Internet

1,6 miliona dolarów dofinansowania dla klucza do całego internetu rzeczy

PW
Paweł Winiarski
8

Co jakiś czas słyszę, że internet rzeczy w jakiejś branży to wstęp do rewolucji. Sam nie jestem do końca przekonany, ale absolutnie nie przekreślam tej koncepcji. Tymczasem pomysłowym wydaje się być projekt Proxy, dzięki któremu pozbędziemy się wszystkich aplikacji niezbędnych do komunikowania się z przedmiotami.

Chcieliśmy żyć w świecie, w którym można podejść do czegokolwiek i zacząć tego używać bez konieczności logowania się. Widzieliśmy istną eksplozję urządzeń i pomyśleliśmy - czy ja naprawdę muszę mieć do nich wszystkich tę cholerną aplikację? Musi istnieć lepszy sposób.

- powiedział Denis Mars, który wraz z Simonem Ratnerem odpowiedzialny jest za projekt Proxy.

Startup zebrał już 1,6 miliona dolarów dofinansowania i skupia się na ograniczeniu (do jednej) aplikacji potrzebnej do obsługi urządzeń korzystających z internetu rzeczy. Z jednej strony zaskakuje, z drugiej rozumiem, że twórcy Proxy nie chcieli zmuszać ludzi do zakupu swojego urządzenia wearable, poszli w stronę aplikacji. Logiczne, w końcu wielkie firmy proponują nam płatności smartfonami -  to właśnie te urządzenia mamy przy sobie praktycznie przez cały dzień. Stworzenie aplikacji zamiast samodzielnego urządzenia wydaje się więc być najlepszym pomysłem.

Jak to działa?

Napędzany przez Proxy telefon emitować będzie sygnal Bluetooth, który powinny wyłapać czujniki urządzenia podłączonego do internetu rzeczy. Niech za przykład posłuży elektroniczny zamek do drzwi w inteligentnym domu. Kiedy użytkownik (oczywiście ze smartfonem) zbliży się do przedmiotu, jego czujniki go zauważą, a następnie sprawdzą, czy otrzymały identyfikację od Proxy. Ta zweryfikuje prośbę i jeśli czujnik w przedmiocie uzna, że użytkownik ma prawo wejść, zwolni zamek czy uruchomi jakąś funkcję, która zostałą mu przypisana. Cały proces weryfikacji ma trwać jedynie kilka sekund, co w założeniu powinno sprawić, że mechanizm będzie działał sprawnie. Tyle z pomysłu, pozostają rozmowy z producentami urządzeń czy inteligentnych systemów.

Pomysł bardzo mi się podoba, choć nie jestem pewien, czy Ratnerowi i Marsowi uda się wprowadzić swój standard tak, by zaakceptowali go wszyscy. W czasach, kiedy każdy chce mieć swoją aplikację może się to okazać trudne i wątpię, by wszyscy producenci od razu przywitali Proxy z otwartymi ramionami. No chyba, że w grę wejdą pieniądze, wtedy zawsze jest łatwiej. No i pozostaje pytanie - co jeśli system będzie przeciążony, przestanie działać, będzie mial problemy z weryfikacją lub zwyczajnie zgubimy/zostanie nam ukradziony smartfon? W filmach science-fiction inteligentne urządzenia nie potrzebowały telefonu czy aplikacji - po prostu widziały właściciela mieszkania i wykonywały jego polecenia. Ale najwyraźniej do tego technologia będzie musiała dojść krok po kroku. I jednym z takich kroków jest właśnie Proxy.

grafika: 1, 2

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu