Motoryzacja

14,5 mld euro - o tyle więcej zapłacimy za nowe samochody w 2021 roku

KP
Kamil Pieczonka
7

PA Consulting opublikowało swój najnowszy raport dotyczący postępu jakiego dokonali producenci samochodów na polu obniżania emisji CO2. Niestety wnioski są znacznie gorsze niż w poprzedniej edycji, celu na 2021 rok nie spełni żaden z 13 największych sprzedawców samochodów w Europie.

Według prognoz Volkswagen zapłaci nawet 4,5 mld euro

Unia Europejska nałożyła na producentów samochodów bardzo wyśrubowane normy emisji CO2, które na dobre wejdą w życie od 2021 roku. Średnia wartość to 95 g/km, ale wszystko zależy też od średniej wagi pojazdów w całej gamie, dlatego dla każdego producenta jest to inny wskaźnik. Jeszcze rok temu wiele wskazywało na to, że Toyota, Renault/Nissan czy Volvo będą w stanie spełnić wymogi, ale teraz sytuacja się zmieniła. Winą można obarczyć... SUVy, które sprzedają się znacznie lepiej, ale niestety podnoszą wartość emisji CO2. PA Consulting w swoich obliczeniach wzięło pod uwagę prognozy rejestracji poszczególnych modeli i tak stworzyło widoczną poniżej tabelkę.

Najbliżej założonego celu jest Toyota, która ma osiągnąć emisje 95,1 g/km przy celu 94,9 g/km. Dzięki tak małej różnicy zapłaci stosunkowo niewielką karę w okolicach 18 milionów euro. Wszystko dzięki swojej pracy związanej z rozwojem napędu hybrydowego. Według prognoz w 2021 roku ponad 70% sprzedanych przez Japończyków w Europie aut będzie miało napęd hybrydowy (HEV lub PHEV). To da im spokojny sen przynajmniej do 2025 roku, kiedy to w życie wejdzie kolejna obniżka emisji. Wtedy bez inwestycji w pojazdy bezemisyjne już się nie obejdzie.

Największa kara w kwocie bagatela 4,5 mld euro grozi koncernowi Volkswagen, który ma w ofercie takie marki jak Skoda, Seat czy Audi. Szczególnie ta ostatnia musi być bolesna, pod kątem redukcji emisji CO2. Według najnowszych wyliczeń niemiecki producent osiągnie wynik 109,3 g/km, podczas gdy powinien mieć 96,6 g/km. W związku z liczbą samochodów jaką sprzedaje w Europie, kara jest dotkliwa. Powstaje zatem pytanie, jeśli jej koszt zostanie przerzucony na klientów, to czy sprzedaż nie spadnie? To może być bardzo interesujące, ale więcej będziemy w stanie powiedzieć jak dostaniemy cenniki na 2021 rok. W kiepskiej sytuacji jest też koncern FCA (Fiat, Chrysler), Ford oraz Mazda. Te firmy raczej nie mają się czym pochwalić na polu napędów elektrycznych i hybrydowych, a to mocno odbija się na ich wynikach.

W przyszłości wcale nie będzie lepiej

To jednak dopiero początek, od 2025 roku emisja CO2 ma spaść do około 80 g/km, a w 2030 do 60 g/km. Tego bez dużych inwestycji w auta elektryczne nie da się zrobić. Co więcej nie wystarczy tych aut wyprodukować, trzeba je jeszcze sprzedać, a to wcale nie musi być łatwe biorąc pod uwagę ich znacznie wyższą cenę. Nie obejdzie się bez zachęt, które dają efekty, a najlepszym przykładem jest Norwegia.

Średnia emisja CO2 w autach sprzedanych w Norwegii w 2018 roku wyniosła zaledwie 72,4 g/km, czyli znacznie poniżej progu jaki UE ustaliła na 2025 rok. Dane za 2019 rok będą jeszcze lepsze. Wyraźnie też widać jaki postęp dokonał się w tym jednym kraju. W innych jest znacznie gorzej, niezłe wyniki mają tylko Holandia i Dania, reszta europejskich państw, na czele z Niemcami ma się znacznie gorzej. Polska niestety jest w tym zestawieniu pod koniec stawki, ale co ciekawe wyprzedzamy tak bogate kraje jak Niemcy czy Szwajcaria.

A może jednak się da?

We Francji od stycznia tego roku wszedł w życie zaostrzony podatek, który płaci nabywca przy rejestracji samochodu, w zależności od jego emisji CO2. W tej chwili opłata naliczana jest od 110 g/km i rośnie progresywnie. Za 111 g/km jest to 50 euro, za 150 g/km już 4000 euro, a za ponad 184 g/km nawet 20 000 euro. I co się okazało? W styczniu średnia emisja CO2 nowo zarejestrowanych samochodów spadła do 96 g/km, podczas gdy jeszcze w grudniu było to 113 g/km. Sprzedaż aut elektrycznych skoczyła o 258% do blisko 11 000 pojazdów, a ich udział w rynku łącznie z hybrydami typu plug-in (PHEV) przekroczył 11%. Jak widać w tabelce powyżej, w 2018 było to raptem 2%. Dla porządku dodam, że we Francji dopłata do zakupu auta elektrycznego, którego wartość nie przekracza 45 000 euro wynosi 6000 euro.

Wygląda na to, że wszystko jest do zrobienia, ale nie będzie to proste, bo aut elektrycznych nie produkuje się jeszcze tyle ile trzeba. PA Consulting szacuje, że w Europie rocznie powinno sprzedawać się 2,5 miliona samochodów elektrycznych aby osiągnąć zakładane przez UE cele emisji, w 2018 roku sprzedano ich nieco ponad 200 000...

źródło: PA Consulting

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: