legenda, którego US Air Force... od dłuższego czasu próbuje się pozbyć. Pojawia się jednocześnie trochę głosów, żeby przekazać część z nich Ukrainie.

Latające działko

Samolot, o którym mowa powstał w latach 70-tych zeszłego wieku jako samolot szturmowym, mający za zadanie z niskiego pułapu atakować radzieckie kolumny pancerne, zmierzające np. w kierunku tzw. Fulda gap. Cały samolot został zbudowany „wokół” szybkostrzelnego, siedmiolufowego 30 mm działka GAU-8 Avenger o szybkostrzelności 3900 pocisków na minutę. Samolot miał być też łatwo naprawialny przy pomocy odpowiednio skonstruowanych modułów.

Nie ma co ukrywać, zakładano, że atak przy ich pomocy będzie kosztowny, zarówno jeśli chodzi o płatowce, jak i pilotów. Jednocześnie, żeby ilość strat ograniczyć powstała m. in. opancerzona kabina wykonana z użyciem tytanu, a sam płatowiec zaprojektowano tak, aby nawet mocno uszkodzony potrafił utrzymać się w powietrzu.

Samolot nie miał okazji walczyć z wojskami ZSRR i układy warszawskiego, ale załapał się na wiele peryferyjnych konfliktów, w czasie których z powodzeniem wypełniał zadania bliskiego wsparcia powietrznego. Na Youtube znajdziecie sporo filmów z charakterystycznym „brrtttt” i najczęściej wiwatującej na cześć samolotu amerykańskiej piechoty.

Emerytura dla A-10?

Co ciekawe, Air Force od dłuższego czasu stara się A-10 pozbyć, uznając, że inwestowanie w starzejącą się konstrukcję nie bardzo się opłaca. W obronę samolot od lat brały siły lądowe i... politycy, niewidzący jego godnego następcy. Teraz jednak jego czas prawdopodobnie dobiega końca.

Nowoczesne środki OPL powodują, że w normalnym konflikcie samolot nie ma szans na przeżycie, nie pasuje też do nowego zsieciowanego pola walki, w którym lotnictwo działa raczej z dalszych niż bliższych odległości.  W połączeniu z coraz droższymi remontami oraz coraz gorszym stanem ich floty, gdzie naprawy jednych maszyn są czynione dzięki kanibalizacji innych, wydaje się, że w US Air Force nikt już kolejny raz ich końca nie odwoła.

To może na Ukrainę...

Co jakiś czas pojawiają się głosy, że być może niezłym pomysłem byłoby je przekazać Ukrainie. Mocnym katalizatorem takich pomysłów był słynny 60 km korek rosyjskich pojazdów pod Kijowem. Choć piloci A-10 wypowiadali się już na początku wojny, że pomysł ataku na ten konwój mógłby skończyć się masakrą ich samolotów, wydaje się, że wojna na Ukrainie nie jest do końca tak nowoczesnym konfliktem, jak to oceniano.

Ukraińskie helikoptery wlatują na kilkadziesiąt kilometrów na terytorium Rosji i atakują składy paliwowe. Wielokrotnie docierały do nas informacje, że zależnie od regionu OPL Rosji czasem działa, a czasem w ogóle, jednocześnie Ukraina dzięki NATO potrafi identyfikować takie miejsca. Wydaje się, że do ataków takich jak na Biełogród A-10 jest lepszym rozwiązaniem, niż znacznie wolniejszy helikopter. Dodajmy, że cechą A-10 jest umiejętność operowania na bardzo niskich pułapach, co pozwalało helikopterom na uniknięcie wykrycia.

Do tego wspomniane samoloty mogły by być skutecznym środkiem dla nadzoru i odstraszania na granicach nie objętych obecnie działaniami, za którymi czekają mniejsze, wrogie siły. Mowa tu oczywiście o Białorusi, a jeszcze bardziej Naddniestrzu. Wojska tych państw są mniej więcej w takim stanie, na jakie projektowany był A-10, a ich obecność mogła by ostudzić zapały do ewentualnych prowokacji. Nie bez znaczenia jest też ich umiejętność operowania z krótkich i improwizowanych pasów startowych.

Pozostaje oczywiście pytanie, czy Ukraina ma wystarczającą liczbę pilotów do ich obsługi. Priorytetem są dziś z pewnością nowoczesne myśliwce, mogące wspierać wojska na mocno nasyconym froncie donbaskim, czy ewentualnej kontrofensywy np. pod Chersoniem. Tam A-10 raczej nie miałyby czego szukać. Na to pytanie jednak odpowiedzieć może jedynie sztab Ukrainy, chodzą słuchy, że za jakiś czas w ukraińskim lotnictwie zobaczymy F-16.

Amerykańskie głosy za A-10

Trzeba też pamiętać, że A-10 przeżył już kilka swoich śmierci i może okazać się, że przeżyje i to wycofanie z US Air Force. Wśród Amerykanów nie wszyscy uważają, żeby bliskie wsparcie powietrzne realizowane ze średnich dystansów, które miałyby prowadzić np. F-35 z 25 mm działkiem, będzie tak skuteczne jak to z A-10. A przecież Amerykanie mogą prowadzić w przyszłości działania w warunkach podobnych, jak te z Afganistanu czy Iraku.

Tak czy inaczej, A-10 Thunderbolt II okazał się nad wyraz żywotnym samolotem, tak na polu walki, jaki i na jego budżetowo-politycznym zapleczu.

Zdjęcia: wikipedia / USAF

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu