14

ZTE Blade vec 4G powoli zmierza nad Wisłę. Okazuje się, że KitKat i LTE też mogą być tanie

Dolna i średnia półka smartfonów kwitną. Szczególnie tu nad Wisłą, gdzie najchętniej kupowanym smartfonem jest ten za złotówkę. Symboliczna cena nie musi jednak oznaczać symbolicznych parametrów. Na horyzoncie pojawia się bowiem kolejna propozycja zza chińskiego muru, która może pozytywnie zaskoczyć. Low-endowe smartfony – kogo one interesują? Okazuje się, że to coraz poważniejszy fragment rynku mobilnego, […]

Dolna i średnia półka smartfonów kwitną. Szczególnie tu nad Wisłą, gdzie najchętniej kupowanym smartfonem jest ten za złotówkę. Symboliczna cena nie musi jednak oznaczać symbolicznych parametrów. Na horyzoncie pojawia się bowiem kolejna propozycja zza chińskiego muru, która może pozytywnie zaskoczyć.

Low-endowe smartfony – kogo one interesują? Okazuje się, że to coraz poważniejszy fragment rynku mobilnego, w którym zaczyna się dziać ciekawie. Doskonałym przykładem jest tutaj Acer, który smartfony Liquid Z4 i E3 pozycjonuje na właśnie takie low- i middle-endy, a przy tym doposaża ciekawymi, autorskimi pomysłami (dioda doświetlająca przy przedniej kamerce, fizyczny przycisk na tylnym panelu itd.). Chińczycy nie chcą być gorsi. Kiedy Huawei próbuje przekonać lud, że Ascend P7 jest lepszy od topowych flagowców (nie tylko dlatego, że tańszy), ZTE w najlepiej romansuje sobie z operatorami komórkowymi.

zte_bladevec4g-655

Rezultat tego romansu można było zobaczyć już dobrych kilka tygodni temu. Testowany na łamach AW Orange Reyo zaskakiwał stosunkiem ceny do parametrów, a także ciekawymi (i ukierunkowanymi na smartfonowych laików) rozwiązaniami software’owymi. Wszystko wskazuje na to, że nie jest to ostatnia taka premiera. W niektórych europejskich krajach zapowiedziano już premierę smartfona ZTE Blade vec 4G, który w ofercie Orange (a konkretnie sieci Sosh, która do Orange należy) debiutuje pod nietypową nazwą SoshPhone w cenie 169 euro (ok. 700 zł) poza abonamentem.

Skjermbilde

Co w tym takiego niesamowitego? Otóż smartfon bardzo pozytywnie zaskakuje swoimi parametrami. Wyświetlacz IPS ma przekątną 5 cali oraz rozdzielczość 720p. Umieszczony wewnątrz Snapdragon 400 dysponuje czterema rdzeniami 1,2 GHz i jest wspierany przez 1 GB RAM-u oraz 16 GB pamięci wewnętrznej. Do fotografowania ma posłużyć aparat 8 Mpix (choć w oryginale model Blade vec 4G ma 13 Mpix), a szybką transmisję danych zapewni moduł GSM kompatybilny z LTE kategorii 4. Wszystko to zasila bateria 2300 mAh. Warto jednocześnie zauważyć, że jest to słuchawka bardzo fajnie skonstruowana, jak na tę półkę cenową. Obudowa mierzy zaledwie 7,8 mm grubości, a ramki po bokach wyświetlacza mają zaledwie 2,9 mm grubości. Nie jest to może rekord na miarę LG G2 czy G3, ale wygląda naprawdę dobrze. I teraz wisienka na torcie – całość pracuje pod kontrolą Androida 4.4.2 KitKat.

O premierze polskiej póki co nie wiadomo zbyt wiele. Udało mi się dowiedzieć jedynie, że trwają negocjacje w sprawie ceny. W sieci pojawiło się natomiast kilka dni temu wideo zapowiadające nowe urządzenie. Można jedynie spekulować, że opisywany model będzie kolejną słuchawką wypuszczoną w Polsce pod banderą Orange. Pomarańczowemu operatorowi na pewno by taka opcja odpowiadała, bo właśnie zaczyna promocję oferty 4G LTE i potrzebuje taniej słuchawki z obsługą nowego standardu, aby zachęcić Kowalskiego. Dałoby to pomarańczce bardzo dużą przewagę w stosunku do innych operatorów, którzy takimi modelami nie dysponują (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale po krótkim rekonesansie nie udało mi się znaleźć żadnego analogicznego rozwiązania w korzystnej cenie). Teraz tylko trzeba to dobrze ugrać, żeby Blade Vec 4G faktycznie kosztował w abonamencie symboliczne grosze.

Przy okazji muszę przyznać, że coraz bardziej podobają mi się odważne działania w wykonaniu chińskiego ZTE. Jakiś czas temu sprawdzałem na AW smartfona Nubia Z5 Mini, który okazał się zaskakująco dobrym urządzeniem – również dla tych nieco bardziej wymagających. To jednocześnie dowód na to, że firma nie ma zamiaru karmić się tylko niskimi marżami typowymi dla low- i middle-endu, ale też z czasem będzie uderzać coraz wyżej. Jeżeli będzie przy tym równie atrakcyjna cenowo, przyniesie to tylko i wyłącznie korzyści dla nas, konsumentów.

 

fot. amobil.no