12

Składając świąteczne życzenia korzystacie z szablonów i nieśmiesznych wierszyków?

Wigilia Bożego Narodzenia już jutro. Chociaż urok tego wydarzenia jest rozmywany przez wszechobecne marketing i komercjalizację, nadal mowa o najpiękniejszym dniu w roku. Przynajmniej powinien takim być. Jedną z tradycji jest składanie życzeń bliskim osobom. Idea piękna, chociaż w ostatnich latach trochę wypaczona. Niestety, coraz mniej w tym serca, a coraz więcej automatyzmu. Cóż, takie skutki posiadania setek znajomych na Facebooku czy kontaktów w skrzynce mailowej. W efekcie ludzie zaczynają wysyłać nawet SMSy według szablonu...

Niedawno stwierdziłem, że miło byłoby otrzymać kartkę świąteczną. Taką, jak za dawnych lat, gdy ludzie stosowali to powszechnie, a dzisiejsze rozwiązania były nieznane albo słabo rozwinięte i spopularyzowane. Jasne, wtedy też zdarzały się szablony, kartki były nierzadko wypełnione już w chwili zakupu i wystarczyło się podpisać, ale i tak wiązało się to z jakimś wysiłkiem. Przy tym rzesze ludzi nie szły na łatwiznę i samodzielnie wypełniały pocztówki. Tak, miło byłoby dostać taką przesyłkę. Jednocześnie mogę mieć żal do siebie, bo sam nie kultywuję tej tradycji i nie wysyłam kartek. Prosty mechanizm: nie ślesz, nie otrzymujesz. Może w przyszłym roku sprawdzę, jaki będzie odzew na „pocztowe życzenia”.

Tak się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie dostałem maila z tekstem poświęconym świątecznej komunikacji. Lektura niedługa, ale poruszyła temat, który drażni pewnie wielu z Was. Jednocześnie w niektórych uderza, bo idę o zakład, że to robicie. Chodzi o życzenia z szablonu, czasem wierszyki, które wysyła się wszystkim obecnym w skrzynce kontaktowej. Minuta szukania, kilka klików i gotowe: kilkaset osób dostało „życzenia”. Tu choinka, tam kolęda, tu bałwanek, a w innym miejscu sprośna linijka. Albo i cały wierszyk. Człowiek czyta to przed wigilijną kolacją albo po niej i zastanawia się, czy odpisywać. Bo niby ktoś o nas pamiętał, ale wrażenia robić to nie może.

Oczywiście na SMSach sprawa się nie kończy – przecież dzisiaj to jeden z wielu kanałów komunikacji. Zawsze można np. zadzwonić. Obecnie nie jest to drogie, ale… pożera czas. A tego przecież mamy coraz mniej. Tym bardziej, że nie da się zadzwonić do tych setek ludzi, których mamy w spisie kontaktów. Jeśli odpada wierszyk, to może szybkie życzenia na Facebooku? Skierowane do wszystkich „znajomych”. Czyli do nikogo. W kontaktach biznesowych jest jeszcze mail. Można nawet wirtualną kartkę wysłać w ten sposób. Ja widać opcji sporo. Pytanie, czy równie dużo w tym wszystkim „mocy” w owych życzeniach. Czy są wysyłane, bo tak robią inni, bo szef kazał, bo trzeba coś napisać, żeby zebrać parę lajków, czy rzeczywiście chce się komuś złożyć życzenia?

Niektórzy stwierdzą pewnie, że marudzę i czepiam się przed samymi Świętami, więc kończę. Ale mam przy tym prośbę – zastanówcie się and tym, co piszecie, do kogo, w jakiej formie i przede wszystkim, w jakim celu. Czy wysyłając masowo „wszystkiego najlepszego” robicie to od serca? I czy przez kilka najbliższych miesięcy chcecie się komuś kojarzyć z do bólu infantylną rymowanką o św. Mikołaju? Jeśli nie, to już dzisiaj przemyślcie, co i komu napisać, ewentualnie powiedzieć. W tym roku życzę wszystkim… dobrych życzeń. Szczerych, przemyślanych, skierowanych do konkretnego człowieka, a nie jego komórki, konta w social media czy skrzynki mailowej. Tylko tyle i aż tyle ;)