23

10 lat z iPhone – co mnie denerwuje, a co nie pozwala porzucić smartfon Apple od dekady

Po około 10 latach używania iPhone'a mógłbym mieć dość smartfonów Apple, ale każdy starzejący się model wymieniam na nowy, choć nie tak regularnie jak życzyliby sobie w Cupertino. Co na przestrzeni dekady mnie drażniło, co trzeba znosić do dzisiaj, a gdzie Apple wykonało prawdziwy krok naprzód? Oto mój punkt widzenia.

Nie wysyła MMS-ów i nie nagrywa wideo, ale to iPhone

Po miesiącach oczekiwań ujrzymy naprawdę nowe iPhone’y, które po trzech latach otrzymają odświeżony wygląd. Tegoroczna edycja iOS 14 to także spora zmiana w interfejsie systemu, ale spora część użytkowników zapamięta tę aktualizację, jako kolejne uaktualnienie pełne kłopotów. iOS jest oczywiście nieodłączną częścią iPhone’a i pisanie o jednym zawsze (w mniejszym lub większym stopniu) będzie odnosiło się do drugiego. Właśnie ta synergia pomiędzy sprzętem i oprogramowaniem sprawia, że iPhone jest jaki jest i dla niektórych będzie to jego największą wadą, dla innych będzie to niezaprzeczalna zaleta.

Już wiemy dokładnie kiedy Apple pokaże iPhone 12

Mnie do pierwszego iPhone’a przekonało wiele atutów tego telefonu – między innymi duży i świetnie działający dotykowy, pojemnościowy ekran, gdy konkurencja przede wszystkim oferowała oporowe – ale od początku trzeba było znosić pewne bolączki. Brak obsługi MMS-ów czy nagrywania wideo wyśmiewano w niejednym materiale i memie (czy wtedy też się tak nazywały?), ale wprowadzenie na rynek modelu 3G, a następnie 3gS wraz z aktualizacjami iOS-a (skrócono nazwę z iPhoneOS) sporo zmieniło.

Źródło: xda-developers

Za fundamentalny argument zawsze uznawałem jednak wyświechtany już trochę slogan Apple, czyli to po prostu działa. Oczywiście ograniczenia, jakie stawiał iOS były naprawdę odczuwalne (np. brak wygodnej instalacji aplikacji spoza App Store lub dowolnej wcześniejszej wersji programu z pliku instalacyjnego, a także niedostępna opcja zmiany domyślnej aplikacji) i na dłuższą metę było to naprawdę frustrujące, ale… w zamian otrzymywałem smartfon, który nie zawieszał się i nie zamulał bez powodu. Aplikacje i powiadomienia (gdy tzw. notyfikacje push raczkowały) rzeczywiście po prostu działały, a z niektórymi niedogodnościami trzeba było sobie jakoś radzić.

iOS to spójność i elegancja interfejsu systemu oraz aplikacji

Nie sposób też nie dostrzec pierwszeństwa iPhone’a, jeśli chodzi o dostępność niektórych usług czy aplikacji. Sytuacja nie przypomina dziś tego, czego można było doświadczyć lata temu, ale nawet dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że programy dla iOS-a/iPadOS-a są ładniejsze/bardziej dopracowane/lepsze/dostępne (w zależności od przypadku niepotrzebne skreślić). Są wyjątki, jak brak super wygodnych dymków czatu w Messengerze, ale w zamian dostaję sprawniej działającą nawet na wieloletnim iPhonie aplikację, podczas gdy wiele znajomych ze starszymi smartfonami z Androidem już dawno wybrali wersję Lite stawiając na responsywność aplikacji zamiast dodatkowych wodotrysków.

iPhone 12 bez ładowarki i słuchawek w pudełku. Apple oszczędza jak może

Pod względem wizualnym nie każdemu iPhone’y muszą się podobać, ale cały czas uważam iPhone 4, 5S i X za jedne z najładniejszych smartfonów na rynku, które w momencie swojej premiery nie miały, pod względem designu, żadnej konkurencji. Oczywiście, że Apple ociągało się z porzuceniem przycisku Home i archaicznej konstrukcji z ramkami wokół ekranu, podobnie jak firma nie była pierwsza z wieloma innymi nowinkami. Opóźnianie niektórych zmian oraz „innowacji” poważnie frustrowało, ale z drugiej strony popieram politykę firmy, która wprowadzając coś nowego ma rzeczywiście pomysł, jak to najlepiej rozwiązać. Nie twierdzę, że Apple jest nieomylne i każda z nowości rozbijała bank, ale sytuacja, w której pozbyto się złącza jack w iPhonie, a zaproponowano jednocześnie użytkownikom AirPodsy, które po dziś dzień naśladuje chyba każda inna firma technologiczna na świecie, w miarę dobrze ukazuje o czym mówię.

Recykling według Apple, czyli: ciekawe kiedy zorientują się, że to ta sama obudowa?

Apple uwielbia w ostatnich latach praktykować recykling istniejących konstrukcji, czego najlepszym przykładem jest seria iPhone’ów od 6 do najnowszego SE, gdzie 5 różnych modeli różni się od siebie dość nieznacznie. Wciąż najnowsze iPhone’y 11/11 Pro/11 Pro Max to ten sam styl, który pokazało Apple w 2017 roku prezentując iPhone’a X. Od tamtej pory firma nie zredukowała choćby wcięcia (popularnego notcha) u góry ekranu, co mnie osobiście w codziennym użytkowaniu nie przeszkadza, ale pokazuje, że Apple wcale nie spieszy się z takimi działaniami.

Lista kaprysów Apple, do których użytkownicy iPhone’a musieli przywyknąć, jest naprawdę długa, bo przecież latami czekano na zmniejszenie takich elementów interfejsu w iOS-ie, jak wskaźnik poziomu głośności czy powiadomienie o przychodzącym połączeniu. Z drugiej zaś strony iPhone i iOS to zestaw pewnych drobnostek, których absencja u konkurencji jest nad wyraz odczuwalna. Ot choćby przełącznik trybu cichego lub możliwość szybkiego przewinięcia zawartości listy/strony www na samą górę pojedynczym tapnięciem.

Notch zniknie najwcześniej w iPhone 14, czyli za dwa lata. Trochę słabo

To też bardzo wygodne nawigowanie kursorem wewnątrz tekstu (choć nie wybaczę Apple usunięcia wsparcia dla 3D Touch). iOS pozwala od lat przeciągać palec od lewej krawędzi ku środkowi w celu cofnięcia się do poprzedniego widoku (niektóre aplikacje, w szczególności polskie, niestety nie zawsze to oferują), co jest niezwykle wygodne, a co dopiero niedawno pojawiło się na Androdzie. Dla równowagi jednak obsługa iPhone’a przez wieloletnich użytkowników Androida to droga przez mękę, bo niektóre podstawowe działania wymagają dodatkowego oprogramowania albo wykonania dodatkowych czynności.

iPhone’a można nie lubić, ale (z)robi(ł) swoje

Oczywiście, że nie wymienię w jednym tekście wszystkich bolączek i plusów iPhone’a, a powyżej znalazły się te, które są najistotniejsze dla mnie. Wybierając telefon (lub cokolwiek innego) kierujemy się własnymi potrzebami i oczekiwaniami. Indywidualne predyspozycje wpływają na to, czy większą rolę będzie odgrywać dowolność w personalizacji działania oraz wyglądu, czy może coś innego. Żadnym zabezpieczeniom nie ufałem tak, jak Touch ID i Face ID, a współpraca iPhone’a z innymi urządzeniami to nieosiągalny dla konkurencji poziom. Nigdy nie wykluczam zmiany telefonu, uważnie śledzę inne premiery (Samsunga, OnePlusa czy Pikseli od Google) i wielokrotnie zastępowałem iPhone’a innym smartfonem w roli codzinnego narzędzia do pracy i rozrywki.

Poznaliśmy ceny i warianty kolorystyczne rodziny iPhone 12

Za każdym razem jednak wracałem do rezerwatu, kolejno wymieniając iPhone’a 2G, 3G, 3GS, 5, 6, 7 i X. Ani razu nie zdecydowałem się na szybki zakup po premierze wybierając bezpośredniego następcę i nie widzę powodów, by miało do tego kiedykolwiek dojść. Obecnie Apple nie daje mi konkretnych powodów (może poza aparatem), bym sięgnął po 11 Pro zamiast X, ale jutrzejsza premiera 12 może to zmienić. iPhone ma wrócić do designu z kanciastymi krawędziami, ale to oczywiście będzie zdecydowanie za mało, bym zmienił zdanie. Dlatego z przyjemnością zobaczę, co upichcili tym razem i jeśli nie zrobi to na mnie wrażenia, to kto wie, może nadejdzie czas na przeprowadzkę.