Mobile

1 000 dolarów i mobile masz z głowy?

GM
Grzegorz Marczak
14

Taki jest pomysł na sukces, jaki pod marką Kinetise realizuje Warszawska firma Fun and Mobile. Pomysł jest prosty - trzeba zdemokratyzować tworzenie aplikacji mobilnych. Zrobić takie narzędzie, aby mobilny mógł być każdy i, na koniec, zarobić na tym tyle, aby obie strony były zadowolone. Proste?...

Taki jest pomysł na sukces, jaki pod marką Kinetise realizuje Warszawska firma Fun and Mobile. Pomysł jest prosty - trzeba zdemokratyzować tworzenie aplikacji mobilnych. Zrobić takie narzędzie, aby mobilny mógł być każdy i, na koniec, zarobić na tym tyle, aby obie strony były zadowolone.

Proste? Jak każdy teoretyczny pomysł na sukces. Jaki problem rozwiązuje w takim razie Kinetise?

Przede wszystkim może znacznie ograniczyć koszty tworzenia aplikacji mobilnych dla naszego biznesu. I nie mówię tutaj tyko o prostych aplikacjach prezentujących dane. W kreatorze Kinetise możemy zrobić naprawdę dużo. Osobiście wdziałem i "dotykałem" aplikację niemal identyczną jak oficjalna aplikacja ligi NBA. Z tym, że w Kinetise powstała ona bez udziału programisty. Oczywiście to był tylko przykład, ale robił naprawdę spore wrażenie.

Dziś słowo mobile nadal dla wielu osób jest magiczne tak samo, jak czasem magiczne są wymagania finansowe jeśli chodzi o "umobilnienie" naszego biznesu. Wszystko skrywane jest za zasłoną unikalnej wiedzy, którą to developer/agencja włoży we wdrożenie naszej aplikacji.

Nasze wymagania mogą jednak nie być tak magiczne. Taki, na przykład, Antyweb potrzebuje ciekawej prezentacji artykułów, komentarzy i to wszystko. Czy będę potrafił później wykorzystać taką aplikację w odpowiedni sposób to już moja sprawa i mój problem. Ważne, aby produkt przyszedł na świat za rozsądne pieniądze przy dość ograniczonych potrzebach.

Ile w takim razie kosztowałby mnie Antyweb w wersji z kreatora na wszystkie mobilne platformy. Równo 1000 USD. W cenie jest przygotowanie prototypu, sprawdzenie go online na www, a potem na naszych urządzeniach, publikacja aplikacji we wszystkich App Storach i na najpopularniejszych systemach czyli Windows, iOS, Android, Java oraz BB. W cenie mamy też jedną aktualizację naszych aplikacji. Później będziemy musieli dopłacić (za 3-5 poprawek od 300 do 500 USD). Nie powinno być to jednak dla nikogo specjalnym szokiem ponieważ aplikacje mobilne to takie bestie, które potrzebują ciągle naszego zaangażowania zarówno jeśli chodzi o aktualizacje jak również o pieniądze.

Czy 1000 USD to dużo? Jeśli jesteśmy w stanie wyklikać naprawdę satysfakcjonującą nas aplikację na Androida, iOS i Windows to podany koszt moim zdaniem jest na akceptowalnym dla każdego poziomie. Nie mówię tutaj o robieniu aplikacji dla zabawy czy do testów ale o mobilu jako o wsparciu biznesu.

Czy Kinetise jest dla każdego? Nie. Mimo iż kreator jest dość intuicyjny, to jednak podstawowa wiedza jest niezbędna. Nie jest to coś w stylu kreatora stron internetowych w popularnych firmach hostingowych. Dostajemy całkiem zaawansowany edytor, który wprawdzie nie wymaga programowania, ale wymaga minimum wiedzy technicznej, wiedzy o mobilu oraz grafiki. Jest to więc narzędzie nie tylko dla końcowego użytkownika, mogą z niego równie efektywnie korzystać agencje, software house itp. Może to być dobra baza do budowania prostszych i średnio zaawansowanych projektów dla klientów.

Teraz żeby nie było tak słodko kilka łyżek dziegciu. Produkt jest online od czerwca. Do tej pory w sklepie Apple na bazie tego kreatora pojawiły się 3 aplikacje. Z czego żadnej nie można traktować jako referencji dla bardziej złożonych projektów. Ponoć niedługo nastąpi publikacja kolejnych projektów a kilkadziesiąt jest w opracowaniu, ale na dziś super optymistycznie to nie wygląda.

Fun and Mobile czyli twórcy Kinetise zarabiają na życie zajmując się bardziej złożonymi projektami mobilnymi dla dużych klientów. Pytanie czy starczy im zapału i będą w stanie poświęcać dużo uwagi projektowi, który nie jest, umówmy się, ich core biznesem nawet jeśli bardzo dużo pracy i pieniędzy w niego zainwestowali (stworzenie tego kreatora musiało swoje kosztować)? W promowaniu takiego narzędzia trzeba być agresywnym i głodnym sukcesu. Na razie idzie im nieźle, byli w wielu liczących się mediach. Pytanie teraz czy będą w stanie wykorzystać ten rozpęd? Osobiście im tego życzę.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: